Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 55       KOŚCIÓŁ
Guido Vignelli, Mateusz Ziomber

Chodzi o wiarygodność nauczania Kościoła

Chodzi o wiarygodność nauczania Kościoła

Pojęcia słuchania, rozeznawania, towarzyszenia czy integracji pełnią funkcję przygotowawczą. Zachęcają do odejścia od dotychczasowego, jasnego stanowiska. Wskutek tego prawdy, które początkowo były jasne i pewne, są zaciemniane i podawane w wątpliwość – mówi Guido Vignelli, autor książki Rewolucja duszpasterska. Sześć słów-talizmanów w synodalnej debacie o rodzinie w rozmowie z Mateuszem Ziomberem.

 


Na czym polega relacja pomiędzy katolicką doktryną a teologią pastoralną i duszpasterstwem?

– Celem doktryny chrześcijańskiej jest wskazanie tego, co dobre – celu, do którego należy dążyć. Teologia pastoralna ogranicza się z kolei do poszukiwania dróg i środków do osiągnięcia tego celu. To doktryna określa kryteria i reguły zdrowej teologii pastoralnej.

Dziś jednak mamy do czynienia z odwrotną tendencją. Nowa, „niezależna” teologia pastoralna stara się określać cele, potwierdzać górowanie subiektywnej świadomości nad obiektywnym dobrem. Oznacza to wprowadzenie perspektywy „politycznej” typowej dla liberalizmu i komunizmu. Jak mawiał dziewiętnastowieczny socjalista Eduard Bernstein: cel jest niczym, ruch – wszystkim. Współcześnie zamiast „ruch” powiedziano by „zmiana” albo „proces”.

Dwa ostatnie synody, a po nich papieska adhortacja Amoris laetitia, zaproponowały nowy słownik mający rewolucjonizować duszpasterstwo, jak to swego czasu opisywała włoska „Avvenire”. Można się spodziewać, że znaczenie tego rewolucyjnego słownika będzie rosło nie tylko w kwestiach związanych z rodziną, ale i w życiu całego Kościoła.

 

Dlaczego ten nowy język kościelnych wypowiedzi jest taki ważny?

– Poprzez pewne słowa kluczowe – zwroty, formuły i slogany – stawia się nie tylko problemy do podjęcia, ale również wskazuje konkretne rozwiązania sięgające praktyki całego Kościoła. Oczywiście, chodzi o słowa neutralne i powszechnie używane, w praktyce jednak używane w celu manipulacji mentalnością i wrażliwością wiernych. Ta zmiana języka i perspektywy dotyka nie tylko rzeczy drugorzędnych: stylu komunikacji czy działania. Zmiana języka i metody działania stanowi poważny problem, wpływa bowiem na inne aspekty rzeczywistości. Wszystkie rewolucje – zarówno polityczne, jak i religijne – poprzedzała zmiana języka.

 

Niektóre spośród słów obecnych w debacie o rodzinie opisuje Pan jako słowa‑talizmany. Jaka jest ich rola?

– Zwolennicy programu prezentowanego w trakcie dwóch ostatnich sesji synodu o rodzinie sami wskazywali na kluczowe pojęcia: słuchanie, rozeznawanie, towarzyszenie czy integrację. Słowa te pełnią funkcję przygotowawczą. Zachęcają do odejścia od dotychczasowego, jasnego stanowiska w stronę niejasności i sprzeczności. Wskutek tego prawdy, które początkowo były jasne i pewne, są zaciemniane i podawane w wątpliwość, zasady moralne zaczyna się traktować permisywnie, by w końcu je lekceważyć.

 

Mógłby Pan wyjaśnić ten aspekt?

– Na przykład słuchanie oznacza zwykłe zrozumienie i współczucie grzesznikowi, Towarzyszenie – podążanie za grzesznikiem i realizowanie jego żądań, nie starając się przy tym doprowadzić do jego nawrócenia. Integracja oznacza pełne wprowadzenie grzesznika w życie Kościoła – także sakramentalne – nawet jeśli powoduje on publiczne zgorszenie.

 

Chodzi o „ułatwienie” wiary?

– Wiele osób uważa, że praktyka życia chrześcijańskiego powinna zostać „ułatwiona”, bo wtedy stanie się bardziej „atrakcyjna” dla współczesnego człowieka. Może się tak stać w przypadku niektórych środowisk i w pewnym okresie, ale za jaką cenę? Stawką jest naruszenie spójności i samego piękna chrześcijaństwa. Gdyby wielcy reformatorzy kościelni poprzednich wieków ograniczali się do „słuchania”, „towarzyszenia” i „integracji”, Kościół pozostałby w upadku. Trwanie w winach zostałoby usprawiedliwione.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie