Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 24 PAŹDZIERNIKA
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Imieniny obchodzą:
Antoni, Rafał, Marcin
 

Grzegorz Kucharczyk: Nowa? Nie, zupełnie stara „normalność”

Data publikacji: 2020-05-20 18:15
Data aktualizacji: 2020-05-25 08:02:00
OPINIE
Fot. Pixabay

Mnożą się oznaki słabnięcia zagrożenia epidemiologicznego. I nie chodzi tutaj wcale o dane podawane przez instytucje rządowe (nota bene stale zrównujące osobę „zakażoną” z osobą chorą na COVID – 19). Rzeczywistym indykatorem powrotu do czasów sprzed pandemii jest struktura tego, co za klasykiem można nazwać „prawdą czasu, prawdą ekranu”.

 

 

Wirus zmiótł na jakiś czas fasadowość. Na pewien czas kurtyna podniosła się i dotknęliśmy rzeczywistości – w świecie, w Kościele, w naszych rodzinach. Nagle okazało się, że w świecie post-prawdy kłamstwo jest jednak czymś szkaradnym. Kto nie czytał Dekalogu, mógł się przekonać o tym z akcji „Nie kłam medyka”. Jeśli jest kłamstwo, to i jest prawda i – wszystko na to wskazuje – ma ona moc wyzwalającą.

 

Ale to niepokojące odkrycie powoli zaczyna zasłaniać ponownie spuszczana kurtyna – ekran, na której wyświetla się to, co jest aktualnie „prawdą ekranu”. No więc przede wszystkim tematy „niewygodne, których nikt – z wyjątkiem tych naprawdę odważnych – nie chce podjąć”. A do takich należą twórcy drugiego sezonu serialu o zboczeńcach wśród duchowieństwa. Zupełnie „przypadkiem” film został wyemitowany niemal w przeddzień obchodów stulecia urodzin Karola Wojtyły, tak aby „skleić” temat pedofilii z osobą św. Jana Pawła II. Zważywszy, że kolejne sezony tego serialu pojawiają się w latach wyborczych, należy przypuszczać, że sezon trzeci obejrzymy gdzieś za trzy lata; przy okazji kolejnego obsadzania parlamentu.

 

Casus kardynała Pella pokazuje, jak łatwo można doprowadzić do medialnego i sądowego linczu niewinnego człowieka. Z drugiej jednak strony, w mocy pozostaje ewangeliczna rada o tym, jak należy walczyć ze zboczeńcami – predatorami grasującymi wśród dzieci – „takiemu lepiej by było kamień młyński uwiązać u szyi i rzucić w morze” (por. Mt 18, 6). Ratunek nie przyjdzie ze strony takich czy innych twórców demaskatorskich filmów (TVP szykuje „rekontrę” autorstwa mocno podejrzanej postaci o mocno podejrzanym lokalu na Wybrzeżu). Nikt z tego środowiska ani nikt z takiej czy innej partii nie będzie kibicować rzeczywistej odnowie, która powinna, musi zacząć się na etapie formacji seminaryjnej. Kryteria są jasne – ustalone i spisane przez św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Tylko stosować, kierując się nadrzędną zasadą: jakość nie ilość.

 

Na kurtynie – ekranie wyświetla się również serial pt. „cenzura w mediach publicznych”. Piosenkarz, który przed laty zasłynął utworem pod tyleż znamiennym, co niepokojącym tytułem „Wszyscy artyści to prostytutki”, wziął tym razem na warsztat – jak przystało na artystę – temat „trudny, niepopularny, którego wszyscy unikają”. Takim okazał się Jarosław Kaczyński, który „zawłaszcza smoleńską żałobę” i „wartościuje ból”, co rzeczony artysta ubrał w tekst piosenki „Twój ból jest większy niż mój”. Bezkompromisowość i odwaga porównywalna do tej, którą ten sam artysta błysnął, wołając: „Wałęsa, oddaj moje sto milionów”, gdy „prawda czasu” nakazywała jeszcze sekować „najwybitniejszego elektryka” jako „niebezpiecznego wariata z siekierą”.

 

Przy okazji dowiedzieliśmy się, jak powstają notowania list przebojów. Dla takich ludzi „spoza branży” jak ja, zupełna nowość. Podobnie jak technologia deep fake, stosowana na przykład przez jeden z niemieckich portali działających w Polsce. Wywiad, którego nie było, ale został jednak wyemitowany – na tym, to mniej więcej polega. Ci sami ludzie, którzy to stosują, z pewnością nie mają problemu w odsądzaniu od „oszołomów” tych obserwatorów śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej (no, właśnie, co z nim?), którzy mają wątpliwości, co do autentyczności zdjęć z „miejsca katastrofy, zaraz po zdarzeniu”. A jednak, na krótki moment podniesienia kurtyny, mogliśmy (mogłem) dowiedzieć się o tym, że jednak deep fake istnieje.

 

Deep fake, czyli maskirowka. Co prowadzi nas do zasadniczego elementu poświadczającego powrót do starej „normalności”. Widzimy „prawdę ekranu”, a tymczasem ktoś „montuje” coś naprawdę ważnego tuż obok. Mam na myśli niedawno zawartą umowę na dostawę amerykańskiego gazu na Białoruś, w czym my – ot, „dorobek” naszej polityki wschodniej – odgrywamy rolę technicznego podwykonawcy.

 

Wszystko to – obym się mylił – pachnie mocno nie tyle gazem, co prochem. Albo jakiś „patriotyczny” generał zbuntuje się przeciw „skorumpowanemu reżimowi Łukaszenki”, albo Rosja wprost weźmie w „obronę” zagrożoną mniejszość rosyjską na Białorusi. Ani na całkowitą utratę kontroli nad Ukrainą, ani tym bardziej na „wyłuskanie” Białorusi Moskwa nie może sobie pozwolić. Każdy, kto czyta mapy, o tym wie. Dodatkowy powód do wojny jest taki, że rosyjska gospodarka bardzo mocno ucierpiała z powodu koronawirusa (spadek cen ropy). Nic tak nie poprawia nastrojów – w kraju, a zwłaszcza wśród „siłowników” – jak „krótka, zwycięska wojna”. Czy Białoruś będzie nową Czeczenią (zachowując wszystkie proporcje), przekonamy się już niedługo.

 

Tymczasem na zachód od nas Niemcy najwyraźniej dążą do jeszcze większego skonsolidowania swojej dominacji w UE. Temu służy najnowsza, oficjalnie „francusko-niemiecka inicjatywa” stworzenia unijnego funduszu (500 miliardów euro) dla ratowania gospodarek krajowych dotkniętych koronawirusem. Zważywszy jednak, że w tym tandemie to Berlin rozdaje karty, ma to być nowy instrument w rozbudowie niemieckich wpływów. „Pomożemy, jak pokażecie, jak to u was z praworządnością”. Tak, to chyba będzie wyglądać. Przy czym praworządność na zachód od Odry inaczej wygląda w świetle orzeczeń federalnego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nadrzędności prawa niemieckiego nad europejskim, od jej odmiany na wschód od Odry. Tutaj ma być po „europejsku” i „demokratycznie”. Reszty dopilnują jurgieltnicy. Rosja, Niemcy, a pośrodku my. Stara normalność.

 

 

Grzegorz Kucharczyk

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
t
@ tak tylko. Mój nos też mi podpowiada,że USA i Rosja są skazane - ze względów geopolitycznych - na sojusz, zgadzam się iż Chiny są tego świadome. W tej sytuacji nowa Jałta nie wykluczona; a w polityce nie ma przyjażni - tego już doświadczyliśmy - są tylko interesy. Polska ma trudną sytuację i nie może być naiwna?
tak tylko
Przypomniała mi się historia, jak to na którymś tam spotkaniu z her tawarisiem Putinem, frau Angela w chwili słabości zdobyła się na szczere wyznanie, nawiązując w nim do granicy rosyjsko-niemieckiej i to rzeczywiście momentami wygląda tak, jakby nad naszymi głowami i głowami naszych sąsiadów wisiała nowa Jałta, natomiast na głównej arenie Rosja i USA mają tego samego wroga - Chiny. Rosja na dłuższą metę sama nie jest w stanie utrzymać obecnej pozycji w rejonie, nierozważny ruch na Białorusi może skończyć się dla niej wspólną odpowiedzią białorusko-ukraińską, co by oznaczało, że poprzeczka idzie w górę. Coś mój nos zaczyna mi podpowiadać, że już od pewnego czasu kształtuje się sojusz amerykańsko-rosyjski, natomiast dla świata grane jest przedstawienie, Chiny zaś są tego faktu świadome i czas ten gra tu na ich niekorzyść. Coś wisi w powietrzu skażonym koronawirusem i jeśli mógłbym coś Szanownym Rodakom doradzić, to aby nawet na chwilę nie wypuszczali Różańca z dłoni.
ena
Może Sekielski ma złe intencje. Ale czy kłamie?
Iw
Gwoli uzupełnienia Stanisław Krajski opowiedział historię o kobiecie, która chciała w tych chorych czasach iść do dentysty. A musiała iść bo miała zatrutego zęba, którego trzeba było zaplombować. Pani w rejestracji zapytała czy chodzi do kościoła, czy przyjmuje komunię, nie pamiętam czy padło pytanie - czy do ust. Kiedy odpowiedzi były twierdzące z gabinetu wypadła dentystka oburzona, ze pani chodząc do kościoła i przyjmując komunię śmiała w ogóle przyjść w takiej sytuacji do dentysty, bo wiadomo, jak się gdzie zarazić to tylko w kościele. Ale pani nalegała, więc dentystka wkurzona kazała jej usiąść na fotelu, znieczuliła zęba, po czym go ... jednym ruchem wyrwała. Niestety jak się okazało tak niefortunnie, że zostawiła korzenie w dziąśle, które trzeba było chirurgicznie w szpitalu usuwać. To są skutki podwójnych standardów. Przypuszczam, że nikt z uczestników obchodów rocznicy katastrofy nie został tak potraktowany z obawy przed zarażeniem, choć złamali przepisy.
Iw
Co do Kazika to może i odwagą nie błysnął, ale pokazał hipokryzję partii rządzącej w czasach rzekomej epidemii, podwójne standardy - my robimy co chcemy, a wy kagańce na ryj i siedźcie cicho albo płaćcie gigantyczne kary. Tak jakby straty gospodarcze i finansowe z powodu urojonej epidemii nie były dla społeczeństwa wystarczającą karą. Oczywiście autor nie pisnąłby nawet słowem, gdyby Kazik nagrał utwór wychwalający rządowe bieda-metody walki z urojonymi problemami epidemicznymi. O, wtedy nawet by się nie zająknął nawiązaniem do artystów-prostytutek. Doszliśmy już do takiej paranoi, że jak ktoś staje po jakiejś stronie to od razu jest na czyichś usługach. A ja uważam, że niezależnie od słabego tekstu tego utworu, wyraża on zdanie bardzo wielu Polaków, jeśli nie w stosunku do zamkniętych do cmentarzy, to do zawalonych Świąt Wielkanocnych i absurdalnych obostrzeń w kościołach. Bo na rocznicy Smoleńskiej rozsiewać wirusa nie można, ale na Mszy, o to już inna sprawa.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY