Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
13   SIERPNIA   2020 r.
Św. Hipolita, męczennika
Św. Jana Berchmansa
Św. Hipolita, męczennika
Św. Jana Berchmansa
NMP Kalwaryjskiej
IV Objawienie w Fatimie
Imieniny obchodzą:
Hipolit, Diana, Gertruda
 
Polonia Christiana nr 9       Społeczeństwo
Grzegorz Kucharczyk

Dwadzieścia lat życia w strachu

Dwadzieścia lat życia w strachu

W szeregu ważnych rocznic przypadających w roku 2009 nie sposób pominąć dwudziestej rocznicy powstania „Gazety Wyborczej”: dziennika, który przez cały okres swojego istnienia – zwłaszcza na początku lat 90. ubiegłego stulecia, gdy zajmował pozycję niemal monopolistyczną na rynku dzienników ogólnopolskich – wywierał niezwykle istotny wpływ na formację intelektualną inteligencji w rodzącej się III RP. Chociaż od paru lat – dzięki pojawieniu się realnej (ale czy lepszej?) konkurencji na rynku prasowym i wzrastającej dostępności Internetu – pozycja „inżyniera dusz” zajmowana przez GW wydaje się słabnąć, to jednak ciągle wywiera ona niepośledni wpływ, zwłaszcza w toczącej się obecnie w Polsce wojnie kulturowej. Dość wspomnieć tzw. „sprawę Agaty” czy ostatnie, udane naciski na władze Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w celu wykluczenia z publicznej i naukowej debaty „nieprawomyślnych” poglądów na temat homoseksualizmu.

Niniejszy tekst stanowi próbę (siłą rzeczy, bardzo ogólną i skrótową) spojrzenia na wizję polityczną i kulturową propagowaną w GW. Koncentruję się na pierwszych latach jej istnienia, gdyż jest to okres najważniejszy – wtedy wizja owa przyjmowała kształt ostateczny i miała największą możliwość oddziaływania na setki tysięcy czytelników.

Od razu należy zauważyć, że najczęściej używanym instrumentem oddziaływania na czytelników stosowanym przez redakcję GW był strach i konsekwentne budowanie nastroju zagrożenia. Niekiedy można odnieść wrażenie, że gazetę redagują obsesjonaci maniakalnie przerażeni rzeczywistością zaistniałą po roku 1989. Zresztą sam redaktor naczelny GW pisał o sobie w roku 1992: Należę do tych, którzy od dwóch lat żyją z obsesją zagrożeń specyficznym syndromem posttotalitarnym. Na ten syndrom składają się: populizm, ksenofobia, spiskowa wizja świata, pokusa religijnego fundamentalizmu i autorytarna tęsknota za władzą silnej ręki (GW, 3 II 1992).

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj