Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 14 GRUDNIA
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Imieniny obchodzą:
Jan, Alfred, Izydor, Liwia
 

Brexit coraz bliżej. Co czeka Wielką Brytanię – i nie tylko?

Data publikacji: 2018-11-28 07:01
Data aktualizacji: 2018-11-28 07:52:00
OPINIE
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com

29 marca 2019 Wielka Brytania powinna formalnie znaleźć się poza Unią Europejską. Czas biegnie nieubłaganie, a wizja odejścia Wielkiej Brytanii bez porozumienia staje się coraz bardziej realna. Choć bowiem Albion zawarł porozumienie z UE, to niezbędna jest jeszcze jego akceptacja przez parlament.

 

23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy opowiedzieli się za opuszczeniem Unii Europejskiej. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 51,9 proc. głosujących, a 48,1 proc. było przeciw. Frekwencja wyniosła 71,8 proc. – co oznacza, że w głosowaniu udział wzięło 30 milionów osób. Proporcja głosów różniła się jednak w zależności od kraju. Mieszkańcy Szkocji i Irlandii Północnej – w przeciwieństwie do mieszkańców Anglii i Walii – poparli jednak zostanie w Unii Europejskiej.

 

25 listopada przywódcy pozostałych 27 krajów Unii Europejskiej zatwierdzili porozumienie o warunkach wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Dokument zakłada możliwość pozostania i kontynuowania pracy 3 milionom obywateli UE w Wielkiej Brytanii. To samo dotyczy miliona Brytyjczyków przebywających w innych krajach UE. Zasady te obowiązywać będą również osoby, które przyjadą do Wielkiej Brytanii do końca 2022 roku. Zgodnie z umową Wielka Brytania ma także zapewnić wolną granicę z należącej do niej Irlandii Północnej z Republiką Irlandii. Co więcej, musi wpłacić 39 miliardów funtów do 2020 roku.

 

Ponadto niefortunnie dla Wielkiej Brytanii przyszłość londyńskiego City również nie rysuje się w różowych barwach. Centrum finansowe prawdopodobnie opuści Albion, pociągając za sobą grube miliardy. Finansistom nie w smak bowiem brak dostępu do europejskiego rynku. Wprawdzie rozważano uwzględnienie w porozumieniu możliwości dostępu do europejskiego rynku przez instytucje z City, jednak ostatecznie do tego nie doszło. W efekcie od połowy czerwca 2020 roku dostęp europejskich finansistów do wspólnego rynku będzie bardzo utrudniony.

 

Parlamentarne gierki

Jednak pamiętajmy, że porozumienie z UE musi zostać jeszcze przyjęte przez brytyjski parlament. Głosowanie w sprawie Brexitu w parlamencie brytyjskim zaplanowano na 11 grudnia. Jak podaje „Nasz Dziennik” [26.11] sprzeciwia się mu 80 eurosceptyków z Partii Konserwatywnej, a także Demokratyczna Partia Unionistów z Irlandii Północnej.

 

Z kolei torysowska premier Theresa May stwierdziła, że obecne porozumienie jest najlepsze z możliwych. Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn stwierdził natomiast, że umowa to akt narodowego samookaleczenia. Wezwał deputowanych do jej odrzucenia.

 

Według Andrew Goodwina z Oxford Economics [oxfordeconomics.com] prawdopodobnie porozumienie nie przejdzie w pierwszym czytaniu. Można się bowiem spodziewać oporu z dwóch stron.

 

Z jednej strony bowiem zwolennicy twardego kursu wobec Unii odrzucą porozumienie, licząc na wynegocjowanie korzystniejszych dla Wielkiej Brytanii warunków. Z drugiej zaś parlamentarzyści pragnący pozostania w UE również sprzeciwią się ugodzie – licząc na doprowadzenie do wyborów  czy ponownego referendum.

 

Jednak zdaniem Andrew Goodwina nadzieje te są nierealne, a Unia Europejska nie zamierza zmieniać porozumienia. Dlatego też, jego zdaniem dojdzie do drugiego głosowania, gdy parlamentarzyści zostaną postawieni pod ścianą – i pozostanie im poprzeć lub odrzucić porozumienie.

 

Do uchwalenia ustawy niezbędne jest 318 głosów. Partia Konserwatywna dysponuje 312 parlamentarzystami w Izbie Gmin. Zazwyczaj polega na wsparciu 10 parlamentarzystów z Partii Demokratycznych Unionistów. W 2017 roku obydwie partie zawarły porozumienie o współpracy. W tym przypadku jednak do ugody prawdopodobnie nie dojdzie, wszak Demokratyczni Unioniści sprzeciwiają się porozumieniu z powodu obecności w nim klauzuli dotyczącej pozostawienia otwartych granic z Irlandią Północną.

 

Co dalej?

Jak zauważył specjalista od „teorii gier” Marcus Schreiber [express.co.uk / 05.11] sytuacja Brexitu przypomina rozgrywkę określaną przez ekspertów jako „gra w tchórza”. Chodzi o sytuację, w której najwięcej się zyskuje na ustępstwie przeciwnika (a samemu nie pójdzie na żadne ustępstwa). Drugie w kolejności jest obustronne porozumienie. Gorszą sytuacją jest jednostronne ustępstwo, jednak najgorszy (dla każdej ze stron) jest brak jakichkolwiek ustępstw i Brexit bez umowy.

 

Obydwie strony wolą jednak pójść na ustępstwa niż dopuścić do realizacji najgorszego scenariusza. Prawdopodobnie zatem porozumienie w obecnym kształcie przejdzie przez parlament, a w marcu 2019 roku Wielka Brytania znajdzie się poza Unią.

 

To, co dla niektórych było nie do pomyślenia, stanie się faktem. Już się stało, gdy mieszkańcy 66-milionowego kraju zdecydowali się na opuszczenie Wspólnoty. Głos ten to między innymi votum separatum wobec europejskiej stagnacji gospodarczej. Ekonomia rynkowa jest – jak zauważa George Gilder w „Wiedzy i władzy” – systemem opartym na ciągłych zaskoczeniach, innowacjach, wynalazkach. Eurokraci regulujący wszystko od stóp procentowych po obowiązujące kiedyś normy krzywizny ogórka tego nie rozumieją. Skutkiem tego jest stagnacja.

 

Jednak w Brexicie nie chodzi wyłącznie o ekonomię. Albion powiedział również nie eurokratycznemu ujednolicaniu i opowiedział się za narodową tożsamością. Wielka Brytania ze swym systemem common law (prawo zwyczajowe), tradycjami monarchiczno-arystokratycznymi (zdegenerowanymi, ale jednak), wyspiarskim położeniem i bliskim sojuszem z USA nigdy nie wpisywała się w budowę Europy pod dyktatem Niemiec i Francji. Tym bardziej, gdy nad tą Europą pojawił się cień półksiężyca.

 

Czy Brexit pociągnie za sobą także inne kraje? Tego nie można wykluczyć. Mówi się bowiem o Italexicie (opuszczeniu UE przez Włochy) czy Grexicie (przynajmniej tymczasowym opuszczeniu przez Grecję ze strefy euro). Co więcej, coraz częściej słyszymy analityków wieszczących gospodarczy kryzys. W połączeniu z muzułmańskim koniem trojańskim w Europie i wspomnianymi podziałami może to prowadzić do dalekosiężnych skutków – nie wykluczając rozpadu UE. Jedno jest pewne – Unia Europejska nie jest już stabilną instytucją.

 

 

Marcin Jendrzejczak

 

  

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Stormer
Wywalą wszystkich niepotrzebnych gastarbeiter'ów i już. Wcześniej nie mogli.
Nongrata
Nic nie będzie. Będzie jak było. Tylko pozorowo GB nie będzie w EU. Tak jak mamy pozorowo niepodległość.
Taki tam
Do Kid: Jeśli GB nie podpisałaby porozumienia to nie będzie mogła liczyć nawet na najmniejsze dogodności czy kompromisy dobre dla obu stron, po prostu będzie musiała przez jakiś czas borykać się ze wszystkimi możliwymi problemami z UE od swobodnego przepływu ludności, przez wizy i wydalenia brytyjczyków bez nich z terenów UE, przez nowe umowy handlowe. Porozumienie nawet jeśli będzie "bolało" GB jest lepsze od późniejszego płaszczenia się przed UE o wszelakie drobnostki, które da się rozwiązać jeszcze teraz, kiedy negocjacje są jak między równymi sobie
kid
W chwili obecnej zwolennicy wyjścia z Unii twierdzą, że porozumienie jest tak złe, że lepiej byłby w Unii pozostać, niż je podpisać. Porozumienie jest wielce niekorzystne dla GB, ponieważ negocjowały je osoby, które od początku były zwolennikami pozostania w Unii i je po prostu sabotowały. Przypominam, że wyjście z Unii jest możliwe BEZ podpisywania porozumienia. Czy najgorsze jest lepsze niż żadne? Porozumienie w obecnym kształcie poniża GB i stawia ją w sytuacji chłopa pańszczyźnianego. Mam nadzieję, że GB pokaże wała UE i opuści wspólnotę bez podpisywania porozumienia.