Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
31   MARCA   2020 r.
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Św. Balbiny, męczennicy
Św. Beniamina, męczennika
Imieniny obchodzą:
Gwidon, Kornelia
 
Polonia Christiana nr 56       TEMAT NUMERU
Grzegorz Kucharczyk

Adopcja kamizelki, czyli znak czasu

Adopcja kamizelki, czyli znak czasu

Bolszewizmu już niby nie ma, a polskie środowisko akademickie jest zbolszewizowane do granic możliwości.

 

Na początku marca tego roku w hallu głównym Wydziału Anglistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (Collegium Novum) dumnie wyeksponowano… kamizelkę ratunkową. Nie byle jaka to kamizelka, bo zaadoptowana przez Wydział Anglistyki UAM w ramach akcji zainicjowanej pod koniec lutego przez funkcjonujące w ramach uczelni Centrum Badań nad Migracjami. Zaadoptowana kamizelka – jak głosi towarzysząca jej inskrypcja – ma przypominać o nieobecności imigrantów wśród nas.

 

Ten przykład dość infantylnego aktywizmu ideologicznego na wyższej uczelni przypomniał mi się w chwili, gdy Redakcja zaproponowała mi napisanie krótkiego komentarza o pozostałościach rewolucyjnego etosu w polskim świecie naukowym. Dla bolszewików bowiem, podobnie jak dla wszystkich rewolucjonistów (wcześniej i później), nauka miała przede wszystkim służyć ideologii, a nie poszukiwaniu prawdy i następnie przekazywaniu jej w uniwersyteckich ławach kolejnym pokoleniom. To ideologiczne zacięcie w świecie Akademii nad Wisłą pozostało. Zmieniła się tylko ideologia. Zamiast gorsetu mamy kamizelkę.

 

Obok środowiska sędziowskiego, szeroko pojęte środowisko naukowe należy do tych grup, wobec których nadzieje na samooczyszczenie się po roku 1989 okazało się wyjątkowo naiwnym oczekiwaniem. Starzy mistrzowie, niekoniecznie po Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR, ale bez odrobiny koniecznej odwagi i chrząstek sumienia (Zbigniew Herbert), pozostali na swoich katedrach i w swoich instytutach. Po ich odejściu na emeryturę pozostali zaś ich uczniowie – dzisiejsi „obrońcy demokracji” i „wolności sztuki”, adoptujący na swoich wydziałach kamizelki ratunkowe, by przypominały o nieobecności imigrantów.

 

 

Mefisto w leninowskiej kurtce

Siłą rzeczy ograniczę swoje rozważania do nauk humanistycznych, bo z racji zawodowych są one mi najbliższe i właśnie wśród nich stopień zideologizowania jest największy. Dzisiaj drugie pokolenie resortowych dzieci mocno usadzone na wielu uczelniach oraz w instytutach badawczych przekonuje, że po marksizmie i leninizmie nastał czas postmodernizmu. Miejsce prawdy warunkowanej klasowo zajęła postprawda. Emblematyczną pod tym względem postacią jest Zygmunt Bauman. Od informacji wojskowej do nauczyciela modnego postmodernizmu – oto symboliczne itinerarium nowoczesnego naukowca. Nawet nie trzeba go adoptować. Taki to jest habitus stada niezależnych umysłów. Mefisto (niekoniecznie samogonny) w leninowskiej kurtce z herbertowskiej Potęgi smaku nie odszedł wcale w przeszłość.

 

Nieprzypadkowo na większości wydziałów polskich uniwersytetów (mam tu na myśli szczególnie rady naukowe czy rady wydziałowe) panuje pełny pluralizm, czyli koalicja czerwono‑różowa. Znakomita większość ludzi nauki słucha różnych rozgłośni radiowych (od TOK FM po Radio Zet) i czyta całe spektrum różnych tytułów prasowych („GW”, „Politykę”, „Newsweek”, „Trybunę”, „Przegląd”; a młodzi i obiecujący – „Krytykę Polityczną”). Uformowane w stado niezależne umysły piją z różnych źródeł wiedzy – od Derridy po Agambena i Sloterdijka. Bo ma być pluralistycznie i nowocześnie.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie