Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
CZWARTEK 23 MAJA
Św. Leoncjusza, biskupa
Św. Leoncjusza, biskupa
Imieniny obchodzą:
Emilia, Iwona, Iwa
 

Abp Fulton Sheen: nasze sumienia są niczym zaciemnione pokoje

Data publikacji: 2019-03-08 06:00
Data aktualizacji: 2019-03-11 07:26:00
RELIGIA
fot. pixabay

Nasz Pan nie cierpi na Krzyżu sam; On cierpi razem z nami. To dlatego zjednoczył ofiarę łotra z własną Ofiarą. To  właśnie ma na myśli święty Paweł, gdy mówi, że mamy dopełnić cierpień, których brakło w udręce Chrystusowej (por. Kol 1,24).

 

Oznacza to, że fizyczny, historyczny Chrystus wycierpiał wszystko, co mógł, w swojej własnej, ludzkiej naturze, lecz że Mistyczny Chrystus, który jest Chrystusem i nami, nie wycierpiał w pełni naszego cierpienia. Wszyscy inni dobrzy łotrowie w historii nie przyznali się jeszcze do złego i nie błagali o bycie wspomnianymi. Nasz Pan jest teraz w niebie. Dlatego nie może już cierpieć w swojej ludzkiej naturze. Dlatego sięga do innej ludzkiej natury, twojej i mojej, i prosi nas, byśmy zrobili to, co uczynił dobry łotr: połączyli się z Nim na Krzyżu, byśmy przez udział w Jego Ukrzyżowaniu mogli mieć również udział w Jego Zmartwychwstaniu, byśmy przez współdzielenie Jego Krzyża mogli również współdzielić Jego chwałę w niebie.

 

Podobnie jak Pan Jezus wybrał tamtego dnia łotra jako maleńką hostię, dziś wybiera nas jako inne małe hostie zjednoczone z Nim na patenie ołtarza. Wyobraź sobie Mszę Świętą, jakąkolwiek Mszę sprawowaną w pierwszych wiekach Kościoła, zanim cywilizacja nie nabrała totalnie ekonomicznego, finansowego charakteru. Gdybyśmy uczestniczyli w Najświętszej Ofierze wczesnego Kościoła, każdego dnia przynosilibyśmy na ołtarz trochę chleba i wina. Kapłan użyłby cząstki tego przaśnego chleba i trochę tego wina do ofiary Mszy Świętej. Resztę odłożyłby na bok, pobłogosławił i rozdał ubogim. Dziś nie przynosimy chleba i wina. Przynosimy jego ekwiwalent, przynosimy to, za co kupuje się chleb i wino. Dlaczego przynosimy na Mszę Świętą chleb i wino lub ich ekwiwalent? Przynosimy chleb i wino, ponieważ te dwie rzeczy, spośród całej natury, najlepiej symbolizują istotę życia. Pszenica jest niczym szpik ziemi, a winogrona są jej krwią. Obie dają nam ciało i krew życia. Przynosząc te dwie rzeczy, które dają nam życie, oddajemy tym samym na ofiarę Mszy Świętej samych siebie.

 

Dlatego podczas każdej Mszy Świętej jesteśmy niejako obecni pod postacią chleba i wina, które symbolizują nasze ciało i krew. Nie jesteśmy biernymi widzami niczym w teatrze, lecz współofiarujemy naszą Mszę z Chrystusem. Jeśli jakikolwiek obraz adekwatnie oddaje naszą rolę w tym dramacie, wygląda on następująco: Przed nami stoi wielki krzyż, na którym rozciągnięta jest wielka Hostia, Chrystus. Wokół wzgórza Kalwarii znajdują się małe krzyże, na których my, maleńkie hostie, mamy zostać ofiarowani. Gdy nasz Pan wstępuje na swój Krzyż, my wstępujemy na nasze krzyże i ofiarujemy się w łączności z Nim Ojcu niebieskiemu jako czysta żertwa.

 

W tym momencie dosłownie i w najdrobniejszym detalu wypełniamy przykazanie Zbawiciela: weź swój krzyż codzienny i naśladuj Mnie. Czyniąc tak, nie prosi On nas o nic, czego sam już nie zrobił. Nie jest żadną wymówką twierdzić: „jestem biedną, niegodną hostią”. Łotr też nią był. Zauważcie, że duszę tego łotra cechowały dwie postawy, które uczyniły go miłym naszemu Panu: przede wszystkim łotr uznał, że zasłużył na swoje cierpienie, ale uznał też, że bezgrzeszny Chrystus nie zasłużył na swój Krzyż; innymi słowy, łotr okazał skruchę. Drugą postawą była wiara w Tego, którego odrzucili ludzie, lecz w którym łotr uznał Króla Królów. 

 

Pod jakimi warunkami stajemy się maleńkimi hostiami we Mszy Świętej? W jaki sposób nasza ofiara jednoczy się z Ofiarą Chrystusową i zostaje przyjęta jak ofiara łotra? Dzieje się tak jedynie przez powielenie w naszych duszach dwojakiej postawy duszy łotra: pokuty i wiary. Przede wszystkim musimy wraz z łotrem współodczuwać skruchę i mówić: „Zasługuję na karę za moje grzechy. Oto stoję i potrzebuję ofiary”. Niektórzy z nas nie wiedzą, jak bardzo jesteśmy nikczemni i niewdzięczni wobec Boga. Gdybyśmy to wiedzieli, nie narzekalibyśmy na wstrząsy i ból doznawany w życiu. Nasze sumienia są niczym zaciemnione pokoje, do których od dawna nie zagląda światło. Odsłaniamy zasłony i – och – wszędzie, gdzie wydawało nam się, że jest czysto, znajdujemy kurz. Sumienia niektórych są pokryte tak grubą błoną wymówek, że modlą się oni wraz z Faryzeuszami: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie” (Łk 18,11). Inni złorzeczą Bogu niebios za swój ból i grzech, ale nie odczuwają skruchy. Wojna Światowa miała być na przykład oczyszczeniem ze zła; miała nas nauczyć, że nie damy sobie rady bez Boga, lecz świat niczego się nie nauczył. Podobnie jak łotr po lewej stronie, świat nie okazał skruchy: neguje każdą sprawiedliwą zależność między grzechem a ofiarą, między buntem a krzyżem. 

 

Lecz im bardziej jesteśmy skruszeni, tym mniej pragniemy uciec od naszego krzyża. Im lepiej dostrzegamy, jacy prawdziwie jesteśmy, tym skwapliwiej powtarzamy za dobrym łotrem: „zasłużyłem na ten krzyż”. Nie szukał wymówek, nie szukał usprawiedliwienia dla swojego grzechu, nie chciał, by mu się upiekło. Pragnął jedynie przebaczenia. Pragnął nawet stać się maleńką hostią na swym własnym, małym krzyżu – lecz pragnął tego dlatego, ponieważ był skruszony. Czyż żal, który łamie nasze serca, nie jest jedynym środkiem pozwalającym nam stać się maleńkimi hostiami wraz z Chrystusem we Mszy Świętej, albowiem – jeśli nie przyznamy, że jesteśmy zranieni – jak możemy poczuć potrzebę uzdrowienia? Jeśli nie okażemy żalu za nasz wkład w Ukrzyżowanie, jakże moglibyśmy prosić o wybaczenie za jego grzech?

 

Tekst pochodzi z: Fulton John Sheen; Kalwaria i Msza Święta; Tłumaczenie: Izabella Parowicz; Wydawnictwo; Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu.

 

 

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Andrzej BR
Abp Fulton S. jak najbardziej, a dla rozszerzenia tematu sumienia uporządkowanego w Bogu polecam Anielską Św. Katarzynę ze Sienny. Tam Opatrzność Boża wykazuje wagę i znaczenie prawego sumienia dla Zbawienia. Ukazuje również sposoby i przebiegłość demoniczną w deprawowaniu źródła wstydu jakim jest sumienie.