Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 55       EDYTORIAL
Sławomir Skiba

Cóż to jest prawda?

Cóż to jest prawda?

Zapytałem niedawno pewnego filozofa a zarazem katolickiego kapłana, czy nie zechciałby podjąć się kompleksowej krytyki wątpliwych od strony doktrynalnej tekstów znanego hierarchy na temat istoty Kościoła katolickiego.

Proszę panaodrzekł ów pobożny ksiądz – problem polega na tym, że z takimi tekstami bardzo trudno jest polemizować ze względu na wieloznaczność używanych tam pojęć. Jeśli przyłapie się go na jakimś błędnym sformułowaniu, on zaraz odpowie, że miał co innego na myśli i że parę stron dalej pisze o tym zupełnie inaczej. O wiele łatwiej byłoby polemizować z tradycyjnym marksistą…

 

Czy nie jest to jeden z największych paradoksów współczesności? Katolicki kapłan nie może wykazać błędu w doktrynie innemu katolikowi, ponieważ obaj nie posługują się już tym samym językiem.

Jak do tego doszło? Niegdyś jezuici mogli zapraszać do polemik protestantów i wykazywać ich błędy podczas wspólnych dysput, jakie odbywały się w katolickich kościołach.

– Czy w danej materii uznajecie naukę Ojców Kościoła? Jeśli tak, to których i do jakiego czasu? – pytali jezuici przedstawicieli innowierczych wspólnot.

Protestanci z reguły potwierdzali, że uznają takie a takie nauki Ojców Kościoła z tego a tego okresu i definiowali w ten sposób swoje pozycje. Wówczas świetnie wykształceni synowie św. Ignacego podejmowali polemikę z innowiercami na przykład w kwestii Eucharystii. I wykazywali im błąd, odnosząc się tylko do tych opinii i pism, które zaakceptowali wcześniej sami protestanci. To były prawdziwe uczty duchowe i intelektualne dla katolickich uszu, a zarazem klęska heretyckich teorii. Z pewnością też uratowały wiele dusz od zatrucia herezją. A były na tyle skuteczne, że zwierzchnicy protestanckich ministrów szybko zakazali im brać w nich udział. Bo rzeczywiście, szukając prawdy, łatwo można było skompromitować błędne poglądy, opierając się na logice i zdrowym rozsądku.

Dość szybko jednak animatorzy procesu dechrystianizacji Europy musieli dostrzec, że bez zmiany definicji pojęć nie da się skutecznie i szybko pchać wrogiego cywilizacji wózka. Dlatego z łona rewolucji protestanckiej trzeba było wydobyć nowe nurty ideowe i filozofię, która zrelatywizuje język oraz rozumienie zawartych w nim pojęć. I tak powstał heglizm, który legł z kolei u podstaw marksizmu w polityce i modernizmu w pseudoteologii.

Kościół jednak w swej mądrości i nieomylnym nauczaniu potrafił dawać odpór fałszywym ideologiom. Papieże w jasny i przejrzysty sposób definiowali doktrynę, piętnowali herezje i błędy modernizmu, liberalizmu, komunizmu i nazizmu. Okazało się, że bez przeniknięcia do wnętrza Kościoła i zmiany języka jego dokumentów nie uda się doprowadzić procesu Rewolucji do finału. Przyszedł jednak czas dogodny do podjęcia próby zadania decydującego ciosu, czas „otwarcia”, czas „dialogu”, po prostu – aggiornamento

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie