Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
23   LISTOPADA   2019 r.
Św. Kolumbana Młodszego
Św. Klemensa I, papieża
Św. Kolumbana Młodszego
Św. Klemensa I, papieża

Imieniny obchodzą:
Klemens, Klementyna, Felicyta, Adela
 
Polonia Christiana nr 57       GOSPODARKA
Stanisław Michalkiewicz

Popychanie rzeki i gwiazd

 Popychanie rzeki i gwiazd

Przymus ubezpieczeń to rzecz wysoce szkodliwa. Zabija inicjatywę, niszczy więzi społeczne, wiedzie społeczeństwo ku ruinie. Dlaczego więc tak kurczowo się go trzymamy? Zgadnij, kotku.

 

Człowiek całe życie się uczy, ale i tak głupi umrze. Żeby się o tym przekonać, wystarczy poczytać, co piszą naukowcy, na przykład: ekonomiści. To są bardzo ciekawe rzeczy, a ich smakowitość można docenić zwłaszcza na tle pytania, dlaczego ekonomistów jest więcej niż, dajmy na to, astronomów. Takie pytanie zadał kiedyś słuchacz Radiu Erewań, które odpowiedziało, że jest tak dlatego, że astronomowie już wiedzą, iż gwiazdy poruszają się same. Tymczasem wielu ekonomistów uważa, że bez popychania rzeka nie popłynęłaby ku morzu, tylko odwrotnie – w kierunku gór. W dodatku wszystko potrafią dokumentnie wytłumaczyć – o czym świadczy następujący dialog dwóch ekonomistów:

 

– Ani w ząb nie potrafię zrozumieć, na czym właściwie polega ten cały kryzys finansowy!

– To nic nie szkodzi, ja ci to zaraz wytłumaczę.

– Ba! Wytłumaczyć to i ja potrafię.

 

Ewangelia Chrystusowa każe pomagać dobrowolnie

Takie to zbawienne prawdy przypomniały mi się podczas lektury wywiadu pewnego znanego ekonomisty na temat reformy ubezpieczeń społecznych. Uważa on za rzecz naturalną i pożądaną, by ludzie dzielili się swoimi dochodami – oczywiście pod przymusem, bo gdybyśmy tylko zlikwidowali przymus, zaraz by się przestali dzielić.

 

 

Wiedzą o tym nawet klerycy w seminariach duchownych, o czym przekonałem się przed laty podczas spotkania w seminarium duchownym w Łowiczu. Mówiłem tam między innymi, że państwo nie powinno zajmować się działalnością charytatywną i tego już było moim słuchaczom za wiele. Jeden z nich zabrał głos, mówiąc, że wygaduję bzdury, bo gdyby nie było państwowego przymusu, to nikt nie chciałby biednym pomagać. Pozostali klerycy nagrodzili jego wypowiedź rzęsistymi brawami – a kiedy już ta owacja ucichła, zapytałem:

 

– Czy ksiądz zdaje sobie sprawę, co ksiądz teraz powiedział? Wprawdzie wyraził to inaczej, ale sens jest taki, że Ewangelia Chrystusowa nie nadaje się do zastosowania w życiu. Być może to prawda, ale czy wypada tak myśleć i być księdzem katolickim? Przecież Pan Jezus nigdy ani nigdzie nie nawoływał do nacjonalizacji miłości bliźniego. Owszem, mówił, żeby biednym pomagać, ale Z WŁASNEGO majątku, a nie z cudzego. Chyba nie ma ksiądz wątpliwości, że Panu Jezusowi wystarczyłoby kompetencji, by przedstawić optymalny podział dochodu narodowego nawet w postaci rysunkowej. Jednak nigdy tego nie zrobił i nie dlatego, że nie potrafił, tylko że nie chciał.

Podobnie Murray Rothbard zauważył, że żaden zwolennik teorii umowy społecznej nie zaryzykował eksperymentu, by znieść przymus płacenia podatków – a przecież wtedy zaraz byśmy się dowiedzieli, czy rzeczywiście jest jakaś umowa społeczna, czy jej nie ma. Najwyraźniej sami nie są tego pewni, a głoszą tę teorię, żeby było ładniej.

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie