Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
02   KWIETNIA   2020 r.
Św. Franciszka z Pauli
Św. Marii Egipcjanki
Św. Franciszka z Pauli
Św. Marii Egipcjanki
Imieniny obchodzą:
Teodozja, Władysław
 
Polonia Christiana nr 71       TEMAT NUMERU: CZY MIĘSOŻERCA MOŻE BYĆ ZBAWIONY?
Rozmowa z ks. Pawłem Bortkiewiczem TChr

Czy zwierzęta pójdą do nieba?

Czy zwierzęta pójdą do nieba?

Czy katolik może jeść mięso? Oczywiście, że tak. Nigdzie nie sformułowano zakazu spożywania mięsa. Czy w ogóle można sobie wyobrazić Niebo bez dobrze wysmażonego steku?mówi ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz TChr w rozmowie z Tomaszem D. Kolankiem.

 

„Zwierzęta, które spotkałem w życiu, będą mnie sądzić na Sądzie Ostatecznym” – powiedział podczas jednego ze spotkań Szymon Hołownia. Czy jego słowa są zgodne z nauczaniem Kościoła?

Nie, bo stosunek do zwierząt nie jest najbardziej istotnym kryterium osądu człowieka. W słynnej Apokalipsie Mateusza, czyli w tym rozdziale Ewangelii według świętego Mateusza, w której Chrystus Pan przybliża nam istotę Sądu Ostatecznego, nasz Zbawiciel utożsamia się z głodnymi, bezdomnymi, spragnionymi, osadzonymi w więzieniu. Nie ma jednak słowa o utożsamieniu się Pana Jezusa z przyrodą.

 

Jest jakimś cynicznym paradoksem naszej współczesności, że doszukujemy się ekokryteriów oceny ludzkiego życia, ignorując jednocześnie kryteria, które podaje sam Chrystus.

Należy jednak wziąć i to pod uwagę, że człowiek, który znęca się nad zwierzętami czy niszczy środowisko naturalne, sprzeciwia się dziełu stworzenia.

 

Głosząc swoje teorie, Szymon Hołownia powołuje się na encyklikę papieża Franciszka Laudato si. Czy z dokumentu Ojca Świętego faktycznie można wyciągnąć bądź wyinterpretować taką naukę?

Zadziwia mnie powoływanie się na „odkrywcze” teksty papieża Franciszka. O wiele bardziej przemawia do mnie klarowna teologia środowiska naturalnego autorstwa świętego Jana Pawła II (tak zwana ecologia humana) czy Benedykta XVI.

 

Koncepcja Franciszka jest bardzo eklektyczna – znajdziemy w niej elementy bardzo poważne, interpretujące biblijny opis stworzenia, ale też elementy dość wątpliwe, związane ze świeckimi dogmatami o „globalnym ociepleniu”. Są tam w końcu elementy dość – przepraszam za określenie – naiwne, jak na przykład sugerujące niekorzystanie z klimatyzatorów. W takiej przestrzeni można wiele odczytać, ale lepiej sięgać po teksty o sprawdzonej hermeneutyce.

 

Skąd w niektórych kręgach Kościoła katolickiego i wśród tak zwanych celebrytów wzięła się tak wielka fascynacja weganizmem?

Nie potrafię odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie. Myślę, że to wpływ kilku czynników. Po pierwsze, fascynacja Wschodem i jego filozofią. Po drugie, presja swoistego zoopersonalizmu, co jest szczególnie ciekawe. Po trzecie, bo taka jest aktualnie moda, a wywołani przez Pana celebryci, jeśli chcą być na czasie, muszą się do niej dostosować i ją lansować.

Jeśli porównamy powyższe elementy, widać, że nie ma między nimi elementów wspólnych. Ale taki jest współczesny świat postmodernizmu. Niekoniecznie przemawiają do nas racje rozumowe. Niekoniecznie przemawiają też racje religijne.

 

Piąta prawda wiary mówi, że dusza ludzka jest nieśmiertelna. A jak jest z duszami zwierząt? Czy one też są nieśmiertelne?

Sam Pan wskazuje, że ta prawda dotyczy tylko człowieka. Ale trudno poprzestać na tym stwierdzeniu, ponieważ dotykamy tu pojęcia „duszy”, które samo w sobie jest fascynujące. Nie czas i miejsce na wykład o duszy, więc zwrócę uwagę na dwie sprawy. Używając pojęcia „dusza”, przywołujemy ogrom myśli biblijnej, hellenistycznej i średniowiecznej. Jest to symfonia poglądów i teorii, a nie jeden dźwięk. Sprawa druga to dyskusja, która toczy się na bazie koncepcji duszy – czy nieśmiertelność duszy jest jej cechą własną, dotyczącą człowieka, czy też jest darem miłości Boga, który może objąć także pozaludzkie stworzenia.

 

Święty Tomasz – idąc za Arystotelesem – przypisywał zwierzętom tak zwaną duszę zmysłową, która – w przeciwieństwie do duszy rozumnej – sama przez się nie spełnia żadnych jej tylko właściwych czynności, a skoro tak, to nie ma też samoistnego (bez ciała) istnienia.

 

Nauka katolicka poszła za tezami filozofii arystotelesowsko‑tomistycznej. Na przykład w połowie XX wieku ksiądz Franciszek Kwiatkowski przypominał ważność dwóch z potwierdzonych przez Kościół tak zwanych dwudziestu czterech tez tomistycznych. Są to: teza czternasta: (Dusza roślinna i zwierzęca nie bytują samoistnie, lecz są jedynie pierwiastkiem bytu i życia istoty żywej, a ponieważ zależą całkowicie od materii, giną pośrednio, gdy ginie byt złożony) oraz teza piętnasta (Przeciwnie dusza ludzka bytuje samoistnie, a stwarza ją Bóg w chwili, gdy podmiot jest dostatecznie do wlania jej przysposobiony; jest też z istoty swej niezniszczalna i nieśmiertelna).

 

Dziś próbuje się oczywiście tomizm podważać, ale – jak dotąd – nic dobrego z tego nie wychodzi.

 

Czy zwierzęta również, tak jak ludzie, grzeszą i czynią dobro?

Dotyka Pan kwestii fundamentalnie ważnej dla naszej kultury. Od pewnego czasu – przyjmijmy, że od połowy XX wieku – mamy do czynienia z rozwojem tak zwanego zoopersonalizmu. Najkrócej powiedziałbym tak: proporcjonalnie do stopnia odbierania człowiekowi wolności i godności bezpodstawnie przyznaje się je zwierzętom. Człowieka ukazuje się dzisiaj jako byt zdeterminowany genami (przypomnę socjobiologię i tezę Wolsona, iż geny trzymają nasz umysł na smyczy), a z drugiej strony, pisze się rozprawy o moralności zwierząt, o ich duszy i wolności.

 

Te tendencje przeniknęły do naszego języka, w którym zwierzę „umiera”, a nie zdycha, „cierpi”, a nie odczuwa bólu. Zwierzęta mają mieć prawa, choć nie podaje się katalogu ich obowiązków. Wszystko to, chociaż ma być manifestem obrony zwierząt, jest atakiem na godność osoby ludzkiej.

 

Co dzieje się ze zwierzętami po ich śmierci?

Oprócz tego, że kończą swój byt biologiczny, nie potrafię nic powiedzieć.

 

W niektórych odłamach protestantyzmu od lat odprawia się tak zwane pogrzeby zwierząt. Nierzadko też właściciele zwierząt domowych urządzają im groby. Coraz częściej padają żądania, aby podobne praktyki stosować w Kościele katolickim. I można odnieść wrażenie, że niektórzy duchowni nie mieliby nic przeciwko tego typu „pochówkom”. Jak by to Ksiądz skomentował?

Jak wspomniałem, są to przykłady zoopersonalizmu – bulwersujące i oburzające. Szacunek dla ciała, wyrażony w pochówku, jest konsekwencją szacunku dla godności osoby ludzkiej. A nic innego jak właśnie godność człowieka stanowi normę i zasadę postępowania człowieka w stosunku do zwierząt. Zadawanie bólu, pastwienie się nad zwierzętami, porzucanie zwierzęcych zwłok to czyny po prostu niegodne osoby ludzkiej. Ale pochówek zwierzęcia z obrzędem religijnym jest parodią godności ciała ludzkiego i godności osoby ludzkiej.

 

Czy katolik może zabijać zwierzęta?

Nie widzę powodu zakazu zabijania w warunkach realnej potrzeby. Problemem może być zabijanie gatunków chronionych przez prawo czy zabijanie ze szczególnym okrucieństwem. Na przykład przyzwolenie na wzajemne zabijanie się zwierząt w ramach ich organizowanych przez człowieka walk.

 

Czy katolik może jeść mięso?

Oczywiście, że tak. Nigdzie nie sformułowano zakazu spożywania mięsa. Czy w ogóle można sobie wyobrazić Niebo bez dobrze wysmażonego steku?

 

Czy tak popularny w ostatnich latach weganizm jest zgodny czy też sprzeczny z katolickim nauczaniem?

Weganizm stał się nie tyle formą diety, co sposobem życia, przenikniętym filozofią Wschodu, wraz z reinkarnacją. Jest w swych wielorakich postaciach ideologią niemającą punktów stycznych z Ewangelią. Najdelikatniej ujmując, byłbym bardzo ostrożny w podejmowaniu wegańskiego stylu życia. A mniej delikatnie – jest to styl zdecydowanie mi obcy. Właśnie ze względu na podłoże religijne – antychrześcijańskie najczęściej.

 

Czemu to wszystko ma służyć?

Współczesna pseudoekologia w postaci obrony praw zwierząt, ruchów wegańskich i zoopersonalistów stała się formą religii. Kult bogini Gai zastępuje wiarę w Boga.

Radziłbym powrót do lektury Księgi Rodzaju, przypowieści Chrystusa, nauczania świętego Jana Pawła II i Benedykta XVI oraz wsłuchania się w Pieśń słoneczną świętego Franciszka z Asyżu. Tam odnajdziemy autentyczną harmonię z samym sobą, ze światem, a przede wszystkim z Bogiem.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Artykuł został opublikowany w 71 numerze magazynu "Polonia Christiana"

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie