Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 

Chory twór protestantyzmu? Profesor Feliks Koneczny o państwowym szkolnictwie

Data publikacji: 2019-09-02 08:01
Data aktualizacji: 2019-09-04 07:09:00
OPINIE
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com (Wokandapix)

Prezentujemy fragment broszury prof. Feliksa Konecznego pt. „Państwowe szkolnictwo”. Publikacja została ponownie wydana przez wydawnictwo Prohibita.

 

 

Feliks Koneczny, „Państwowe szkolnictwo”:

 

Aż do XVI wieku nikt nie pomyślał, iżby państwo miało zajmować się szkolnictwem. Przez całe wieki szkoły były monopolem Kościoła, nie z zasady wcale, lecz z konieczności, bo tylko duchowieństwo mogło udzielać nauki książkowej, gdyż tylko ono ją posiadało. Dopiero protestantyzm stał się pomostem do szkoły państwowej. Wszyscy byli zgodni z tym, że szkoła musi być wyznaniową, lecz w rozdrobnionym sekciarstwie nie każdą sektę było stać na własne szkolnictwo. Niejedna zaginęła dla braku szkół. Wpraszano się więc panującemu o subwencję, a z tego prostym następstwem stawało się, że kto szkołę utrzymywał, ten nią rządził. Z drugiej strony przyznawano panującemu coraz bardziej prawo autentycznego interpretowania artykułów wyznaniowych; szkoły zaś pierwszym zadaniem i obowiązkiem było przekazywać „czystość” danego wyznania. Ostatecznie utrzymały się i stały się historycznymi te sekty, do których przystąpili panujący.

 

U nas Zygmunt August nie chciał być panem sumień. Był stanowczo katolikiem, protestantów wyprowadzał w pole swoim „dojutrkostwem”[1] i przyjął księgę ustaw soboru trydenckiego – lecz odmawiał stanowczo, gdy mu (ze stron obydwóch) nieraz proponowano, ażeby stał się zwierzchnikiem wyznaniowym (z czym łączyłaby się władza absolutna). Wytwarzały się też w Polsce całkiem inne pomysły o szkolnictwie, aniżeli w Niemczech. Szymon Marycki już w r. 1551 twierdzi, że państwo winno się zająć szkolnictwem; powtarza to w r. 1558 Erazm Glinczer Skrzetuski, wielki Zamojski w r. 1598 sam układa plany naukowe szkoły ośmioklasowej. Ma to być schola civilis; katolicka bez zastrzeżeń, pragnąca jednak wychować nie świeckiego polemizanta wyznaniowego, lecz obywatela. Następnie Sebastian Petrycy (1626) kładzie większy nacisk na wychowanie moralne i kształcenie charakteru, aniżeli na samą naukę. Społeczno-obywatelskie cele szkoły podkreśla z naciskiem najważniejszy pisarz pedagogiczny XVII w. Aleksander Olizarowski.

 

Charakterystyczną zaś cechą polskiej kultury stało się, że wszyscy wybitni mężowie wszelkich zawodów zajmują się sprawami szkolnictwa; lecz pomysł szkoły państwowej nie przyjął się.

 

Tymczasem w Niemczech Althusinus ujął sprawę teoretycznie w roku 1603 w ten sposób, że szkolnictwem musi kierować państwo, skoro ono stanowi zwierzchność kościelną; ma więc obowiązek, żeby panującemu wyznaniu zagwarantować prawowierność młodego pokolenia.

 

Niemieccy władcy katoliccy nie chcieli poprzestać na władzy mniejszej niż książęta protestanccy. W tym geneza józefinizmu. Na dworze Marii Teresy zrodziła się zasada: Die schule ist ein Politikum[2]. Zjawia się nowy cel szkoły: hodowla wiernopoddańczości – prosta konsekwencja zwierzchnictwa nad sumieniami.

 

Hasło monopolu państwowego w szkolnictwie rozbrzmiewało atoli najpierw we Francji. W r. 1763 wystąpił Louis Chalotais z memoriałem, że państwo nie może pozostawić szkół w czyimkolwiek ręku, skoro przez odpowiednio urządzone szkoły da się „w ciągu niewielu lat zmienić obyczaje całego narodu”, zakończenie memoriału brzmi w te słowa: „Krótko mówiąc, Wasza Królewska Mość miałby po upływie niewielu lat, jakby nowy naród i to pierwszy wśród narodów”. Co za pojęcie o potędze szkoły! Wkrótce Turgot domagał się osobnego urzędu do kierowania szkolnictwem publicznym, od elementarnej szkółki aż do uniwersytetów.

 

Pierwszy taki urząd powstał atoli w Polsce. Jeszcze Konarski nie myślał o szkolnictwie państwowym, lecz kasata Jezuitów groziła upadkiem przynajmniej połowy szkół; ażeby ocalić szkolnictwo od nagłej ruiny a dobra jezuickie zachować dla szkolnictwa, obmyślono w r. 1773 Komisję Edukacyjną.

 

W Niemczech projekt państwowej władzy oświatowej głosił Martin Ehler w r. 1766, a Basedow wystąpił w r. 1768 już z żądaniem, by państwo nadzorowało też szkoły prywatne i z projektem szkoły „międzywyznaniowej”. Pruskie „Landrecht” w r. 1794 oznajmia, jako „Szkoły i uniwersytety są zakładami państwowymi”. J.G. Fichte zapędził się w r. 1808 tak daleko, iż zakwestionował prawo wychowawcze rodziny i proponował nawet falanstery dziecięce. Nader szeroko zakreślali prawa państwa wobec szkolnictwa nawet Niemeyer i Herbart, chociaż byli przeciwnikami monopolu. Dieszerweg domaga się planów naukowych od władzy państwowej. Schleiermacher głosi, że młodzież należy wychowywać fur einen bestimten Staat[3], a więc czyni wychowanie zawisłym od rodzaju państwa.

 

Dokładny plan szkolnictwa państwowego (antykościelnego) przedstawił we Francji Condorcet w roku 1792. Napoleon obwieścił w roku 1808, jako „szkolnictwo powierzone jest w całym państwie jedynie i wyłącznie władzom rządowym”. Zasady monopolu nie naruszył ani biskup de Frayssinous, minister oświaty za restauracji. Dopiero po rewolucji w roku 1848 wystąpiono z żądaniem wolności nauczania.

 

W Hiszpanii zaczęło się szkolnictwo państwowe dopiero od roku 1857, a państwowa ustawa szkolna w Królestwie Sardynii wyszła w roku 1895. Cała Europa uwierzyła już w Chalostaisa, a Metternich czy Mazzini wierzyli mocno, że opanowanie szkoły rozstrzyga o przyszłości kraju, że to jest „politicum” nie do pokonania. Tylko Anglia uchroniła się od przesądu polityczno-szkolnego.

 

Nadzór nad szkołami średnimi, ustanowiony w roku 1864, kontroluje tylko rachunki; przymus zaś szkolny nauki elementarnej, wprowadzany stopniowo w latach 1870–1880 pozostawia wolny wybór szkoły gminnej lub prywatnej. O monopolu państwowym nigdy tam nie było mowy.

 

Uważałem za potrzebne podać ten przegląd, ażeby wykazać, że pomysł szkoły państwowej, a tym bardziej monopolu, jest wcale niedawnej daty; że nie są to bynajmniej rzeczy „rozumiejące się same przez się”, lecz wynikłe z okoliczności. Mówiąc na ogół, jest to dar protestantyzmu.

 

Upaństwowienie szkół miało w swoim czasie swoje dobre strony. Państwo, uważając szkoły za swe najlepsze narzędzia, pomnażało je i dbało o ich poziom. Zaciążyło atoli nad wychowaniem publicznym owo „politicum”, zwłaszcza, że kładziono na to nacisk tym silniejszy, im bardziej rządy się psuły, im bardziej obniżał się ich poziom moralny i umysłowy. Władza nad szkołami posłużyła wreszcie niemal wyłącznie do walki z Kościołem; my zaś w Polsce mieliśmy przeraźliwe zaiste widowisko, jak dla polityki szargało się szkołę, psując charakter młodzieży, a od nauczycieli wymagając wręcz braku charakteru. Trudno doprawdy nie nabrać przekonania, że lepiej „dmuchać na zimne”, niż pozostawić jakąkolwiek możność nawrotu do poprzedniej „pedagogii”.

 

Nie chcemy, żeby szkoła była „politicum”; nie chcemy pedagogii ministerialnej.

 

Żądamy natomiast w imię naszego hasła etyki totalnej, żeby szkoła była rozsadnikiem moralności katolickiej; poza tem żeby służyła samej tylko oświacie i niczemu innemu. Szkoła nie może być ani areligijna, ani acywilizacyjna. Jakiejże ma służyć cywilizacji? Bizantyńskiej, turańskiej czy może żydowskiej? Jeżeli kto ma takie tendencje, niechaj występuje z nimi jawnie!

 

W szkole katolickiej i opartej na cywilizacji łacińskiej nie trzeba osobliwych zabiegów o wychowanie obywatelskie. Szkoła taka, a przy tym ściśle pedagogiczna, przejęta jest zawsze duchem obywatelskim. Człowiek religijny, porządny i światły, ceniący swą osobowość i szanujący ją u innych, a przejęty altruizmem, będzie tym samym dobrym obywatelem polskim…

 

 

Fragment broszury prof. Feliksa Konecznego pt. „Państwowe szkolnictwo”.

 

 

Publikacja krakowskiego historiozofa została ponownie wydana w roku 2019 przez wydawnictwo Prohibita.

Aby nabyć broszurę i przeczytać całość należy kliknąć TUTAJ.

   

***

 

 

[1] Opieszałość, brak energii w działaniu – przyp. red.

[2] Szkoła jest kwestią polityczną – niem.

[3] Dla celów państwa – przyp. Wydawcy.

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
normal
Trzeba aby oddolnie nastąpiła odnowa moralna, nauczycieli także a przede wszystkim nauczycieli akademickich, przecież to 100% lewactwa. Mści się okrutnie brak dekomunizacji.
mf
Profesor Koneczny też się może mylić skoro błądził nawet święty Tomasz z Akwinu.
ala wilk
A tak było pięknie jak 90% Polaków było analfabetami tylko lewacy wszystko popsuli.
AndrzejBR
W innym miejscu prof.Koneczny domagał się wyłączenia Ministerstw Szkolnictwa i Wychowania spod nadzoru partyjnego, twierdząc, że absurdem, delirium maximum jest nowelizacja programów szkolnych co nową kadencję partyjną. Kadencja powinna być co najmniej 25 letnia! Partyjne "reformy" prowadzą do totalnej destrukcji siły duchowej Narodu, do jego ubezwłasnowolnienia! Czy tu coś trzeba jeszcze komentować - przerażająca jest wola niszczenia u władz politycznych - wrogów nam przy nich już nie potrzeba! Postulowałem to już za Solidarności na I Zjeździe Regionu Gdańskiego 1981r, ale patrzono na mnie jak na kosmitę, i tak do dzisiaj tylko gorzej i gorzej, a dzieci głupieją z pokolenia na pokolenie . . .
polak mały
Bez znajomości książek jakże wybitnych Polaków - Feliks Koneczny, Roman Dmowski, Jędrzej Giertych nie ma wartościowych "obywateli". Biskup J.S. Pelczar i jego dzieła też są godne polecenia. A co do Kościuszki - to mason, któremu można wiele zarzucić. 3-IX - wspomnienie Papieża św. Piusa X - pogromcę modernizmu, kalendarz przedsoborowy
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY