Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 55       PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO
Krzysztof Gędłek

Czerwone rozterki

Czerwone rozterki

Śmierć Zygmunta Baumana nasuwa pytanie, czy ludzie, którzy współtworzyli komunizm w Polsce, obecnie wynoszeni do rangi autorytetów, faktycznie rozliczyli się z przeszłością? I czy ich rozterki, którymi tłumaczą swoje zaangażowanie po stronie czerwonych, są dla zoologicznego antykomunisty przekonującym argumentem?

 


Każdy przyzwoity antykomunista – przymiotnik w zasadzie jest tutaj zbędny, wszak brzydzący się komunizmem z definicji są przyzwoici – może oszaleć, jeśli wczyta się w pisane od ponad dwudziestu lat życiorysy kolejnych czerwonych łotrów. Co drugi z nich miał dobre intencje, co trzeci się później nawrócił, a co piąty był zmuszany, bo szantażowano go ujawnieniem małżeńskiej zdrady bądź innymi grzechami. A jeden taki, któremu przyszło zostać w III RP prezydentem, sypał esbecji właśnie po to, by poznać jej metody, postawić się łotrzykom, a w końcu obalić komunę i wywalczyć takie Polskie, jaką obecnie mamy.

O co tutaj, u licha, chodzi? Dlaczego nikt nie roni łez nad „uwikłaniem” Himmlera, Goebbelsa czy Hansa Franka? I czy w ogóle mamy kogo rozliczać za komunę w Polsce, czy też należy po prostu uznać, że PRL samo się wprowadziło, samo torturowało i zabijało polskich żołnierzy, duchownych, działaczy antykomunistycznych czy robotników, a służalcy tamtego systemu zostali po prostu przezeń straszliwie opętani i – to bardzo popularne dzisiaj określenie – duchowo poranieni?

Aby odpowiedzieć na te pytania, warto zajrzeć do wydanego niedawno w Polsce potężnego bucha pod tytułem Beria – oprawca bez skazy autorstwa popularnej francuskiej sowietolog, Françoise Thom.

 

Dylematy zwyrodnialca

Ławrentij Pawłowicz Beria był zwyrodnialcem – bez dwóch zdań. Zapewne niewielu nawet zastanawia się nad tym, czy miał on w rękawie jakiekolwiek polityczne projekty. Szerzej znamy jego wizerunek z książek takich, jak Stalin. Dwór czerwonego cara Simona Sebaga Montefiore, który – zgodnie z prawidłami historiografii anglosaskiej – opisał dość szczegółowo erotyczno‑sadystyczne fascynacje szefa NKWD oraz obrazowo przedstawił jego krwawe poczynania.

Thom pisze na temat prywatnego życia Berii niewiele. Koncentruje się raczej na jego biografii politycznej. W jej książce Beria to, owszem, podstępny gracz i bezwzględny morderca, ale znacznie bardziej przenikliwy niż jego słynniejszy pryncypał, Józef Wissarionowicz. Autorka pokazuje symbol opresji stalinowskiego systemu jako ambitnego reformatora, gruzińskiego patriotę, który pragnął uczynić ze Związku Sowieckiego autentyczną unię państw. Sceptycznie więc patrzył na wcielanie do ZSRS kolejnych krajów, szumnie nazywanych „republikami”, niechętnym okiem spoglądał również na porządki, jakie Stalin zaprowadzał w Polsce. Beria bowiem gotów był szukać kompromisów. Co więcej, jak twierdzi Thom, jeden z najsłynniejszych oprawców żałował nawet decyzji o zamordowaniu polskiej elity w Katyniu, sugerując, że NKWD usiłowało uratować przynajmniej część polskich więźniów.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie