Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
30   MARCA   2020 r.
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Imieniny obchodzą:
Amadeusz, Amelia, Kwiryn
 
Polonia Christiana nr 55       TEMAT NUMERU: FATALNE ZAUROCZENIE
Roman Matoła

Film jest polem walki dobra ze złem

Film jest polem walki dobra ze złem

Tematy podejmowane w filmach, w tym także w serialach, zawsze krążyć będą wokół zagadnienia dobra i zła. Istotną kwestią są proporcje, w jakich ukazujemy jedno i drugie. Nie ma nic nagannego na przykład w przyjęciu roli nawet złej postaci, jeżeli wydźwięk całego filmu będzie pozytywny i ostatecznie posłuży dobru. Trzeba być na tyle czujnym i zdystansowanym, by nie wpaść w pułapkę. To zresztą dotyczy każdego z nas, niezależnie od profesji, której się oddajemy – mówi aktor Radosław Pazura w rozmowie z Romanem Motołą.

 

Czym różni się aktorstwo serialowe od kinowego?

– Różnic w sensie warsztatowym z punktu widzenia aktora raczej nie dostrzegam. Odmienność tych gatunków tkwi raczej w formie, w sposobie opowiedzenia tego, co chcemy przekazać widzowi. Tu owo rozróżnienie jest już wyraźne. Myślę, że film kinowy w pokaźniejszym stopniu bazuje na obrazie, serial z kolei bardziej opowiada w sensie dialogowym. Więcej się w nim mówi, mniej się „dzieje”.

W filmie i w ogóle w aktorstwie najważniejsze jest to, co chce się widzowi przekazać. Dopiero na drugim planie sytuowałbym sposób dotarcia do odbiorcy.

 

Seriale stanowią swego rodzaju fenomen społeczny, ze względu na skalę docierania do masowego widza. Czy dostrzega Pan siłę ich oddziaływania?

– Najmocniej odczuwalnym przez aktora skutkiem tego oddziaływania jest oczywiście rozpoznawalność. Sam właściwie nie oglądam seriali, ale zdaję sobie, oczywiście, sprawę, jak silnym są nośnikiem przekazu. Zasadniczą kwestią w tym kontekście jest duża odpowiedzialność ludzi, którzy wymyślają i realizują serialowe historie. Śmiem twierdzić, że większość podejmowanych w nich tematów może być błaha i tak naprawdę niepotrzebna. Z drugiej strony, jest bardzo dużo kwestii, które warto byłoby poruszyć, a nie robi się tego. Z pewnością siła tego środka komunikacji z widzem jest potężna i jak dotąd jeszcze niewykorzystana.

Osobiście staram się angażować w przedsięwzięcia, które nie zniszczą mnie jako człowieka i nie wpłyną źle na innych. W naszym zawodzie jest to trudne, coraz trudniejsze. Skoro mówimy o serialach, na przykład telenowelach, to ich scenariusze pisane są często praktycznie z dnia na dzień, żeby nie powiedzieć: na kolanie. Aktor, który przyjmuje rolę w takim projekcie, nie zawsze zdaje sobie sprawę, w jaki sposób jego postać będzie prowadzona przez autorów. Ryzykuje, że swoim udziałem może w jakiś sposób firmować i uwiarygadniać idee i postawy, z którymi być może nie do końca chciałby się identyfikować. Na szczęście jest jeszcze wolna wola i zawsze można się w pewnym momencie z takiego przedsięwzięcia wycofać.

Tematy podejmowane w filmach, w tym także w serialach, zawsze krążyć będą wokół zagadnienia dobra i zła. Istotną kwestią są proporcje, w jakich ukazujemy jedno i drugie. Nie ma nic nagannego na przykład w przyjęciu roli nawet złej postaci, jeżeli wydźwięk całego filmu będzie pozytywny, posłuży dobru. Ważne jest, by wiedzieć, w czym się bierze udział, jakie przesłanie ma film. Trzeba być na tyle czujnym i zdystansowanym, by nie wpaść w pułapkę. To zresztą dotyczy każdego z nas, niezależnie od profesji, której się oddajemy.

 

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie