Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
06   LIPCA   2020 r.
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Imieniny obchodzą:
Dominika, Łucja, Teresa
 
Polonia Christiana nr 52       HISTORIA
Andrzej Solak

Blizny Budapesztu

Blizny Budapesztu

Rządy komunistów na Węgrzech były krwawe, a rozmiary represji szokujące nawet jak na realia bloku sowieckiego. Już w roku 1945, w pierwszych miesiącach po „wyzwoleniu” setki tysięcy obywateli padły ofiarami aresztowań, wywózek, gwałtów i innych aktów przemocy. Ponieważ dwie trzecie społeczeństwa stanowili katolicy, oni też najczęściej byli represjonowani. Tylko na przestrzeni pierwszych sześciu powojennych lat uwięziono stu siedemdziesięciu kapłanów diecezjalnych (w tym sześciu biskupów), dwudziestu dwóch zaś zamordowano. Zginęli między innymi biskup Gyor Vilmos Apor oraz ksiądz Kornél Hummel, kapelan Instytutu Niewidomych w Budapeszcie – obaj broniąc kobiet napastowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej. Inni męczennicy oddawali życie w miejscach straceń, w salach tortur i w więziennych celach.

Latem 1950 roku bezpieka przeprowadziła potężne uderzenie w duchowieństwo zakonne – aresztowano bez mała cztery tysiące mnichów, rozwiązano pięćdziesiąt trzy zgromadzenia. Wcześniej, 26 grudnia 1948 roku aresztowany został prymas, kardynał József Mindszenty. W śledztwie poddano go torturom, a następnie w procesie pokazowym skazano na karę dożywotniego więzienia.

Czerwony terror stale się zaostrzał, ofiar przybywało. Powszechny lęk wzbudzali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Państwa (Államvédelmi Hatóság – AVH), słynni z bestialstwa „awosze”. Jedynie w latach 1952–1955 na Węgrzech, liczących wówczas 9,5 miliona mieszkańców, wszczęto dochodzenia przeciw z górą milionowi osób, a przed oblicze sądów trafiło ponad pół miliona obywateli.

Czerwoni władcy sprawowali swe rządy w poczuciu całkowitej bezkarności. Nie mieli do czynienia z antykomunistyczną partyzantką, podobną do polskich Żołnierzy Wyklętych, bałtyjskich Leśnych Braci, rumuńskich Hajduków, chorwackich Krzyżowców czy bułgarskich Leśnych. Dlatego wybuch powstania jesienią 1956 roku był dla nich ogromnym zaskoczeniem, podobnie zresztą jak dla wszystkich, którzy nie znali wcześniejszej historii tego dzielnego narodu.

23 października 1956 roku na ulice Budapesztu wyległy ogromne tłumy. Demonstranci wyrażali poparcie dla polskiej „odwilży”, żądali uwolnienia więźniów politycznych i odsunięcia od władzy komunistów. Początkowo manifestacja przebiegała spokojnie, niszczono jedynie symbole i emblematy znienawidzonego ustroju. Powszechny entuzjazm wywołało obalenie olbrzymiego posągu Stalina. Palono czerwone flagi, a z węgierskich sztandarów wypruwano komunistyczne godło (czerwona gwiazda, młot i kłosy zboża).

Władze skierowały przeciw protestującym oddziały wojska i milicji – te jednak bratały się z rodakami. Dopiero gdy demonstranci dotarli przed siedzibę stołecznej rozgłośni radiowej, by odczytać swe postulaty na antenie, strzegący budynku funkcjonariusze służby bezpieczeństwa AVH otworzyli ogień. Obecni w tłumie żołnierze węgierscy odpowiedzieli strzałami. Manifestacja przekształciła się w powstanie zbrojne.

Walki uliczne szybko przybrały na intensywności. Nazajutrz do Budapesztu wkroczyły sowieckie oddziały pancerne w sile dwudziestu tysięcy krasnoarmiejców dysponujących setkami czołgów. Uzbrojeni cywile oraz zrewoltowani żołnierze stawili zaciekły opór. Ulice miasta poprzecinały barykady. Na atakujące je czołgi spadał grad butelek z benzyną.

 

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie