Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
WTOREK 15 PAŹDZIERNIKA
Św. Teresy z Avila, Doktora Kościoła
Św. Aurelii, pustelnicy
Św. Teresy z Avila, Doktora Kościoła
Św. Aurelii, pustelnicy
Imieniny obchodzą:
Teresa, Jadwiga, Eustachy, Tekla
 

Co błogosławiony ks. Władysław Findysz powiedziałby o „Amoris Laetitia”?

Data publikacji: 2017-12-13 08:00
Data aktualizacji: 2017-12-13 11:20:00
RELIGIA
źródło: ipn.gov.pl

13 grudnia to dzień, w którym co roku niemal całą Polskę ogarnia refleksja związana z wydarzeniami, jakie pociągnęło za sobą wprowadzenie przez towarzysza Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. Ten dzień to jednak nie tylko data „złamania polskiego kręgosłupa” przez zainstalowaną w Warszawie „ekipę Kremla”, ale również data urodzin niezłomnego wojownika Chrystusa Króla – błogosławionego księdza Władysława Findysza – wielkiego obrońcy małżeństwa i rodziny i jeszcze większego przeciwnika wszelkiej rewolucji, zwłaszcza moralnej.

 

Urodzony 13 grudnia 1907 roku ksiądz Władysław był człowiekiem ze wszech miar niezwykłym i niezłomnym w swej wierze. 19 czerwca 1932 przyjął on święcenia kapłańskie, a dokładnie 10 lat później, w 1942 roku, został proboszczem parafii pod wezwaniem Św. Apostołów Piotra i Pawła w Nowym Żmigrodzie k. Jasła (ówczesna diecezja przemyska). Gdyby zapytać parafian, jakimi słowami określiliby jego posługę duszpasterską, to z pewnością powiedzieliby: wytrwała, gorliwa, szlachetna, niezłomna i niejednokrotnie ofiarna. Organizowanie pomocy materialnej dla potrzebujących oraz częsta korespondencja listowna z parafianami, którzy zostali wywiezieni do pracy przymusowej w Niemczech, to tylko niektóre z podejmowanych przez niego wyzwań w czasie wojny.

 

Przymusowe wysiedlenie, którego ks. Findysz doświadczył w 1944 roku na skutek prowadzonych w okolicach Jasła działań wojennych jeszcze bardziej wzmocniło jego zapał w głoszeniu Słowa Bożego. Po powrocie do parafii w styczniu 1945 roku kapłan czynnie uczestniczył w odbudowie miasteczka i udzielaniu wszelkiej możliwej pomocy wszystkim potrzebującym. Dzięki jego zaangażowaniu wiele rodzin uniknęło wysiedlenia w ramach akcji „Wisła”. To dzięki jego ciężkiej pracy ofiary wojny doczekały się katolickich pogrzebów. To dzięki jego poświęceniu udało się odnowić wiarę u wielu osób, które ją utraciły w latach wojny. Ceną za to wszystko były komunistyczne prześladowania i totalna inwigilacja.

 

Jednak ani komuniści, ani ciężka choroba nie byli w stanie zatrzymać ks. Władysława. Niestety do czasu… W 1963 roku przeszedł on poważną operację, a za kilka miesięcy czekała go kolejna. Postanowił więc wykorzystać ten czas dla dalszej odnowy i umacniania wiary w swej ukochanej parafii. W efekcie skierował on ponad 100 listów do swoich parafian, w których zapraszał ich do wzięcia udziału w Eucharystii, a także wzywał do zakończenia sporów i zerwania z pijaństwem. Adresatami wielu listów były osoby żyjące w związkach niesakramentalnych. Kapłan prosił, aby pojednali się z Panem Bogiem i poprzez zawarcie sakramentu małżeństwa uregulowali sprawy między sobą i z Kościołem.

 

Prośba proboszcza dla niektórych była nie do przyjęcia. Niektórzy poczuli się nią dotknięci, a inni uznali, że to forma swoistego prześladowania i w efekcie poskarżyli się odpowiednim organom ówczesnej władzy. W donosach czytamy jakoby ks. Findysz niemalże rozkazywał im chodzić do kościoła, a wobec „niepokornych” stosował środki przymusu. W efekcie kapłan stał się ofiarą pokazowego procesu, który odbył się w dniach 16-17 grudnia 1963 w Sądzie Wojewódzkim w Rzeszowie. Za złamanie art. 3 Dekretu o ochronie wolności sumienia i wyznania z dn. 5 sierpnia 1949 r. został skazany na karę dwóch i pół roku więzienia. W mediach rozpoczęła się kampania brutalnie oczerniająca ks. Władysława, w której zgodnie z PRL-owskim zwyczajem brali udział przedstawiciele świata intelektualistów i robotników.

 

Najprawdopodobniej wtedy właśnie zapadł wyrok na ks. Władysława: musiał on umrzeć. Komunistyczne władze robiły wszystko, aby pomoc lekarska, której tak bardzo potrzebował kapłan nigdy do niego nie dotarła. Na nic zdały się apele i prośby wiernych i przedstawicieli diecezji przemyskiej. Nic nie było w stanie powstrzymać realizacji zbrodniczego celu bezpieczniackich towarzyszy, którzy w dodatku wszelkimi możliwymi metodami znęcali się nad księdzem doprowadzając go do stanu skrajnego wycieńczenia.

 

29 lutego 1964 r. ks. Findysz został wypuszczony na wolność. Niecałe 7 miesięcy później zmarł.

 

20 grudnia 2004 r. Kongregacja Spraw Kanonicznych na polecenie papieża Jana Pawła II wydała dekret o męczeństwie Sługi Bożego. Czytamy w nim: „Ks. Władysław Findysz, umocniony łaską Bożą, odważnie zniósł zadane mu liczne prześladowania i cierpienia. Będąc świadomym grożących mu niebezpieczeństw, nie uchylił się od obowiązków kapłańskich i nie szczędząc własnych sił okazał wielką troskę o dobro duchowe powierzonych mu wiernych. Z wielkim męstwem zniósł prześladowania władz komunistycznych, a cierpienia, których doznał w więzieniu, doprowadziły do jego śmierci. Naśladując przykład Boskiego Zbawiciela przebaczył swoim prześladowcom i modlił się o ich nawrócenie”.

 

Błogosławiony ksiądz Findysz, podobnie jak święty Jan Chrzciciel zginął za obronę nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa. Nauki trudnej i niewygodnej dla wielu „liberalnych” katolików i przedstawicieli „Kościoła otwartego”.

 

Módlmy się, aby ofiara polskiego kapłana, jaką złożył w obronie Ewangelii i nierozerwalności małżeństwa nie poszła na marne i szaleństwo związane z promocją „rozeznania”, a co za tym idzie – „rozmywaniem grzechów i występków” zostało zatrzymane. O to walczył ks. Findysz i za to w męczarniach oddał swoje życie.

 

TK

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Bene
Lamanie 5go przykazania doczekalo sie wyjatkow i usprawiedliwien, wiec skad ten lament na wyjatki od 6go?
olo
@asfd - czas się nawrócić
incuss
A ja ostatnio zastanawiam się nad tym, co na temat tej "tomistycznej" adhortacji powiedziałby św. Tomasz ;)
Slawomir Tomasz Roch
Nie ma zadnych watpliwosci, iz w Liscie biskupow z Argentyny o rozumieniu wlasciwym papieskiej adhortacji "Amoris laetitia" w punkcie szostym mowi sie wprost o cudzoloznych parach, ktore nie moga wytrwac w czystosci i zezwala sie im udzielac Komunii Swietej w szczegolnych okolicznosciach, bez zobowiazania do zycia w czystosci. To jest wlasnie zlamanie VI Przykazania Bozego! Media mowia publicznie, ze papiez nadal swojemu komentarzowi do tego Listu, ktory taka sytuacje uznaje taka interpretacje uznaje, nadal godnosc, waznosc Magisterium Kosciola katolickiego. Mialo to to sie stac 5 czerwca 2017 r. Wedlug tych doniesien mediow, staloby sie to otwartym aktem zdrady Chrystusa Pana! Papiez nauczalby innej Ewangelii, niz ta ktorej nauczal nas Jezus Chrystus Zbawiciel swiata. Z Panem Bogiem
Slawomir Tomasz Roch
Slowami sw. Pawla Apostola niech bedzie przeklety ktoby nauczal nas innej Ewangelii, niz ta ktora objawil nam Jezus!
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY