Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 52       CYWILIZACJA
Krystian Kratiuk

Fałszywy obraz z ducha fałszywego. O świętym Franciszku

Fałszywy obraz z ducha fałszywego. O świętym Franciszku

Jeśli samego Chrystusa, niegdyś przedstawianego jako Pantokratora, dziś obrazuje się niemal jako wesołego hippisa z gołąbkiem na ramieniu, to dlaczego podobny proces miałby ominąć Jego świętych? Wiele wskazuje, iż taki los może spotkać – niejako profilaktycznie – niewyniesionego jeszcze na ołtarze księdza Piotra Skargę. Oby nie padł ofiarą mistyfikacji, jaka boleśnie dotknęła Franciszka z Asyżu.

 

Kilka tygodni temu w Krakowie zakończono diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego księdza Piotra Skargi. W tym samym dniu na stronach poczytnego jezuickiego portalu ukazał się wywiad z zaangażowanymi w ów proces duchownymi, z którego mogliśmy się dowiedzieć, że ksiądz Skarga był rewolucjonistą i pierwszym przedstawicielem feminizmu z największym zaangażowaniem oddającym się działalności charytatywnej. Więcej nawet – wielkiego szermierza Kontrreformacji lekką ręką przeformatowano na… ekumenistę.

 

Wygląda na to, że prawda o Kaznodziei Narodu Polskiego nie przystaje do dominującej dziś wizji Kościoła. Bo przecież ksiądz Skarga nade wszystko walczył o trwanie Polski przy katolicyzmie, z całych sił zmagał się z zalewającą Rzeczpospolitą protestancką herezją, „mieszał się do polityki” i nie uznawał kompromisów, zwłaszcza na styku wiary i życia społecznego.

 

Czy jednak ktoś taki może zostać bez przeszkód beatyfikowany w naszych czasach? Co by na to powiedzieli „nasi bracia protestanci”, z którymi wszak świętować mamy pięćsetlecie ich buntu wobec woli Bożej?

 

Casus księdza Skargi to najnowszy przykład praktycznego zastosowania obowiązującej od wielu dekad doktryny „dobroczłowieczyzmu”, za pomocą której wielkich Bożych atletów sprowadza się do wymiaru dobrotliwych marzycieli, którzy zasłynęli jedynie tym, że podobało im się piękno świata. Grzech przy tym mało ich obchodził, a wiarę ograniczali do pomocy drugiemu człowiekowi albo troski o przyrodę. Czyż nie uczyniono tak chociażby ze świętym Franciszkiem z Asyżu?!

 

Z czym bowiem kojarzy się dziś przeciętnemu katolikowi Biedaczyna? Z ekologią, pacyfizmem, ekumenizmem, anarchistyczną lub liberalną moralnością, nierzadko nawet z sympatią do islamu. Ba, niektórym nawet kojarzy się on z socjalizmem i teologią wyzwolenia!

 

A przecież święty Franciszek publicznie ganił wszystkie wady ludu, wśród którego służył, wytykając palcem szczególnie tych, którzy pełniąc funkcje publiczne, siali publiczne zgorszenie. Biedaczyna z Asyżu był bardzo wymagającym duszpasterzem! Sam siebie nazywał żołnierzem Chrystusaheroldem wielkiego Króla, a swój zakon opisał jako wojsko rycerzy Bogurodzicy – nie był więc żadnym pacyfistą, przestrzegał jedynie przed prowadzeniem wojen niesprawiedliwych. Był wszak apologetą krucjat!

 

Święty Franciszek nie miał też nic wspólnego z ekumenizmem, a jego zachwyt nad przyrodą był niczym innym jak zachwytem nad Bożym dziełem stworzenia, nie zaś bałwochwalczym ubóstwieniem ptaków czy roślin! Wreszcie głoszony przezeń ideał ubóstwa polegał nie tyle na odrzuceniu ziemskich bogactw, co raczej na odrzuceniu świata z jego zaszczytami, korzyściami i złudnym bezpieczeństwem, by całkowicie poddawszy się zależności od innych, żyć w absolutnym zawierzeniu Bożej Opatrzności!

 

Historię przebiegłego fałszerstwa, którego przez wieki doświadcza Święty z Asyżu, brawurowo opisał Guido Vignelii w książce Święty Franciszek odkłamany, która niebawem ukaże się nakładem Wydawnictwa Polonia Christiana. Podtytuł publikacji – Obrona Serafickiego Ojca przed progresywistycznymi fałszerstwami – wydaje się w pełni wyjaśniać źródło problemu.

 

Dlaczego więc ludzie Kościoła czynią jego świętym – a zarazem wszystkim ich potencjalnym naśladowcom – tak wielką krzywdę? Może bardziej wsłuchują się w podszepty ducha tego świata niż w natchnienia Ducha Świętego?

 

A przecież – jak przypomina Guido Vignelli – doktryna chrześcijańska uczy, że duch świata nie lubi prawdziwej religii, a wręcz jej nienawidzi, jednocześnie się jej obawiając. Jeśli nie udaje mu się jej wyeliminować, stara się przynajmniej zneutralizować jej wpływ, przystosowując ją do swoich potrzeb i angażując do własnych strategii. Aby mu się to udało, musi ją zniekształcić, kompromitując jej wiarygodność, być może pod pretekstem niezbędnego przystosowania do bieżących czasów i potrzeb. W tym podstępnym planie wyjątkową rolę pełni fałszowanie świadectw, które pozostawili nam święci. (…) Im bardziej świadectwo jakiegoś świętego jest przeciwne duchowi świata, tym bardziej duch ten stara się zniszczyć pamięć o świętym, a przynajmniej zniekształcić jego tożsamość, przesłanie i przykład.

  



Krystian Kratiuk




Książka "Święty Franciszek odkłamany", już wkrótce ukaże się nakładem
Wydawnictwa Polonia Christiana



 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie