Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
18   WRZEŚNIA   2019 r.
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Św. Stanisława Kostki
Św. Józefa z Kupertynu
Imieniny obchodzą:
Stanisław, Irena, Stefania, Józef
 
Polonia Christiana nr 57       POLSKA
Grzegorz Braun

Dłuższa historia choroby

Dłuższa historia choroby

Spróbujcie wytłumaczyć polskiemu profesorowi, że to „obciach” odbierać nominację w Belwederze – obrazi się na was. Spróbujcie mu powiedzieć, że Polska Akademia Nauk to kołchoz dla profesorów, którego ojcem-założycielem był towarzysz Stalin – nie odezwie się do was więcej.

 

Najwyraźniej nie wszyscy zdążyli zauważyć, kiedy właściwie skończyła się u nas komuna, skoro musiała nas naprowadzać na właściwą odpowiedź aktorka Szczepkowska – w najlepszym czasie antenowym mówiąc głośno i wyraźnie, niczym przedszkolanka do grzecznych starszaków, że mianowicie czwartego czerwca [1989]. Ale i to przecież nie pomogło, skoro jeszcze ćwierć wieku później nawet za pomocą orła z czekolady nie dawało się jakoś wykrzesać z narodu ochoty do „świętowania demokracji” akurat pod tą datą. Teatr „transformacji ustrojowej” odgrywany na nasz użytek na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – choć tak starannie przygotowany, bo i nieźle obsadzony (po obu „stronach” okrągłego stołu) i nieźle zaprojektowany (w oparciu o sprawdzony scenariusz operacji Trust) – jednak nie okazał się dostatecznie przekonujący. Trzeba przyznać, że Polacy gremialnie wykazywali się w tej sprawie trafną intuicją. Im więcej dokumentów wychodziło na światło dzienne z kolejnych szaf Lesiaków czy Kiszczaków – tym bardziej dowodna okazywała się hipoteza o daleko posuniętej fikcyjności, a w każdym razie powierzchownej umowności tamtych przemian. Dorastające dziś kolejne postpeerelowskie pokolenie, jeśli w ogóle wyposażone jest w jakąkolwiek wiedzę o korzeniach III/IV RP, generalnie nie daje się już nabierać ani na Wałęsę-„Bolka”, ani na Jaruzelskiego-„Wolskiego” – pozostaje wolne od złudzeń na tle mniemanej roli opatrznościowej takich kreatur i kreacji politycznych mafii, służb i lóż.

 

Dwadzieścia pięć lat quasi‑monopolu dezinformacyjnego „Gazety Wyborczej” z jej licznymi mutacjami i inkarnacjami nie zdołało utrwalić fałszywej hierarchii antywartości ani trwale przesądzić składu łże‑panteonu narodowego. Cóż za straszna ich klęska: młode pokolenie coraz częściej wybiera tak zwanych Żołnierzy Wyklętych, a nie ich prześladowców i oprawców – woli mieć za swych patronów i nauczycieli rotmistrza Pileckiego czy pułkownika Kuklińskiego, a nie ich oszczerców czy morderców. A co najgorsze – z punktu widzenia „obozu postępu” – młodzi Polacy wykazują statystycznie rosnące przywiązanie do tego, z czym rewolucja światowa walczy najzacieklej: życia, rodziny, małżeństwa, ba, nawet wprost Tradycji katolickiej. Oczywiście, praktyka życia jak zwykle nie nadąża tu za intencjami i deklaracjami – ale i tak faktem jest totalna klęska i odrzucenie wielopokoleniowych antypolskich tradycji Michników czy Smolarów. Czy to więc oznacza, że komuna istotnie odchodzi w przeszłość, ląduje gdzie jej miejsce: na śmietniku historii – a zatem można być zupełnie spokojnym, że zawartość bolszewika w Polaku będzie systematycznie spadała aż do całkowitego uleczenia w przewidywalnej, nieodległej przyszłości?

 

Zgniłe korzenie

Dwa są powody, dla których taki pogląd byłby przejawem nadmiaru optymizmu, a zarazem braku realizmu. Po pierwsze, trzeba zauważyć, że „komuna” co do swych konstytutywnych cech i kardynalnych zasad to nie tylko to, co wiążemy z konkretnymi realizacjami ustroju komunistycznego w XX stuleciu – na czele z przypadkiem rosyjskim, który wszak na początku, jeszcze zanim nazwał się Związkiem Sowieckim, nazywany był po prostu Bolszewią. Ten pierwszy tak trwały i tak zbrodniczy w działaniu projekt państwowy, rządzony przez typów spod czerwonej gwiazdy, nie był wszak źródłem ani nawet pierwszym inkubatorem zasad i poligonem zbrodniczych praktyk, które nazywamy potocznie komuną albo bolszewią. Wystarczy sięgnąć do klasyki marksizmu‑leninizmu, by szybko zorientować się, że założyciele Sowdepii (określenie, które było u nas w obiegu przed drugą wojną światową) bynajmniej nie czuli się ojcami, ale tylko kontynuatorami tej formacji. Lenin, owszem, miał nieskromne przekonanie o pionierskim charakterze swoich dokonań – ale to ze względu na skuteczność realizacji, nie zaś oryginalność pomysłu. Poczuwał się wszak do wspólnoty ducha i idei z poprzednimi pokoleniami nie tak jak on spełnionych morderców i rabusiów – jako najbardziej obiecujący przykład wskazywał oczywiście Komunę Paryską 1870 roku. Marks i Engels studiowali historię, by odnajdywać w niej bratnie dusze – w XVI wieku Müntzera z jego „wojną chłopską”, a w XVIII wieku oczywiście paryskich jakobinów.

 

Już z tych powinowactw z wyboru całkiem jasno wynika, że krytyczny stosunek do Stalina i Bieruta nie wystarcza, by trwale pozbyć się komuny. Ten nowotwór wymaga znacznie głębszej interwencji, znacznie rozleglejsze miejsce zajął bowiem w świadomości polskiej elity umysłowej, niż jej samej się zdaje – wycinany naskórkowo, ujawnia swoją żywotność w kolejnych „przerzutach”. Polska inteligencja szybko i bez żalu odrzuciła wszak właśnie to, co wprost kojarzyło się z państwową celebrą PRL i ZSRS, ale nijak nie może rozstać się z innymi idolami – przede wszystkim „oświecenia”, a szukając głębiej – także „renesansu”. Polski inteligent – i to nawet ten patriotycznie poprawny, ba, nawet „chodzący do kościoła” – traktuje zamach na tamte świeckie świętości jako przejaw chuligaństwa i próbę odbierania mu najcenniejszych skarbów jego własnej tradycji. Notabene: co do tego ostatniego nie myli się – owszem, ojcami założycielami polskiej inteligencji są ci wszyscy „bolszewicy” i „jakobini” dawnych wieków: od Kallimacha, przez Komenskiego do Kołłątaja; od szlachetnych „reformatorów” walczących z „jezuityzmem” do nie mniej szlachetnych „romantyków” walczących z „tyranią”, etc. etc.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie