Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 52       TEMAT NUMERU: NIEMIECKIE REWOLUCJE
Rozmowa z prof. Bogdanem Musiałem

Czują się moralnie lepsi

Czują się moralnie lepsi

Niemcy uwierzyli, że rozliczyli się z przeszłością, co daje im prawo do pouczania innych, zwłaszcza Polaków – mówi profesor Bogdan Musiał, historyk specjalizujący się w dziejach Polski, Niemiec i Rosji w XX wieku, w rozmowie z Mateuszem Ziomberem.

 

Czy Niemcy naprawdę rozliczyli się ze swą nazistowską, zbrodniczą przeszłością?

– Niemieckiej polityce historycznej udało się przekonać zarówno Niemców, jak i zagranicę, że Niemcy „wzorcowo” rozliczyli się z własną historią i zbrodniami popełnionymi w czasach III Rzeszy. Uwierzono, że daje im to moralną przewagę nad tymi, którzy takiego „rozliczenia” nie przeprowadzili. Jeśli jednak przyjrzymy się faktom, to okazuje się, że demokratyczna Republika Federalna Niemiec dokonała czegoś odwrotnego.

Od początku swojego istnienia RFN robiło wszystko, by niemieccy zbrodniarze odpowiedzialności uniknęli, a państwo nie płaciło żadnych odszkodowań. Niemieckie państwo nie wypłaciło państwom wschodniej Europy – w tym Polsce – żadnych odszkodowań, a straty były przecież ogromne. RFN udało się ochronić ogromną większość niemieckich zbrodniarzy przed odpowiedzialnością karną i materialną. Owszem, od lat pięćdziesiątych prowadzono śledztwa i procesy, ale zatroszczono się o to, by nie naruszały one spokoju podejrzanych. Temu właśnie służyły dwa rozwiązania prawne: zniesienie kary śmierci, oczywiście pod płaszczykiem humanitaryzmu, oraz zakaz ekstradycji. Wszystko po to, by nie można było skazywać na najwyższy wymiar kary i by Niemcy nie mogli stawać przed wymiarami sprawiedliwości innych państw.

 

Czy zatem niemieckie sądy skazały jakichś zbrodniarzy po wojnie?

– Takich wyroków było zaledwie kilkaset. A przecież weźmy pod uwagę, że samo wymordowanie kilku milionów Żydów było wielkim wysiłkiem organizacyjnym i logistycznym. W Holokaust zaangażowanych zostały dziesiątki tysięcy Niemców. Wymordowano też około miliona etnicznych Polaków. Nie znam przypadku, aby Niemiec został skazany przez niemiecki sąd za zbrodnię popełnioną na Polaku. O to właśnie zatroszczył się niemiecki ustawodawca. Próby ścigania były blokowane przez sądy i prokuratury. Mówienie o rozliczeniu się ze zbrodniami nazistowskimi – a przecież były to zbrodnie niemieckie – jest mitem. To propaganda historyczna, której przeczą fakty.

 

Niemcy pracujący dla administracji na terenach okupowanych pozostali bezkarni.

– Podam przykład. Jeśli taki zbrodniarz został zastrzelony przez partyzantów, to rodzinie przysługiwało odszkodowanie i świadczenia socjalne.

 

Także po zakończeniu wojny?

– Oczywiście. W obozie Auschwitz‑Birkenau, w trakcie wpędzania grupy Żydów do komory gazowej, kobiety zaatakowały jednego z esesmanów, Josefa Schillingera. Polskiej Żydówce, Franciszce Mann, udało się odebrać mu pistolet i go zastrzelić. Rodzina tego mężczyzny, nadzorującego przecież komorę gazową, otrzymała odszkodowanie, a Schillingerowi ufundowano tablicę upamiętniającą go jako bohatera, który zginął na Wschodzie. Takich przypadków było wiele. Niemcy, którzy zginęli, byli postrzegani jako ofiary zbrodni. Tak samo było, kiedy partyzanci zastrzelili niemieckiego żołnierza. Ale kiedy to Niemcy popełniali zbrodnie, to oficjalnie brali udział w akcjach czy operacjach. Używano różnych pojęć i taki obraz pozostał w niemieckiej świadomości. Po roku 1945 nie nastąpiło rozliczenie ze zbrodniami.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie