Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 56       CYWILIZACJA
Marcin Jendrzejczak

Alternatywa dla liberalizmu i etatyzmu. Powrót do porządku

Alternatywa dla liberalizmu i etatyzmu. Powrót do porządku

Recepta na bolączki Polski XXI wieku? Tradycyjna nauka Kościoła propagująca model bogatego w stowarzyszenia, wolnego społeczeństwa inspirowanego przez wiarę.

 

W naszych czasach władza należy do złota. Ten metal składa do stóp swego posiadacza wszelkie siły, nie tylko Francji, ale i świata. Niewątpliwie miał on również ogromną władzę w wiekach poprzedzających Rewolucję, znajdował jednak w arystokracji znaczącą przeszkodę, która często go poskramiała. Dzisiaj pieniądz stał się niemal bóstwem: wszędzie rządzi, wszędzie się go czci – te słowa prałata Henriego Delassusa (1836–1921) mogłyby paść równie dobrze w XXI stuleciu.

 

Rządy „arystokracji pieniądza” – wszelkiej maści bankierów, finansistów i innych plutokratów – to jednak nic nowego. Jak dowodzi autor książki Duch rodzinny w domu, społeczeństwie i państwie, do podobnej sytuacji doszło już w starożytnej Grecji i Rzymie. Z kolei we Francji dojście do władzy arystokracji pieniądza nastąpiło wskutek rozluźnienia obyczajów posiadaczy ziemskich. Nastąpiło to między innymi za sprawą centralizacji przeprowadzonej przez Ludwika XIV. Sprowadzenie szlachty do stolicy zerwało jej więzy z ludem. Zamiast dbać o jego potrzeby, traktowała go wyłącznie jako źródło dochodu. Skutki tego podczas rewolucji francuskiej okazały się opłakane. Jednak – co godne uwagi – lud nie wystąpił przeciw szlachcie w tych prowincjach, w których posiadacze utrzymywali bliski kontakt z nim.

 

Rewolucja zgilotynowała szlachtę i duchownych, ale nie nierówności. Te zwłaszcza w kwestii majątkowej wzrosły wówczas niepomiernie i zgodnie ze słowami wicehrabiego d’Avenel, wielcy bogacze są dzisiaj [u początku XX wieku] we Francji dwanaście razy liczniejsi niż najbogatsze postaci Ancien Regime; są dziesięć razy bogatsi i dwadzieścia razy liczniejsi niż najzamożniejsi książęta z czasów feudalnych.

 

Ówczesna, podobnie jak i dzisiejsza elita finansowa potęguje jeszcze błędy szlachty ze schyłkowej fazy jej rozwoju. Odseparowana od ludu, skupiona wyłącznie na zyskach, wywołuje społeczne oburzenie. W ten sposób sprzyja popularności ruchów radykalnych. To wszystko zdaje się prowadzić do nieuniknionej katastrofy.

 

Mozaika chrześcijańskich stowarzyszeń

Czy zatem – zapytuje ksiądz Delassus – czeka nas ten sam los, który spotkał społeczeństwa starożytne? Znikniemy w tej katastrofie? Czy też możemy się odrodzić?

Chrześcijaństwo daje nam środki, jakich pogaństwo nie znało – odpowiada sam sobie (i nam). Jakie to środki? Po pierwsze, prawdziwa miłość rodząca sprawiedliwy pokój. Wewnętrzne uporządkowanie ludzi, pogodzenie ich ze sobą i z Bogiem – oto remedium zarówno na pychę bogatych, jak i na zawiść biednych. Chrześcijańskie społeczeństwo to społeczeństwo solidarne, pozbawione elementów walki klas. To społeczeństwo, w którym przywilejom odpowiadają obowiązki.

 

Takiej solidarności nie da się jednak zadekretować odgórnie. Chrześcijański ład to nie sprawnie działająca machina, lecz mozaika rodzin, stowarzyszeń, organizacji, samorządów uwieńczonych władzą państwową. Mimo swych niedoskonałości taką mozaiką było w znacznej mierze średniowiecze. Ówczesne organizacje rzemieślnicze, a zwłaszcza zainspirowane ideałami religijnymi bractwa, stanowiły arenę wzajemnej pomocy w potrzebach doczesnych i w dążeniu do zbawienia. Udzielały także pomocy charytatywnej, o czym świadczą choćby jałmużny z okazji święta patrona, zapraszanie biednych na posiłek zorganizowany przez bractwo, przekazywanie funduszy szpitalom i domom opieki, a nawet zakładanie szpitali.

 

Jeszcze większą rolę odgrywał sam instytucjonalny Kościół. Przez wieki to on odpowiadał w cywilizacji chrześcijańskiej za pomoc charytatywną oraz budowanie szpitali, szkół i uniwersytetów. Dziś opanowane w znacznej mierze przez lewicę placówki edukacyjne promują najgorsze wynaturzenia, jak ideologia gender. Problem ten, niestety, nie omija nawet katolickiej zdawałoby się Polski.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie