Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 50       EUROPA
Krzysztof Gędłek

Brexit - kubeł zimnej wody

Brexit - kubeł zimnej wody

Brexit – jeśli do niego dojdzie – sprawi, że krew powoli dotąd uchodząca z umierającej Europy tryśnie obfitym strumieniem. Czy dla Polski, która wciąż marzy o ulepszaniu zatęchłej Unii, będzie to kubeł zimnej wody?

 

Brytyjski premier David Cameron rozgrywa projekt „referendum w sprawie pozostania w Unii Europejskiej” bardzo metodycznie. Datę referendum (23 czerwca) ogłosił po zawarciu porozumienia z Unią Europejską, które pozwala Wielkiej Brytanii na ograniczenie zasiłków dla imigrantów (nie tylko tych z Bliskiego Wschodu, ale również z Europy) oraz na zwiększenie kontroli nad rozrostem unijnej biurokracji (przynajmniej deklaratywnie). Wszystkie obietnice Brukseli mogą być bowiem warte funta kłaków, jednak na pewno dają szefowi brytyjskiego rządu oręż do przekonywania rodaków, aby głosowali za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Prowadzi się więc „politykę strachu” mającą na celu zniechęcenie eurosceptyków do poparcia opcji „out”. Z drugiej strony – na co zwracają uwagę media – sam Cameron musi się zmagać z rozdartymi w sprawie Brexitu politykami Partii Konserwatywnej, w tym tak popularnymi, jak kontrowersyjny burmistrz Londynu Boris Johnson.

 

Rzadziej jednak zwraca się uwagę na fakt, że ogłosiwszy referendum, szef brytyjskiego rządu wszedł w niezwykle korzystną rolę. Jest bowiem liderem partii, której politycy wypowiadają się o pomyśle wyjścia z Unii aprobatywnie, potrafiącym zmienić się na unijnych salonach – niczym doktor Jekyll w pana Hyde’a – w szlachetnego reformatora europejskiej organizacji, i to reformatora z przymusu.

 

Skoro – zdaje się mówić Cameron – w moim kraju eurosceptyczni politycy zyskują poklask, to referendum musi być wentylem bezpieczeństwa chroniącym nas przed rządami oszołomów pokroju polityków eurosceptycznej UKIP. A jeśli tak, to dajcie mi, droga Angelo, drogi Jean‑Claudzie i poczciwy Donaldzie, coś, czym będę mógł przekonać rodaków, aby zechcieli pozostać w zjednoczonej Europie. Brytyjczycy są mistrzami prania wielu politycznych brudów cudzymi rękami, a jednym z wielkich geniuszy takiej taktyki – w myśl której lokatorzy Downing Street 10 postępowali niczym Don Vito Corleone wyręczający się w naprawdę zbrodniczych zadaniach brutalnym Lucą Brasi – był Winston Churchill. Jego następca, David Cameron dokonuje majstersztyku, załatwiając sobie być może reelekcję – w końcu wyrywa kły krwiożerczym krytykom Unii – przy wydatnym zaangażowaniu unijnych polityków.



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie