Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 06 CZERWCA
Św. Norberta, biskupa
Bł. Marii Karłowskiej, zakonnicy
Św. Norberta, biskupa
Bł. Marii Karłowskiej, zakonnicy
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Norbert, Paulina
 

Bitcoinowa technologia blockchain – droga do wolności czy wszechkontroli?

Data publikacji: 2018-04-21 07:06
Data aktualizacji: 2018-04-20 15:34:00
OPINIE
źródło: pixabay.com

Szaleństwo na rynku bitcoin rozpala emocje. Chyba mało kto nie słyszał jeszcze o niszowej do niedawna kryptowalucie. Dziś zastosowanie używanej w niej technologii blockchain rozważają czołowe światowe instytucje.

 

Na temat bitcoinów (BTC) krąży wiele miejskich legend. Weźmy choćby przedrostek „krypto”. Otóż nie chodzi tu o coś ukrytego czy niewidocznego. Chodzi o kryptografię, a więc poddziedzinę matematyki i informatyki – zauważają twórcy raportu „Podstawy korzystania z walut cyfrowych” pod redakcją Krzysztofa Piecha. 

 

Bitcoin budzi mieszane uczucia. Z jednej strony ze względu na sporą (choć wcale nie absolutną) anonimowość budzi podejrzenia o wykorzystanie do celów przestępczych. Między innymi dlatego w Polsce w grudniu 2017 roku rozpoczęła się kampania ostrzegająca przed kryptowalutami.

 

Z drugiej jednak strony, inwestowanie w walutę jest powszechnie legalne. Niektóre kraje idą wręcz jeszcze dalej. Od kwietnia 2017 roku Japonia uznała BTC za równoprawny z jenem środek płatniczy. Z kolei w Szwajcarii można nim opłacać podatki lokalne.

 

To właśnie oparta na rozwiązaniach kryptograficznych technologia blockchain (łańcucha bloków) jest najciekawszym elementem bitcoinów. Co ciekawe, jej zastosowanie nie musi ograniczać się do tej waluty.

 

Zdaniem Światowego Forum Gospodarczego, blockchain okaże się jednym z najważniejszych wynalazków stosowanych w bankach przyszłości. Ponadto, jak czytamy na stronie Polskiego Akcleleratora Blockchain (akcelerator.tech/pl) , nad projektami opartymi na łańcuchu bloków pracuje 14 z 30 największych banków świata oraz 21 z 63 giełd papierów wartościowych. 

 

Mało tego. Konsorcjum największych światowych firm i banków (zrzeszające między innymi Goldman Sachs, JP Morgan czy Santander) założyło we wrześniu 2015 roku spółkę pracującą nad rozwiązaniami opartymi na łańcuchu bloków. Z kolei dyrektor IBM Blockchain Offerings stwierdzi, że jedna dziesiąta światowego PKB będzie przechowywana na blockchain już do 2027 roku.

 

Blockchain? A z czym to się je?     

Celem blockchain jest magazynowanie i przesył informacji o zawartych transakcjach w internecie. Jak zauważa kierujący McKinsey Digital Lab Norbert Biedrzycki (norbertbiedrzycki.pl) „istotą blockchain jest utrzymanie wspólnej i zbiorowej księgi rachunkowej transakcji, w postaci cyfrowej, rozproszonej po całej sieci, w takich samych kopiach”.

 

Technologia opiera się ona na sieci peer-to-peer, a więc wzajemnej równości i współpracy. Brak tu pośredników, centralnych komputerów czy instytucji zaufania publicznego. Każda maszyna korzystająca z sieci może uczestniczyć w uwierzytelnianiu transakcji.    

 

Jak podaje strona ideaoftheday.pl blockchain wiąże się z niezależnością, bezpieczeństwem i transparentnością „każdy użytkownik korzysta z bazy równocześnie, informacja o każdej płatności jest zapisywana w bloku, który trafia do łańcucha – tj. zostaje zweryfikowany i skopiowany pomiędzy tysiące niezależnych użytkowników. Przechowywanie informacji na tysiącach maszyn, zamiast na jednym centralnym serwerze sprzyja niezależności. Zapewnia też bezpieczeństwo, gdyż zmiana jakiejkolwiek informacji wymaga zmiany każdej kopii”.

 

Do tego nie wystarczy zwykły atak hakerski. Wymagana jest bowiem moc obliczeniowa równa – według szacunków – połowie Internetu. Oznacza to de facto całkowitą odporność na podrobnienie i oszustwa.

 

„Dane, transakcje i ich kolejność są odporne na podrobienie i wszelkiego rodzaju manipulacje. Sama filozofia blockchain, zaawansowane metody matematyczne i zabezpieczenia kryptograficzne pozwalają nam ufać danym zawartym w księgach rachunkowych transakcji” – podkreśla Norbert Biedrzycki. 

 

Jak z kolei twierdzą Don Tapscott i Alex Tapscott na łamach Harvard Business Review, (10 maj 2016) „technologia blockchain jest skomplikowana, ale idea – prosta. Na najbardziej podstawowym poziomie, (…) to ogromna, rozproszona po świecie księga rachunkowa lub baza danych działająca na milionach komputerów, gdzie wszystko, co posiada jakąś wartość: pieniądze, prawa, muzyka sztuka, odkrycia naukowe, własność intelektualna a nawet głosy wyborcze mogą być przemieszczane i przechowywane bezpiecznie i prywatnie”. Perspektywy zastosowania blockchain wykraczają więc daleko poza finanse.   

 

Zastosowania

Zdaniem autorów wspomnianego artykułu, na technologii tej skorzystają także twórcy. Wszak zwiększy ona zyski naukowców, artystów, pisarzy et cetera dzięki wyeliminowaniu pośredników i udoskonaleniu ochrony własności intelektualnej.  Dobry przykład to przemysł muzyczny. Obecnie bowiem stałą bolączką artystów jest zgarnianie lwiej części wynagrodzeń przez pośredników, firmy fonograficzne. Jednak rozwiązania takie jak Mycelia, umożliwiają sprzedaż bezpośrednio od artysty do konsumenta. Dzięki temu pieniądz trafi do kieszeni twórcy, a nie korporacji muzycznej.

 

Podobną funkcję w przypadku dzieł plastycznych pełni startup startup Ascribe. Pozwala on na łatwy transfer dzieł sztuki. Ale to nie wszystko. Dodatkową jej zaletą jest bowiem usprawnienie ochrony własności intelektualnej. A to dzięki choćby cyfrowej rejestracji dzieł sztuki, certyfikatom autentyczności czy wirtualnym tytułom posiadania. To wszystko oznacza lepsze zabezpieczenie własności intelektualnej przed kradzieżą.

 

Blockchain oznacza także eliminację pośredników w przypadku takich platfom jak Uber – służącej do poza-korporacyjnych przejazdów taksówkowych. A także przy drukowania 3D. Wszak obecnie twórcy projektów przeznaczonych do druku trójwymiarowego przechowują je na zcentralizowanych platformach. Zmagają się też z problemem ochrony swojej własności intelektualnej. Przechowywanie tych danych w „łańcuchu bloków" pozwoli zaś na zwiększenie możliwości wykorzystania ich projektów bez jednoczesnego zagrożenia piractwem.

 

Generalnie więc, technologia blockchain jawi się też jako odpowiednie rozwiązanie dla Internetu rzeczy. Chodzi o sieć przyszłości, gdy podłączone do niej zostaną nie tylko komputery, lecz również inne przedmioty – na przykład sprzęt ADG, a nawet ubrania czy inne akcesoria, jakie na co dzień nosimy na sobie. Przykłady już rozwijanych tak zwanych „wereables” to inteligentne zegarki, opaski czy okulary „Google Glass”. Zapewne powstaną kolejne rozwiązania tego typu.

 

„Tradycyjne firmy zajmujące się usługami finansowymi nie mogą zarządzać mikropłatnościami i płatnościami typu kupno energii przez fabrykę z publicznej aukcji energii. Internet Wszystkiego potrzebuje Księgi Rachunkowej Wszystkiego” – zauważają Don i Alex Tapscott. I nie chodzi tu tylko o finanse.

 

Sfera publiczna i nie tylko

Według firmy „Gartner" blockchain znajdzie zastosowania w sektorze publicznym, edukacji, a także ochronie zdrowia. Z kolei zdaniem ekspertów z Polskiego Akceleratora Blockchain (akcelerator.tech/pl), technologia ta może rozwiązać problemy instytucji publicznych, jak antydatowanie, wyeliminowanie fałszowania e-maili, tożsamość cyfrowa czy rejestr wyników badań. Jest także w stanie zapewnić lepsze śledzenie przepływu podatków i składek, a także kontrolować sposób wykorzystania środków publicznych, jak choćby świadczenia socjalne.

 

Wiele z tego już się dzieje. Wszak na przykład Zjednoczone Emiraty Arabskie oparły już na łańcuchu bloków swoją cyfrową administrację. Blockchain wykorzystuje też e-administracja Estonii. Podobnie rozwiązanie rozważają też inne kraje narażone na atak hakerski, choćby ze strony Rosji.

 

Wszak państwa z  elektroniczno-tradycyjnymi rozwiązaniami są bowiem narażone na atak innego państwa lub terrorystów. Wystarczy bowiem zniszczenie cyfrowej „instalacji centralnej”. Tymczasem rozproszenie łańcucha bloków pozwoli na uniknięcie tego problemu. Ba, ta technologia pozwoli nawet na funkcjonowanie podziemnej cyber-administracji, w przypadku zajęcia terytorium państwa przez wroga – spekuluje Radek Piwowarczyk z serwisu wolnosc24.pl. 

 

Problemy techniczne

Nie ma jednak róży bez kolców. Jak bowiem zauważa Tomasz Świderek z portalu Obserwatorfinansowy.pl, „blockchain w swej obecnej postaci jest stosunkowo wolny – szacuje się, że jedna transakcja BTC zużywa tyle energii ile statystyczne gospodarstwo domowe w Polsce w miesiąc – i stosunkowo wolny – szacuje się, że autoryzacja jednej transakcji trwa tyle, co autoryzacja 8 tys. transakcji kartami kredytowymi rozliczanymi przez systemy informatyczne Visa”. Ponadto przechowywanie danych wymaga znaczącej przestrzeni na dyskach.

 

Blockchain a społeczeństwo

Na blockchain warto spojrzeć nie tylko z utylitarnego punktu widzenia. Technologia ta posiada wszak potencjał przeobrażenia całej rzeczywistości ekonomiczno-społecznej, a nawet politycznej. Jej skuteczna aplikacja oznaczać może koniec wielu instytucji w ich obecnej formie. Chodzi tu o banki, notariuszy, a także wszelkiej maści pośredników czy instytucje zaufania publicznego.

 

Uniezależnienie się od nich za sprawą technologii łańcucha bloków może doprowadzić do bardziej egalitarnych relacji ekonomicznych. Przebiegać one będą w sieci, pomiędzy równymi sobie podmiotami, na co wskazuje używane w kontekście blockchainu określenie peer-to-peer (równy z równym). Wyeliminowanie pośrednictwa instytucji, takiej jak bank oznacza wyeliminowanie uzależnienia od niej, wyeliminowanie hierarchiczności. 

 

To z jednej strony spełnienie marzenia wolnorynkowców, takich jak wielu entuzjastów technologii bitcoin. Z drugiej, „dezintermediacja”, a więc pozbycie się pośredników wydaje się być także na rękę wrogom kapitalizmu, przeciwnikom nierówności społecznych czy zwolennikom jakiejś alternatywnej gospodarki, jak choćby socjalizm samorządny.

 

Ponadto, sprawy mogą przybrać jeszcze inny obrót. Wykorzystanie technologii przez instytucje publiczne może usprawnić ich działanie i przyczynić się do wielu dobrych rezultatów. Jednocześnie jednak istnieje ryzyko zwiększenia kontroli przez rządy. Wspomniane wyżej śledzenie przepływu środków publicznych, wyeliminowanie manipulowania przy dokumentach, istnienie wszechobecnego rejestru et cetera to istotnie dobre sposoby na walkę z oszustwami. Jednak w rękach totalitarnej władzy „łańcuch bloków” może przyczynić się do kontroli wszelkich przejawów niezależności.

 

Czy zatem technologia wynaleziona przez tajemniczego Satoshi Nakamoto w celu uniknięcia państwowo-korporacyjnego establishmentu stanie się narzędziem do zniewalania? Oby do tego nie doszło.     

 

Marcin Jendrzejczak

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Andrzej
W artykule połączono ponownie technologie z jej wykorzystaniem. Trzeba jasno rozgraniczyć pojęcie blockchain od pojęcia kryptowaluta. Bowiem ich łączenie sieje tylko zamęt informacyjny. Technologia blockchain na pewno się będzie dalej rozwijać, bowiem daje to możliwość zabezpieczenia przed oszustami działającymi w sieci. Natomiast kryptowaluta jest tworem opartym na tej technologi. Tworem, który można porównać do pierwotnych płacideł. I do pewnego czasu stanowił dobrą formę wymiany bowiem pomijał fiskus. Ale ostatnio państwo znalazło sposób na ściągnięcie daniny. Dlatego rozmawiając rozmawiajmy albo o technologii blockchain albo o kryptowalucie bowiem są to różne sprawy.
Eligiusz Gądecki
Obecne kryptowaluty nie są monetami NWO, ale Siły Zła z pewnością planują wprowadzenie swojej kryptowaluty, swojego systemu cyfrowej kwalifikacji. Trzeba dokładnie wiedzieć, o czym się pisze, aby nie wyciągać pochopnych wniosków: "Komputery? Pieniądze? To chodzi o kontrolę nad ludźmi!". Kryptowaluty są obecnie kontrrewolucyjnym aktem ataku na banksterów, bo wytrącają im ich do tej pory niewzruszone narzędzie - światowy obrót handlowy. Należy jednak mieć się na baczności, bo oni będą próbowali wprowadzić swoją kryptowalutę - być może, o nazwie "Feniks". Wiemy, że nie może być ona ani otwartoźródłowa, ani o zdecentralizowanym wydobyciu, ani o przeglądalnym łańcuchu bloków, ani o dobrowolności użycia. Musi być przymusowa, przedstawiona, jako jedyne rozwiązanie "problemu głodu i terroryzmu". Ani BTC, ani Monero, ani PIVX, ani Z-Cash nie są tak przedstawiane. Zachęcam Państwa do rozszerzania wiedzy, Eligiusz Gądecki
Eligiusz Gądecki
Szczęść Boże! Szanowni Państwo, otóż, zacznijmy od tego, że BTC jest przestarzałym rozwiązaniem, celowo utrzymywanym na poziomie technologicznym z 2010r. Na przykład kryptowaluta "Monero" jest znacznie sensowniejszym wyborem, na przykład pozwala na rzeczywistą anonimowość transakcji, zapewniając przy tym (podobnie, jak BTC) uczciwość transakcji. Jest to sprawa algorytmów. Pieniądz elektroniczny NWO? Otóż, nie. Nie jest nim, bo posiada cztery cechy, których nie może posiadać cyfrowa moneta Bestii: 1. Otwartoźródłowy kod - algorytm jest publicznie dostępny. 2. Zdecentralizowana wytwórczość - choć obecnie większość mocy obliczeniowej znajduje się w Chinach, to ani od zawsze tak nie było, ani też nie musi to tak pozostać. 3. Publiczny Blockchain - znamy kształt rozrachunkowy z przeszłości 4. Dobrowolność uczestnictwa - przy walucie NWO musi być jasne, że to byłby jedyny środek płatniczy Dokończę powyżej.
aaa
@pan marek Kryptowaluty, a w szczeólności inteligentne umowy to powrót handlu barterowego. To nie jest tylko imitacja waluty. Czy Żydom (jak Pan twierdzi propagatorom Bitcoina) rzeczywiście chodzi o rozwalenie państw przez anarchowalutę? Kto ich wtedy uchroni przed rozwścieczoną antysemicką tłuszczą? Poza tym liczenie na to, że państwo honoruje jakieś waluty jest dość naiwne. To państwa uwielbiają psuć pieniądz, który wyemitowały. Państwo potrafi również zbankrutować, zostawiając oszczędności obywateli w opłakanym stanie. Współczesne kryptowaluty co prawda również mogą bankrutować (np. przez państwowe ataki na nie), ale sam algorytm jako myśl techniczna przetrwa i będzie ponownie wykorzystywany przy innych, lepszych założeniach (np. pełna dyskrecja: secure computation). Świat jest wielobiegunowy, a Pan sprowadza go do jednego, dość przereklamowanego wątku na literę Ż.
Konrad Turzyński
Pieniądz elektroniczny z natury nierównie lepiej nadaje się do kontrolowania ludzi - kupujących i sprzedających. Znakomicie opisał to polski pisarz Janusz Zajdel w anty-utopijnej powieści "Limes inferior" (1982), zachęcam do przeczytania jej. Cywilizacja, w której prawo do pracy mają tylko niektórzy, ale każdy ma co jeść i pić i gdzie mieszkać, jednak kontrola nad ludźmi jest skuteczniejsza niż opisana w anty-utopii "Rok 1984" Orwella.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY