Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 55       TEMAT NUMERU: FATALNE ZAUROCZENIE
Łukasz Karpiel

Dobra zmiana – problemy te same

Dobra zmiana –  problemy te same

Dobrze, że Dekalog przestaje obowiązywać po zapadnięciu zmroku, a umieszczenie ostrzeżenia Tylko dla dorosłych uwalnia całkowicie od odpowiedzialności moralnej. Bzdura? Pewnie, że tak. Dlaczego jednak decydujący o kształcie mediów publicznych zachowują się tak, jak gdyby wierzyli, iż słowa te odzwierciedlają stan faktyczny?

 

Kiedy jesienią 2015 roku – tak, to już tyle czasu minęło – ogłoszono wyniki wyborów parlamentarnych, w wielu katolickich sercach pojawiła się nadzieja, iż dobiegnie końca epoka, w której telewizja publiczna jest im wroga. Nie chodziło tylko o zmianę wektora politycznego, która w praktyce następuje za każdym razem, kiedy ster publicznych mediów wpada w ręce kolejnych ekip rządowych. Rzeczywista „dobra zmiana” oznaczać przecież powinna całkowitą reorientację programową – tak, aby prezentowane treści nie stanowiły zagrożenia dla ludzkiej duszy. Przez lata bowiem media publiczne zdążyły upaść tak nisko, że dostrzeżenie różnicy między nimi a nadawcami komercyjnymi, u których zasługujący na potępienie proceder emitowania programów będących przyczyną publicznego zgorszenia trwa już od dawna, stało się niemal niemożliwe. Mimo to z ulicy Woronicza nieustannie docierały zapewnienia o podejmowaniu misji. Przejęcie władzy przez polityków deklarujących swe przywiązanie do Dekalogu i konserwatywnych wartości można było odczytywać jako zapowiedź poważnych zmian.

Jak zatem wygląda sytuacja po ponad roku od politycznej zmiany, która zaszła na ulicy Wiejskiej? Niestety, jest źle!

Pod rządami mieniącymi się prawicowymi media publiczne wciąż przykładają rękę do promowania bluźnierstwa, pornografii i zaburzonych relacji seksualnych. Wystarczy wspomnieć tylko trzy tytuły, które już za tak zwanej „dobrej zmiany” pojawiły się na publicznej antenie utrzymywanej z pieniędzy podatnika: Ostatnie kuszenie Chrystusa, Sponsoring oraz Płynące wieżowce. Lista wątpliwych czy wręcz budzących oburzenie pozycji jest oczywiście dłuższa, jednak aby im nie robić reklamy, pomińmy je milczeniem.

 

Wciąż niezbędna aprobata „Wyborczej”

Zaskakują próby wytłumaczenia zaistniałej sytuacji, w której oferta programowa publicznego nadawcy zawiera tego typu produkcje. Jak dowiadujemy się z ust prominentnych przedstawicieli TVP, wynika to między innymi z wykupionych przez poprzednią ekipę licencji i umów. Czy jednak Polacy po to wybierali „dobrą zmianę”, aby kontynuowała ona „dzieło” koalicji PO–PSL? Nie ma przecież takiej ceny, której nie warto zapłacić, aby nie dopuścić do publicznego zgorszenia!

Należy przy tym odnotować, że źródłem lwiej części skandali wokół tego, co pokazuje publiczny nadawca, jest TVP Kultura.

Z perspektywy czasu trzeba przyznać, iż złym omenem okazało się udzielenie przez nowo mianowanego szefa tej anteny Mateusza Matyszkowicza – dotychczasowego redaktora naczelnego „Frondy‑Lux” i przedstawiciela tak zwanej hipsterprawicy – jednego z pierwszych, „programowych” wywiadów medium tak zaangażowanemu w niszczeniu kultury, jak „Gazeta Wyborcza”.

TVP Kultura, a można przypuszczać że podobnie i całe media publiczne, realizuje koncepcję, w której jest miejsce – zgodnie ze słowami samego Matyszkowicza – dla dysonansu poznawczego i występuje konieczność konfrontacji nawet z tym, z czym się nie zgadzamy. Cóż to oznacza w praktyce? Otóż właśnie pojawianie się na ekranie treści służących zarówno owej konfrontacji, jak i wywołaniu wspomnianego dysonansu. Dlaczego jednak ma w tym uczestniczyć widz z własnych pieniędzy utrzymujący nadawcę publicznego? Jakie owoce przyniesie obejrzenie przezeń scen homoerotycznych czy bluźnierczego gniotu? Bez wątpienia zatrute!

Tu dochodzimy do kwestii centralnej. Dla katolika wszystko, co ma choćby pozór zła, stanowi śmiertelne zagrożenie, albowiem oddala go od najważniejszego celu, jaki ma on do osiągnięcia – a jest nim wieczne zbawienie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5, 22) – napomina święty Paweł. Mieszczą się w tym również treści wypełniające media. Nieważne są więc ani pora emisji, ani ostrzegawczy znaczek, gdyż zło pozostaje złem.

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie