Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 28 MARCA
Św. Guntrama, króla
Św. Sykstusa III, papieża
Św. Guntrama, króla
Św. Sykstusa III, papieża
Imieniny obchodzą:
Aniela, Jan
 

Dni judaizmu, islamu, protestantyzmu. A kiedy „dzień Tradycji” w Kościele?

Data publikacji: 2020-01-16 06:20
Data aktualizacji: 2020-01-16 15:37:00
OPINIE
fot. Anglican Centre in Rome, Wikimedia

W styczniu w Kościele bywa niezwykle ekumenicznie. Najpierw dzień judaizmu. Potem dzień islamu. W międzyczasie tydzień modlitw o jedność chrześcijan, który to spokojnie można nazwać jeśli nie tygodniem, to z pewnością dniem protestantyzmu. Wciąż nie doczekaliśmy się jednak dnia Tradycji katolickiej w Kościele. Dlaczego?

 

To pytanie, choć oczywiście retoryczne, nie jest nowe. Stanowi na poły żartobliwą, na poły rozpaczliwą próbę zrozumienia „postępu”, który dokonał się w Kościele w ostatnich kilku latach. Rozszerza się bowiem grupa osób dostrzegających absurd tej sytuacji – grupa, która zauważa, że wierni przywiązani do katolickiej Tradycji nie są traktowani nie tylko tak dobrze, jak grupy pragnące Kościół „otwierać”, ale także znacznie gorzej niż osoby odrzucające Chrystusa.

 

Oto bowiem z otwartymi ramionami gościmy w naszych świątyniach wyznawców islamu. Co poniektórzy pozwalają im nawet modlić się przy użyciu fragmentów Koranu, w tym samym czasie przesuwając tabernakulum do bocznych kaplic. Dzień chrześcijaństwa zaś w islamie nie istnieje, bo w krajach, w których wyznawcy Mahometa stanowią większość, nie istnieć ma również chrześcijaństwo, a z pewnością nie w sferze publicznej.

 

Lubujemy się w obchodzeniu dnia judaizmu – w ostatnich latach szczególnie intensywnie przeżywanego. Włącza się w to instytucja promująca judaizm i kulturę ludu Izraela zwana Muzeum Żydów Polskich Polin – i wówczas nikt nie krzyczy o rozdziale państwa od Kościoła. Zapraszamy rabina, by przyuczył katolickich dziennikarzy, jak należy pisać o jego współwyznawcach. Wielu z nich zaś ma naszą ziemię za przeklętą (copyright Szewach Weiss) i stale przeinaczają słowa papieża Jana Pawła II o braterstwie w wierze.

 

W ostatnich latach i miesiacąch znów też przekonaliśmy się, jak przedstawiciele nowożytnego judaizmu traktują przykazanie: nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, gdy dowiedzieliśmy się, że według Żydów to nie niemieccy poganie, a polscy katolicy mordowali w Auschwitz.

 

Radujemy się z dobrych kontaktów z protestantami w pięćset lat po buncie Marcina Lutra. W programach dla katolickich dzieci gości pastorka (sic!) i uczy najmłodszych telewidzów, że tak naprawdę między wspólnotami chrześcijańskimi nie ma żadnych różnic, bo najważniejsze jest „bycie dobrym człowiekiem”. Nie przyjmujemy do wiadomości prawdy o rzeczywistym obliczu Lutra, bo nie pasuje ono do wizji wspólnych uścisków w paraliturgicznych szatach.

 

Co ciekawe, biskupi mają na to czas i ochoczo się takim spotkaniom poświęcają. Wydają wspólne listy z przedstawicielami innych religii, fotografują się z nimi. I czynią to nie tylko hierarchowie – ale także liczni świeccy aktywiści ekumenizmu, gorąco angażujący się w rozwój idei dialogu.

 

Jednocześnie na naszych oczach umiera katolicka Tradycja, w niektórych miejscach wręcz dobijana. Ludzie do niej przywiązani są w dzisiejszym Kościele marginesem, do którego mało kto chce się przyznać. Ci sami aktywiści ekumenizmu wyśmiewają „tradsów” nabijając się z bliskiej im duchowości i prezentowanej przez nich pobożności. Kapłani powołujący się na odwieczne nauczanie – mają kłopoty. Ostatnie tygodnie przyniosły kilka kolejnych zakazów publicznego odprawiania Mszy Świętej w rycie trydenckim. Informacja sprzed kilkunastu miesięcy o zamknięciu klasztoru trapistów w Mariawald – odprawiających msze wyłącznie w tym rycie – wzbudziła słuszny lament osób, którym Tradycja jest bliska. Słynna jest już historia o tym, jak watykańscy wysłannicy potraktowali zakon Franciszkanów Niepokalanej, a więc najszybciej rozwijającą się wspólnotę skupiającą ludzi o „tradycyjnym” charyzmacie.

 

A inni, mniej identyfikowalni katolicy przywiązani do Tradycji swego Kościoła, zostali nawet w ostrych słowach zrugani przez najwyższe autorytety w katolickiej hierarchii, sugerujące, że tradycjonalistyczna duchowość „otwiera pole dla narcystycznego i autorytarnego elitaryzmu”, a związani z Tradycją kapłani są akceptowani jedynie ze względu na to, że żyjemy w dobie kryzysu powołań i że wielu z nich ma „silne problemy psychologiczne i moralne”.

 

Takie słowa nie padają z ust przedstawicieli katolickiej hierarchii na temat żydów, muzułmanów czy protestantów. Podniósłby się przecież wielki klangor – nie tylko ze strony przedstawicieli tych wspólnot, ale także ze strony komentatorów katolickich oraz… ateistów, szukających zawsze winowajców „braku jedności” po stronie Kościoła. Wierni przywiązani do Tradycji na taką obronę liczyć nie mogą.

 

A przecież to nie oni są innowiercami i to nie oni wyznają innego niż Trójjedyjnego Boga (w którego wszak nie wierzą ani żydzi, ani muzułmanie). To nie oni zaprzeczają dogmatom dotyczącym Matki Bożej (jak czynią to protestanci). Tradycjonaliści działają w oparciu o dokument papieża – i to nie dokument sprzed pięciuset czy pięćdziesięciu lat, ale w oparciu o motu proprio Benedykta XVI!

 

Trudno się dziwić, że obawiają się, że tylko wyłącznie jego pozostawanie przy życiu sprawia, iż nikt jego postanowień w sprawie nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego na razie nie zmienia… Przecież wywalczenie możliwości organizowania Mszy Świętej w dawnym rycie okazuje się w większości diecezji wyzwaniem po prostu niewykonalnym.

 

Trwa styczeń – miesiąc zimowy, acz w Kościele niezwykle „ciepły” dla przedstawicieli innych wyznań. Kiedy klimat ociepli się także dla swoich?

 

Krystian Kratiuk

 

Tekst został pierwotnie opublikowany w styczniu 2018 roku. 

 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Catholico
Większość hierarchów goni za światem, popularnością, poklepywaniem po ramieniu. A i my wierni też - za nimi - błądzimy, biorąc udział w pseudo-ekumenicznych eksperymentach takich jak Taize w czasie których protestanci rozdają w katolickich kościołach anty-maryjne ulotki lub w zielonoświątkowych w praktyce "koncertach uwielbienia", gdzie przez Najświętszym Sakramentem odbywają się tańce, choć powinniśmy upadać na twarz. To wszystko daje błędne wrażenie, że każda religia jest równa. A więc po co być w Kościele - jak wielu twierdzi...
Caruso
świetny tekst. Chyba czeka nas już tylko dzień "lucyferianizmu" w Kościele Katolickim, bo początki zostały zrobione, a brak znajomości zdrowej doktryny wiary i nauczania Chrystusa, przy jednoczesnym promowaniu: wszelkich wypaczeń liturgii, karykaturalnej sztuki sakralnej, braku solidnej edukacji i formacji kapłanów, jest najprostszą drogą do niszczenia Kościoła. Niezrozumiała, wściekła nienawiść i reakcje paranoiczne wielu hierarchów, na samo wspomnienie Tradycji, wyraźnie wskazuje na jej korzenie demoniczne. Ratunkiem jest tu Matka Boża i działanie świętego Michała archanioła oraz żarliwa modlitwa w tym Różaniec o powszechne nawrócenie "reformatorów", którzy za przewodnika wzięli sobie reformatora raczej deformatora Lutra i innych niszczycieli wiary katolickiej.
Sally
A mój proboszcz twierdzi, że to właśnie tradycjonaliści odnoszą się z do Novus Ordo Missae w sposób nietolerancyjny.Ale on zaprasza Zielińskiego.
donos
RadioPiS24 podaje "dziś dzień Kubusia Puchatka".
post
No to czy ktoś wie co to są suche dni?
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY