DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 26 WRZEŚNIA
Św. Wawrzyńca Ruiz i Towarzyszy
Św. Kosmy i Damiana
Św. Wawrzyńca Ruiz i Towarzyszy
Św. Kosmy i Damiana
Imieniny obchodzą:
Kosma, Damian, Wawrzyniec, Justyna
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Koniec brutalnego bezprawia: dzieci odebrane matce wracają do domu

Data publikacji: 2013-10-10 13:20
Data aktualizacji: 2013-10-10 10:08:00
Koniec brutalnego bezprawia: dzieci odebrane matce wracają do domu
fot. creationc / sxc.hu

30 września zakończył się dramat Katarzyny Boryc. Dwoje dzieci zostało zabranych matce w lipcu, teraz wróciły do domu. To skutek bezprawnej interwencji pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej i policji.


Katarzyna Boryc jest samotną matką trójki dzieci, w ich wychowaniu pomagał jej dziadek. Kobieta, chcąc utrzymać rodzinę, pracuje na dwóch etatach. 18 lipca wyszła na chwilę do sklepu, po powrocie w mieszkaniu zastała pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej. Ci, w asyście policji, orzekli, że zabierają dzieci. Równocześnie próbowali nakłonić kobietę, by  podpisała „odpowiednie” dokumenty nie zaznajamiając się z ich treścią. Pracownicy pomocy socjalnej nie ujawnili na jakiej podstawie odbierają dzieci.


Zdezorientowana próbowała uciec z najmłodszym dzieckiem na rękach – niespełna roczną Hanią. Policjanci obalili ją na ziemię, poturbowana i z rozciętą głową nie wypuściła dziecka z rąk. Dwójka dzieci została w tym czasie wciągnięta do radiowozu.


Aż do tego dnia opieka społeczna nie interesowała się dziećmi Boryc, ani warunkami ich życia. Postanowienie w sprawie odebrania dzieci zostało wydane… po fakcie, legalizując nadużycie. Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że „podczas interwencji w mieszkaniu uczestniczki panował bałagan, było brudno, w pomieszczeniach w różnych miejscach znajdowało się dużo brudnych naczyń, których stan wskazywał na to, iż są nie umyte od kilku dni”.


Choć kobieta nie zalegała z opłatami za mieszkanie, właściciel chciał zmusić ją do przeprowadzki. Po pewnym czasie odłączył kobiecie media i wodę, ktoś doniósł także policji, że zaniedbuje dzieci. Zażalenie na odebranie dzieci zostało oddalone przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe bez jednego zdania uzasadnienia.

Co mówi prawo? Umieszczenie dzieci w domu dziecka powinno mieć miejsce dopiero po wyczerpaniu wszystkich innych, łagodniejszych, form pomocy. Odebranie dzieci to rozwiązanie najbardziej drastyczne, mimo tego funkcjonariusze zdecydowali się natychmiast po nie sięgnąć, mimo braku zagrożenia „życia i zdrowia dzieci w związku z przemocą w rodzinie”, na które próbowali się powoływać pracownicy pomocy społecznej.


We wrześniu sprawą zajęło się Centrum Ordo Iuris. Przed upływem miesiąca sąd przychylił się do wniosku złożonego przez mecenasa Łukasza Jończyka, Grzegorza Wodyńskiego i Alicję Siemianowską. Jak orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe, nie było podstaw do przetrzymywania dzieci w domu dziecka. Dowody wskazują na to, że cała akcja przeprowadzona została bezprawnie i bez faktycznych podstaw. Prawnicy pracują teraz nad wyciagnięciem konsekwencji prawnych wobec osób odpowiedzialnych za tragedię Katarzyna Boryc i jej dzieci: jedenastoletniego Wiktora, czteroletniej Julii i jedenastomiesięcznej Hani.



Źródło: ordoiuris.pl

mat

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
janusz
Do HaGie - aby coś powiedzieć w tej sprawie, o której piszesz, trzeba by poznać wszystkie okoliczności. Mogę tylko poradzić, by ta znajoma wykorzystała tryb odwoławczy, który jest przy każdej decyzji administracyjnej lub sądowej. Organ odwoławczy musi wnikliwie wszystko sprawdzić. Pomocy prawnej (bezpłatnej) można uzyskać w MOPS-ie lub różnych organizacjach społecznych, trzeba się popytać w okolicy, gdzie takiej pomocy udzielają.
HaGie
@janusz znam kobietę, która przez pewien czas dostawała z mopsu na syna łącznie jakieś 1000zł. Może nawet nie 1tys., ale całkiem sporo dostawała ogólnie różnych świadczeń. Jednak aby dostawała te świadczenia musiała pozostawać bez pracy i nie zarabiać swoich pieniędzy. Przez jakiś czas pracowała zarabiając dla siebie dodatkowo kilka stówek miesięcznie, ale straciła tę pracę w końcu kiedy wkroczyła w tę sprawę pani kurator. Wtedy pani kurator przychodziła już od jakiegoś czasu. Pani kurator w ogóle zaczęła przychodzić akurat wtedy gdy ta moja znajoma postanowiła zrezygnować z pomocy mops. Dla mnie to dziwne (nawet bardzo) - tylko tyle powiem.... Tak więc nie mogła pracować i jednocześnie (jak to pani kurator na początku powiedziała) nie mogła dysponować pieniędzmi jakie dostawała z mopsu na syna jak chciała, można się domyślać, że nie mogła dla siebie nawet potrzebnych rzeczy kupować, a jedynie dla syna. Tak można wnioskować z tego co p. kurator mówiła.
janusz
Do HaGie - zgadzam się z Tobą, że pomoc z MOPS-u często nie jest wystarczająca. Szczególnie ta materialna. Kryteria dochodowe, wg których udzielana jest pomoc finansowa, są tak ustawione, że faktycznie udzielana jest osobom o najniższych dochodach lub bez dochodów. Kryteria te są zapisane w ustawie, a więc zostały ustalone w Sejmie, przez posłów, a nie przez pracowników pomocy społecznej. Teoretycznie mają "zachęcać" ludzi do znalezienia własnych źródeł dochodu, bez pomocy państwa. Jest to postulat skrajnej prawicy, która najchętniej zlikwidowałaby wszelką pomoc społeczną. Cały szkopuł w tym, że wielu ludzi nie potrafi znaleźć pracy, albo nie ma wystarczających dochodów do utrzymania rodziny, chociaż też wolałoby "zasuwać na dwie zmiany", niż o cokolwiek prosić. Ogólnie w pomocy społecznej obowiązuje zasada "subsydiarności" - wspomagać, a nie zastępować. Klient MOPS-u powinien najpierw wykorzystać swoje możliwości i uprawnienia, np. do alimentów, do renty, szkoleń.
HaGie
@janusz wiem, że są również dobrzy pracownicy mopsu, na których można polegać, ale obecnie mam wrażenie, że większość pracowników mopsu bardziej szkodzi ludziom niż pomaga. Jasne mogę się mylić, ale i tak myślę, że mops ogólnie kiepsko pomaga w rzeczywistości ludziom. Osobiście wolałabym zasuwać na dwie zmiany niż korzystać z "dobrodziejstw" mopsu. Pomoc mopsu jest często nie wystarczająca (nie mówię tutaj już o samych pracownikach) i jeśli człowiek sam sobie nie będzie jakoś radził to i tak będzie miał marny żywot. Mogłabym kilka przykładów przytoczyć, ale ręce już mi opadają jak tylko myślę o mops itp. Wolę sama się troszczyć o siebie i o swoją rodzinę niż liczyć na pomoc mops. Ja się bardzo zawiodłam na mops i zresztą nie tylko ja bo jest więcej takich osób. Może nie każdą osobę znam osobiście, ale wiem, że jest więcej ludzi zawiedzionych (delikatnie mówiąc) "pomocą" mopsu.
janusz
Do Marty - może Pani nie wierzyć, ale w "państwowej" pomocy społecznej 99% pracowników, to chrześcijanie, którym nie jest obce pojecie miłosierdzia chrześcijańskiego. Niektórzy właśnie dlatego wybrali zawód pracownika socjalnego, by móc nieść pomoc innym ludziom. Bo tak zostali wychowani. Będę się powtarzał, ale znów powiem, że wśród pracowników są lepsi i gorsi. Jak wśród nauczycieli, policjantów, sędziów, lekarzy, księży. Od wielu lat trwa nagonka na Kościół w związku z ujawnianymi skandalami natury seksualnej księży. I co? Zaskoczyła nas znów, wydawałoby się niemożliwa, sprawa nuncjusza na Dominikanie. A przecież cóż to jest wobec dziesiątków tysięcy uczciwych duchownych ? To samo z działaniami pomocy społecznej - wie Pani ile dziesiątków tysięcy przypadków udzielonych różnych form pomocy jest "na koncie" pracowników socjalnych rocznie? Dodam, że w MOPS-ie, w którym pracowałem, bardzo dobrze układa się współpraca w tym dziele z miejscowym Kościołem. Bogu dzię
Marta
Januszu: z zasad naszej wiary wypływa miłosierdzie i pomoc chrześcijańska, nie państwowa. Choć wiadomo, że nie ma co generalizować. Problem z tym, że po dwóch trzech takich nagłośnionych przypadkach pracownicy pomocy powinni zostać uczuleni, by nie działali pochopnie. A tak się jednak nie dzieje.
janusz
do HaGie - nie wiem, jakie masz doświadczenia z tą problematyką,bo ja wieloletnie. Oczywiście, że są różni ludzie także w pomocy społecznej, jedni bardziej kompetentni, inni mniej, jak wszędzie. Ale nikt mi nie powie, że np. wszyscy księża to pedofile lub homoseksualiści, jak chcą nam wmówić niektóre media i "szeptana" propaganda antykościelna. Zauważam też taką kampanię propagandową ze strony środowisk "prawicowych" przeciwko pomocy społecznej, a szczególnie pomocy instytucjonalnej skierowanej do dzieci, wykorzystującą do tego celu jednostkowe przypadki,(identycznie, jak przeciwko księżom), co mnie zadziwia i zasmuca, bo jest to metoda niegodna ludzi prawych, którym rzeczywiście powinno zależeć na jak najszerszej pomocy skierowanej do ludzi biednych i bezbronnych, bo wynika to też z zasad naszej wiary.
HaGie
@januszu są z pewnością rodziny, którym trzeba pomagać, ale niestety wiem też, że są różni pracownicy mopsu, mopru, a do tego kuratorzy, psycholodzy itp., którzy nadużywają swoje stanowiska i jeszcze bardziej krzywdzą te rodziny. Powiedziała bym nawet bardziej krzywdzą niż pomagają, jeśli w ogóle pomagają jak trzeba. To tak w wielkim skrócie napisałam, ale jeszcze sporo mogłabym napisać na temat pomocy potrzebującym.
janusz
Owszem, pracowałem też w MOPS-ie i codziennie miałem do czynienia z ludźmi, którzy przychodzili po pomoc. Nie tylko materialną, ale np. po pomoc prawną, której im udzielałem. Tam dopiero "oczy mi się otworzyły", na skalę biedy, przemocy w rodzinie, losu dzieci w rodzinach patologicznych, korupcji w służbie zdrowia i środowisku prawniczym, wyzysku pracowników, problemów mieszkaniowych biednych ludzi, bezrobocia. Nie można tych wszystkich spraw pozostawić na łaskę dobroczynności prywatnych osób, bo skala problemów jest ogromna, nieodłącznie związana z systemem gospodarki wolnorynkowej, która nie zna litości dla ludzi biednych i niezaradnych. Ponadto, jak wielokrotnie podkreślałem, należy systemowo chronić dzieci przed zjawiskami przemocy, wykorzystania, niedożywienia - bo one same nie obronią się. I nie jest to niezgodne z rolą rodziny w ich wychowaniu - dobra rodzina nie potrzebuje ingerencji z zewnątrz, ale zła - czasem bardzo !
jaro
p. Janusz ładnie zacytował formułki, jak komuniści, którzy też: wicie, rozumicie my chcemy dobrze tylko te złe ludzie - brednie; te zlewaczałe komórki organizacyjne powinny być natychmiast rozwiązanie i koniec kropka;
Panie Januszu
Panie Januszu z całym szacunkiem albo MOPS albo MOPR to są lewackie wymysły kontroli rodzin, to jest publiczna czytaj państwowa ingerencja w życie obywateli. Pomoc nie powinna być instytucją państwową ale działaniem prywatnym zwykłych ludzi bezpośrednio potrzebującym. Czy Pan jest pracownikiem tego rodzaju "firmy" jak MOPS; z Pana wpisu obronnego tak wynika.
janusz
Opisany przypadek jest skandaliczny i zupełnie nie odpowiada praktyce stosowanej przez ośrodki pomocy społecznej, które działają na podstawie przepisów prawa, bardzo rozbudowanego i szczegółowego, szczególnie jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi i rodziną. Myślę, że ośrodek ten miał fatalne kadry, zupełnie nie przygotowane do swojej roli i powinien być objęty natychmiastową kontrolą, nie tylko ze szczebla gminnego, ale również wojewódzkiego czy nawet ministerialnego. Zawód pracownika socjalnego jest bardzo trudny i odpowiedzialny, wymaga odpowiedniego wykształcenia, ale ma on też do swojej dyspozycji również pomoc psychologiczną i prawną, gdy zachodzi potrzeba, widocznie w tym ośrodku wszystkiego tego brakowało lub zawiodło. Ten przypadek psuje opinię temu ośrodkowi, ale nie może jej popsuć innym ośrodkom i pracownikom socjalnym, których pracy tysiące dzieci w całej Polsce zawdzięczają bezpieczeństwo, zdrowie, wyżywienie.
blea
Coś w tej pomocy społecznej szwankuje. W jednym przypadku zabierają dzieci matce niesłusznie, a w innym przypadku nie widzą, co się dzieje w rodzinie zastępczej albo w jakiejś innej uznanej już za patologiczną np. zabijano dzieci albo znęcano się nad dziećmi).
masd
Pod sąd: policję to znaczy funkcjonariuszy, którzy wykonywali ten haniebny i bezprawny czyn oraz ich wodzowie, którzy wydali im rozkazy i MOPR, a właściwie pracownicy i szefowie, którzy bezprawnie działali. Powinno się ich ukarać finansowo w ten sposób, że powinni zapłacić wielkie odszkodowanie tej kobiecie. Takie aby miała od nich wszystkich na rękę z 5000 zł miesięcznie do końca pełnoletności albo nauki najmłodszego z dzieci. Może to nauczyłoby następnych gorliwych oszołomów uderzających w rodzinę rozsądku i myślenia. Gdzie są rzecznicy: praw obywatelskich, praw dziecka, uciskanych samotnych matek, równego traktowania????? Co cicho są, bo nie można upiec na tej sprawie żadnego politycznego interesiku?
edek
W głowie się nie mieści, co to się dzieje w tym naszym kraju.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright by

STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

IM. KS. PIOTRA SKARGI