Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 16 STYCZNIA
Św. Marcelego I, papieża
Św. Honorata, biskupa
Św. Marcelego I, papieża
Św. Honorata, biskupa
Imieniny obchodzą:
Marceli, Włodzimierz
 

100 dni solidarności? 18 stycznia NIC SIĘ NIE WYDARZY [OPINIA]

Data publikacji: 2020-11-24 07:00
Data aktualizacji: 2020-11-27 07:41:00
OPINIE
fot. flickr.com/photos/premierrp/

Co się wydarzy 18 stycznia? Dokładnie nic. A przecież do tego dnia ma trwać okres „100 dni solidarności” zapowiedziany przez premiera Mateusza Morawieckiego. Po co zatem w ogóle wytyczać takie granice? Nie wiadomo. Wiadomo jedno: skala paranoi, jaka panuje w rządzie, sięga powoli zenitu.

 

Żałośnie patrzyło się na premiera powtarzającego jak mantrę słowa „dostawa szczepionek”. W pewnym momencie Morawiecki wypalił nawet, że firmy zapewniły go, iż będą one terminowo. Doskonale! Jak świat światem, dobry handlowiec sprzedaje wszystko od razu i najszybciej, jak tylko się da. Tylko dlaczego premier musi powtarzać na konferencji prasowej, że jakiś przedstawiciel jakiejś dużej firmy farmaceutycznej obiecał mu, że na pewno, panie kochany, dostanie pan szczepioneczki tak szybciutko, jak tylko sobie pan zechce.

 

Ale, jak wiemy, w kwestii pandemii w Polsce nic nie działa tak, jak powinno i dlatego premier postanowił, zachwycony zapewnieniem koncernu farmaceutycznego, ogłosić, że po 100 dniach będzie przepięknie i będzie normalnie. Łyknęli to niemal wszyscy: dziennikarze na Twitterze (stare wygi i młody narybek), normalsi, ogłaszający w mediach społecznościowych zwycięstwo nauki nad nieokiełznaną naturą, a wreszcie zapewne wielu z tych, których już niespecjalnie grzeje i ziębi kwestia koronawirusa, a którzy wzruszywszy tylko ramionami uśmiechnęli się, iż nadchodzi kres tego szaleństwa. Wszak szczepionka – jak wiemy – ma być lekarstwem na wszystko.

 

Jest tylko jeden kłopot: skąd pewność premiera i ministra zdrowia, że szczepionka faktycznie dotrze do nas do 18 stycznia i że uda im się w mgnieniu oka przeprowadzić cały proces dystrybucji a wreszcie wyszczepiania – pardon „Narodowego Wyszczepiania”, bo choć rząd wydaje się bezradny wobec pandemii to doskonale radzi sobie z wymyślaniem kolejnych głupich nazw dla kolejnych pseudopomysłów na walkę z COVID – populacji, by uodpornić większość z nas?

 

Niemcy na przykład założyli, że szczepienia zajmą im około 2-3 lat. A nam? To jasne: kilka dni. Polak przecież potrafi. W dodatku nie wiemy nic na temat tego, czy rząd ma gotową infrastrukturę na przyjęcie ogromnej przecież ilości szczepionek. Wiemy jedynie, że premier już podjął jakieś działania, z kimś tam ma rozmawiać i że będziemy gotowi. Dosyć to dziwne, jak na przygotowania do wielkiego i przełomowego dnia w dziejach pandemii, jakim dla tego rządu ma być dzień dostawy szczepionek, nieprawdaż? Chyba, że Narodowy Czas Oczekiwania na Szczepionkę ma, w zamyśle rządzących, stać się podobnie doniosłym momentem co czas Narodowego Wyszczepiania.

 

W każdym razie powiedzmy jasno: premier, nakreślając konkretne ramy czasowe obowiązujących obostrzeń postąpił i dobrze, i źle. Dobrze, bo wreszcie zapowiedział coś wcześniej niż z piątku na sobotę. A źle, bo tak naprawdę te jego zapowiedzi są funta kłaków warte. Wygląda to tak, jak gdyby ktoś jednak podpowiedział Morawieckiemu, że trzeba jakieś daty podać, coś z wyprzedzeniem zapowiedzieć, ale że ten nie wiedział za bardzo co, to wymyślił sobie cokolwiek. I takie cokolwiek dostaliśmy od rządu w sobotę, na drugie śniadanie.

 

Przy wigilijnym stole

Warto jeszcze pochylić się na moment nad samymi obostrzeniami. Że zarżnięto już kawałek polskiej gospodarki – trudno mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Zamknięcie restauracji, hotelów i klubów fintess do 28 grudnia plus „odwołanie” ferii zimowych, to właściwie zafundowanie całkowitej ruiny we wszystkim tym branżom. Czy nie można było inaczej? Można, ale dlaczego rząd ma się nam tłumaczyć, przecież to wyjątkowa sytuacja.

 

Do tego dodajmy pomysł ograniczenia liczby osób przy wigilijnym stole do… pięciu spoza rodziny. Tak, tak, już widzę jak Polacy liczą ludzi wchodzących do ich domów, by z nimi wieczerzać. „Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, o nie, nie, wujek już nie wejdzie, chyba, że będziecie wymieniać się z ciocią, a na razie wujek poczeka na zewnątrz, w maseczce” – ilekroć premier ogłasza podobne rzeczy, mam wrażenie, że dobrnęliśmy do granicy absurdu. A tymczasem – w żadnym wypadku. Rząd nie ustaje w kreatywności i wymyśla kolejne obostrzenia.

 

Piewcy rządowej strategii nie ustają przy tym w wypowiadaniu głupot. Prof. Andrzej Zybertowicz wysyła ludzi, by ćwiczyli przed lustrem lub uprawiali stretching w parku, zaś dziennikarz Polsatu, Grzegorz Jankowski przyznał na Twitterze, że chadza sobie z psem na spacery i podsłuchuje sąsiadów, sprawdzając, kto tam sobie zorganizował imprezkę i ludzi pozapraszał. Domyślam się, że w Wigilię czeka Pana Jankowskiego nieprzespana noc.

 

Ciekawe swoją drogą, czy władza faktycznie postanowi egzekwować ewentualną dyscyplinę „pięciu osób przy stole plus rodzina”. Jeśli tak, to zapewne karać mandatami będą wszystkich, oprócz protestujących przy takim stole feministek – błyskawica na policzku oraz soczyste przekleństwa płynące z ust z pewnością zapewnią bezkarność.

 

Wybaczcie proszę kpiarski ton tego tekstu. Trudno bowiem powstrzymać się od śmiechu, choć sytuacja faktycznie jest trudna, szczególnie dla niektórych sektorów naszej gospodarki. Przez najbliższe tygodnie będziemy słuchać od rządowych przedstawicieli i okołorządowych mędrków skarg na nas, że o to nie umiemy się powstrzymać przed ruszaniem się z domów, że chcemy jeść w restauracjach i jeździć na nartach i że – w gruncie rzeczy – to nasza wina, bo nos wystawimy nad maseczkę, albo w ogóle ją zdejmiemy na pustej ulicy. I jakoś nikt z tych utyskujących na nas ludzi władzy oraz ich przybocznych z rządowej telewizji czy innych prorządowych mediów, nie zauważa, iż właśnie dlatego że komuś jeszcze się chce ruszać, pracować, w miarę normalnie żyć, czy zjeść jedzenie z restauracji (choćby na wynos), nasza gospodarka jeszcze nie padła. I na razie się jakoś trzyma, choć powoli pęka. Już nie tylko na szwach.

 

Tomasz Figura

 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Janusz
Morawiecki jest oderwany od rzeczywistości. Pomijając już sensowność całej walki z covidem, osiągnie tu skutek odwrotny do zamierzonego. Gdyby znał Polaków i sytuację w kraju, wiedziałby, że już od lat wigilie są raczej kameralne z wyjątkiem rodzin wielodzietnych. Ale teraz, skoro - tfu! - premier nam zakazuje, to wielu ludzi postara się urządzić możliwie największe przyjęcie wigilijne.
trzy plus
Ograniczenie liczby osób to dyskryminacja rodzin wielodzietnych!
REBELIAN
PiS się sypie ale sobie poradzi-Kukizowcy są do wzięcia i pewnie pójdą w ten nowy sojusz...nic się nie zmieni...
olek
juz ekipa u wladzy zapowiada likwidacje gotowki i sto dni wystarczy bysmy zyli z owych misek ryzu
AndrzejBR
Skala absurdu dochodzi do zenitu??? - skala dawno pękła, słońce poszybowało w nowe przestrzenie, a księżyc walnął sobie parę lat świetlnych na lewo . . . Wsiowy idiota tak długo biegał po wioskach, aż ktoś mu spuścił lanie, i był spokój. Bo skąd wsiowy idiota ma wiedzieć, że jest uciążliwy dla mieszkańców?! - ale parę kijów. . . i chociaż strach go trzyma na wodzy, a tu BEZKARNOŚĆ W galopie, więc i zuchwałość rośnie proporcjonalnie!
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY