Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
WTOREK 15 PAŹDZIERNIKA
Św. Teresy z Avila, Doktora Kościoła
Św. Aurelii, pustelnicy
Św. Teresy z Avila, Doktora Kościoła
Św. Aurelii, pustelnicy
Imieniny obchodzą:
Teresa, Jadwiga, Eustachy, Tekla
 

Bohater wojenny i obrońca trędowanych uznany za świętego? Otwarto proces kanonizacyjny

Data publikacji: 2019-07-09 07:05
Data aktualizacji: 2019-07-08 16:55:00
RELIGIA
zdjęcie ilustracyjne. źródło: pixabay.com

Watykan rozpocznie proces kanonizacyjny brytyjskiego bohatera wojennego, który poniósł śmierć o obronie afrykańskich trędowatych. John Bradburne,  misjonarz i tercjarz franciszkański zginął z rąk oprawców służących przywódcy Zimbabwe, Roberta Mugabe, broniąc kolonii trędowatych. Doszło do tego w 1979 roku.

 

Bradburne’a postrzelono w plecy i porzucono na poboczu drogi po tym, jak odmówił opuszczenia kolonii trędowatych. Watykan wydał formalny dekret, rozpoczynający proces, który ma zakończyć się uznaniem go za świętego.

 

John Randal Bradburne urodził się 14 czerwca 1921 r. w Skirwith, Cumberland i był jednym z 5 rodzeństwa. Został ochrzczony w kościele anglikańskim w Skirwith 31 lipca tegoż roku. Jego ojciec był anglikańskim duchownym; piastował też funkcję rektora Skirwith.

 

John Bradburne w latach 1934–1939 kształcił się w niezależnej szkole w angielskim Norfolk. Należał do szkolnego korpusu oficerskiego. Planował kontynuować naukę na uniwersytecie, ale na początku II wojny światowej zgłosił się na ochotnika do armii indyjskiej, z którą była związana rodzina jego matki. Trafił na szkolenie do jednostki kadetów w Bulford.

 

W 1940 roku Bradburne’a przydzielono do Pułku Strzelców Armii Indyjskiej i wkrótce wylądował na brytyjskich Malajach, aby stawić czoła inwazji Cesarskiej Armii Japońskiej. Po upadku Singapuru Bradburne spędził miesiąc w dżungli. Z innym oficerem dwukrotnie próbował zbiec na Sumatrę. Za drugim razem mu się to udało, dzięki czemu uratowali go brytyjscy marynarze. Mężczyzna powrócił do Dehra Dun, a potem podjął służbę w Birmie. Rekomendowano go do odznaczenia wojskowego, którego jednak nie otrzymał.

 

Po wojnie i doświadczeniach religijnych na Malajach, były żołnierz trafił do opactwa benedyktynów w Buckfast. Tam też nawrócił się w 1947 r. Prosił o wstąpienie do opactwa benedyktyńskiego, jednak nie przyjęto go. Kolejne 16 lat wędrował przez Anglię, Włochy, Francję, Grecję oraz Bliski Wschód.

W swej ojczyźnie 7 lat przebywał razem z kartuzami. Przez rok był nowicjuszem w belgijskim Louvain. Następnie udał się do Rzymu, gdzie mieszkał w lofcie organowym małego kościoła w górskiej wiosce, grając na organach. Następnie spróbował pustelniczego życia Dartmoor.

 

Na kolejnym etapie barwnego życia trafił do opactwa benedyktynów w Prinknash, a następnie dołączył do katedry Westminster jako zakrystianin. Kardynał Godfrey poprosił go, by był dozorcą jego domu na wsi w Hertfordshire w Anglii. Z kolei w 1956 r. wstąpił do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Doszło do tego w wielki piątek.

 

Wędrówka Bradburne'a prawie dobiegała końca w 1962 roku, kiedy napisał do jezuickiego przyjaciela w Rodezji ks. Johna Dove SJ. Zapytał: „Czy w Afryce jest jaskinia, w której może się modlić?” Odpowiedzią było zaproszenie do Rodezji i pomoc misjonarska.

 

Po przybyciu Bradburne powiedział franciszkaninowi o swych 3 życzeniach: pomocy ofiarom trądu, poniesienia męczeńskiej śmierci i pochowania we franciszkańskim habicie. Brytyjczyk w 1969 roku objął funkcję naczelnika prowadzonej przez misjonarzy Osady Trądu Mutemwa niedaleko Mutoko.

W lipcu 1979 r. przyjaciele wezwali go by uciekał z kraju, gdzie rozpoczęła się wojna domowa. Z kolei w niedzielę, 2 września 1979 r., przyszli po niego partyzanci, oskarżając o szpiegostwo. Porwali, torturowali, a następnie zastrzelili. Mężczyzna zmarł 5 września w wieku 58 lat.

 

Na mszy żałobnej naoczni świadkowie widzieli kałużę krwi, która utworzyła się pod trumną podczas nabożeństwa. Została ona szybka zakryta przez jednego z kapłanów. Potem trumnę ponownie otwarto, ale nie znaleziono w niej śladów krwi. Zauważono jednak, że Jan nie był ubrany w swój habit franciszkański, którego pragnął jako świecki tercjarz. Spełniono więc jego trzecie życzenie. Tajemniczą kałużę krwi tłumaczono jako cudowne wydarzenie.

 

W lipcu 2001 r. franciszkanin, o. Paschal Slevin złożył petycję do Patricka Fani Chakaipy, arcybiskupa Harare o zbadanie możliwości kanonizacji Bradburne'a. Ojciec Slevin komentował: „Nie mam wątpliwości, że Jan umarł jako męczennik z powodu determinacji, by służyć swoim przyjaciołom trędowatym. Jeśli jego męczeństwo zostanie uznane, proces kanonizacyjny może odbyć się dość szybko”.

 

Corocznie w Mutemwa kilkadziesiąt tysięcy osób bierze udział w uroczystościach ku czci zmarłego. W 2009 r. w 30 rocznicę śmierci w katedrze Westminster w Londynie w Anglii odbyła się Msza święta.

 

Źródła: dailymail.com / johnbradburne.com

AS

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Ryś
Jego mordercą zza biurka był wyzwoliciel Rodezji-Zimbabwe, tyran i bohater czarnej Afryki.
bvr
Oczywiście żaden NETFLIX czy inne HBO o tym serialu nie zrobi, bo po co???
kid
Święty na nasze czasy. Barwne życie - bardzo dzisiejsze. Kiedyś człowiek urodził się i umarł w tym samym mieście, trafił do pracy, w której przepracował 40 lat do emerytury. Mógłby być patronem imigrantów, bo ich życie to właśnie życie na walizkach, to tu, to tam, praca taka, potem inna. Każdego inaczej prowadzi Pan.