Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
06   LIPCA   2020 r.
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Św. Marii Goretti, męczennicy
Bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
Imieniny obchodzą:
Dominika, Łucja, Teresa
 
Polonia Christiana nr 52       TEMAT NUMERU: NIEMIECKIE REWOLUCJE
Roman Kochnowski

Cienka politura?

Cienka politura?

Gwałtowny napływ imigrantów, coraz częstsze akty terroru i konflikty wewnątrz licznej społeczności tureckiej wpływają na zmianę stosunku Niemców do obcych kulturowo przybyszów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Jak to się skończy?

 


Przez kilka ostatnich lat Niemcy wydawały się oazą spokoju na dotkniętych plagą islamskiego terroryzmu obszarach Zachodniej Europy. Przyczyn takiego stanu rzeczy było co najmniej kilka.

Po pierwsze, do niedawna lwią część muzułmanów mieszkających w RFN stanowili Turcy. Islam, który oni wyznają, a właściwie wyznawali (bowiem po umocnieniu wpływów Partii Sprawiedliwości i Rozwoju sytuacja ewoluuje) był stosunkowo umiarkowany i akceptowalny – w każdym razie do niedawna tureccy mułłowie do „świętej wojny” z niewiernymi nie nawoływali. Po drugie, Niemcy w zasadzie nie angażowali się militarnie przeciw krajom islamskim ani na Bliskim, ani na Środkowym Wschodzie; zajmowali też dość wstrzemięźliwe stanowisko w kwestii interwencji w Libii czy Syrii. Po trzecie, na apel Angeli Merkel, wbrew obowiązującemu prawu Unii Europejskiej w tej materii, szeroko otworzyli w ubiegłym roku swe granice dla „uchodźców” z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

Do tego momentu istniejące nad Renem i Łabą radykalne „centra islamskie”, jak na przykład ruch Pierre’a Vogla, stanowiły raczej swoisty folklor niż realne zagrożenie. Przynajmniej tak to postrzegały elity polityczne oraz kontrolowane przez nie służby specjalne RFN. Jednak napływ co najmniej kilkuset tysięcy nowych imigrantów (według niektórych źródeł liczba ta przekroczyła milion) zwichrował coraz bardziej napiętą sytuację. Społeczeństwo niemieckie, reagujące początkowo entuzjastycznie, zaczęło nabierać dystansu. Poważnie przyczyniły się do tego wydarzenia nocy sylwestrowej w Kolonii oraz w innych miastach Niemiec. Coraz częściej do głosu dochodzą elementy radykalne jak ruch PEGIDA czy partia zmiany, której nazwa jest programem samym w sobie: Alternatywa dla Niemiec (AfD). Zamachy w Hanowerze, Würzburgu i Monachium tylko umocniły tę tendencję.

 




Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie