Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 26 PAŹDZIERNIKA
Św. Dymitra z Tesaloniki 
Bł. Celiny Borzęckiej
Św. Dymitra z Tesaloniki
Bł. Celiny Borzęckiej
Imieniny obchodzą:
Ewaryst, Lucjan
 

Grzegorz Kucharczyk: tętent stada niezależnych umysłów i nowy wirus w Europie

Data publikacji: 2020-10-16 09:01
Data aktualizacji: 2020-10-19 07:23:00
OPINIE
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com (Katrina_S)

Wirus krąży po Europie. Fala infekcji rozszerza się także w Polsce. Mówią o drugiej fali, choć w przypadku sporej części środowiska akademickiego to już kolejna („enta”) fala infekcji. Znacznie groźniejszej niż COVID-19. Roboczo nazwijmy tego wirusa Sinistra – 1789 Left – 1968. Szczególnie silnie atakuje osoby mające schorzenia towarzyszące typu rozdęte własne ego, przekonanie o permanentnym zasiedzeniu po „właściwej stronie historii” (jednostka chorobowa „kompleks Żorżety”) czy odkryciu obiektywnych „praw postępu”, działających zawsze i wszędzie. Pojawia się również bezobjawowo, zwłaszcza w tzw. centrowym elektoracie.

 

Ostatnio (w zeszłą środę) poznańska „Gazeta Wyborcza” odkryła kolejne ognisko wirusa 1789 – 1968. Kto, jeśli nie oni! Co prawda redakcja nie nazwała tego w ten sposób, ale rzecz jest frapująca.

 

Chodzi o „list poznańskiego środowiska naukowego” (tak, w „GW”) przeciw desygnowaniu na urząd ministra edukacji i nauki prof. Przemysława Czarnka. List protestacyjny podpisało 214 „naukowców i naukowczyń” (tak w oryginale), w tym wielu magistrów i doktorów.

 

Wiadomo, jak podpisuje profesor, kierownik katedry, to nie wypada, by doktoranci i starsi asystenci pozostawali w tyle. Tak to już jest wśród ludzi otwartych na dialog i miłujących wolność przede wszystkim. Jak zwykle w przypadku listów przeciw prof. Czarnkowi, wśród sygnatariuszy znalazł się były ksiądz (prof. Tomasz Polak) wraz z żoną.

 

Treść listu wiele mówi o, nazwijmy to, formacji intelektualnej jego autorów i sygnatariuszy. Pomijając „naukowczynie” (a gdzie pozostałych 54 płcie?), roi się w nim od typowo neolewicowej nowomowy („bezkrytyczna fetyszyzacja partykularnego modelu myślenia o człowieku i stosunkach społecznych”, której miał dopuścić się prof. Czarnek) oraz oczywistych absurdów w stylu: „zachowanie [prof. Czarnka] w żadnej mierze nie licuje z kulturą akademicką, zarówno w jej wymiarze intelektualnym i etycznym” oraz inkryminowanie lubelskiemu naukowcowi, że jego wypowiedzi o ideologii LGBT „noszą wszelkie znamiona mowy nienawiści”.

 

Znamienne jest w jaki sposób autorzy listu i jego sygnatariusze pojmują misję Uniwersytetu. Czytamy więc, że „Uniwersytet to zatem miejsce wolnej nauki i wolnej myśli, ale także prawdziwie prodemokratyczna społeczność przygotowująca młodych ludzi do życia, pracy i działania w społeczeństwie i dla społeczeństwa”. W innym miejscu listu stoi zaś, że „Uniwersytet jest przede wszystkim przestrzenią formułowania koncepcji czy hipotez w jak najmniejszym stopniu dyktowanych ideologicznymi dogmatami, za to osadzonych w wartościach możliwie najbardziej uniwersalnych i fundujących powszechnie przyjętą umowę społeczną”. Działalność naukowa jest bowiem „misją pełnioną wobec społeczeństwa, w którego żywotnym interesie leży poznawanie, rozumienie świata i wypracowywanie technologii i idei zmierzających do zapewnienia możliwie największego dobrostanu całej ludzkiej wspólnoty i jej środowiska”.

 

Wytłuszczenia pochodzą ode mnie, bo pokazują – jak sądzę – istotę rzeczy. Otóż dla ponad dwustu reprezentantów poznańskiego środowiska naukowego nie jest misją Uniwersytetu i generalnie życia naukowego poszukiwanie prawdy i po jej odnalezieniu doświadczanie gaudium veritatis. A przecież ten zasadniczy cel życia i profesji akademickiej był tak właśnie formułowany w cywilizacji, która zrodziła instytucję uniwersytetów.

 

Autorzy i sygnatariusze listu akcentują wolność (badań i myśli), ale – jak pisał św. Jan Paweł II w „Fides et ratio” – „prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną” (FR, 90). Ba, „człowieka można określić jako tego, który szuka prawdy”, a „pragnienie prawdy stanowi nieodłączny element ludzkiej natury” (FR 3, 28).

 

No, ale to mówi papież. Więc jest nieobiektywny. Sięgnijmy więc do współczesnej francuskiej myślicielki (nie „naukowczyni”), Chantal Delsol, która w niedawno opublikowanej w języku polskim książce „Czas wyrzeczenia” mówi właściwie to samo: „wolność umysłu straciła znaczenie, ponieważ zaprzestano już poszukiwania prawdy (prawda nie istnieje), wobec tego wolność umysłu ujawnia jedynie emocje albo partykularne interesy […]. Jeżeli moja opinia nie wyraża ani nie poszukuje żadnej prawdy, jeżeli ostatecznie nie jest warta ani mniej, ani więcej od innych, to dlaczego miałabym się przy niej upierać? Zgódźmy się i uprawiajmy nasz ogródek”. A przecież tylko prawda jest gwarantem prawdziwego uniwersalizmu, bez którego nie ma także godnego swego miana dyskursu naukowego: „Zapomnieliśmy, że tylko idea prawdy może pretendować do uniwersalizmu”.

 

Delsol zauważa w innym miejscu, że zanegowanie istnienia obiektywnej prawdy otwiera drogę nie tylko do jałowości dyskursu naukowego, ale jest zachętą do jego ograniczenia. Im mniej prawdy, tym więcej faktycznej nietolerancji: „systemy myślowe bez prawd są – paradoksalnie – nietolerancyjne. Społeczeństwo mitów jest bardzo zrytualizowane, bo rytuały zastępują fundamenty. Sokrates został skazany na śmierć za uchybienia wobec obrzędów, nie zaś wobec wiary. Tak samo w naszych społeczeństwach trzeba uiścić trybut równości, niedyskryminacji, ustalonej interpretacji praw człowieka pod karą marginalizacji”.

 

Autorka „Czasu wyrzeczeń” zwróciła ponadto uwagę na inny destrukcyjny skutek rozerwania związku między wolnością a prawdą. Delsol pisze: „Prawda jest rzeczywistością, która jest narzucona z zewnątrz i która na swój sposób zmusza człowieka do uwzględnienia jej istnienia, przynajmniej od chwili, gdy zacznie w nią wierzyć. Gdy prawda istnieje, niezależnie jaka, człowiek zajmuje drugą pozycję”.

 

Innymi słowy, detronizacja prawdy oznacza początek „religii demokracji” w różnych formach. Ot, chociażby traktowania Uniwersytetu jako „prodemokratycznej społeczności”, „fundującej powszechnie przyjętą umowę społeczną”. Co pozwala powrócić do naszych baranów.

 

Sposób rozumowania reprezentantów „poznańskiego środowiska naukowego”, ujmowanie przez nich badania naukowego jako działania na rzecz „technologii” i „dobrostanu” społecznego, doskonale współgra z paradygmatem, wedle którego nauka powinna być „innowacyjna” i „działać na rzecz polskiej gospodarki”.

 

Temu paradygmatowi ulegał wicepremier i minister nauki oraz szkolnictwa wyższego, dzisiaj (o z grozo!) odpowiedzialny za rozwój (czego???) Jarosław Gowin. Widać to w przygotowanej przez niego i przyjętej głosami Zjednoczonej Prawicy w 2018 roku tzw. ustawy 2.0. reformującej rzekomo polski świat akademicki. Niespecjalnie też dziwi, że ten sam minister chciał „Rejtanem się rzucać” przed każdym, kto by chciał wyprowadzić ideologię (tzw. studia gender) z polskich uniwersytetów.

 

Czekam więc z nadzieją na nowego ministra edukacji i nauki. Nie traktuję go – jak autorzy i sygnatariusze omawianego listu – jako „zwierzchnika polskiej nauki i edukacji”. Zwierzchnikiem nauki, każdej nauki, nie jest taki czy inny urzędnik (ach te lewicowe umiłowanie urzędowych stempli), ale prawda i prawdziwe autorytety. W tym kontekście zarzucany prof. Czarnkowi w liście „intelektualny autorytaryzm” nie byłby niczym złym. Byle tylko nie zawahał się go użyć.

 

 

Grzegorz Kucharczyk

 

 

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Zawiedziony
Niestety PiS w żółwim tempie modernizuje państwo. Reforma samorządów odłożona, sądownictwa, adwokatury, kultury, edukacji, nauki, administracji - lewak krzyknie, a PiS ogon pod siebie i do budy gabinetów. Lewactwo robi co chce, a politycy PiS rozdziawiają ze zdziwienia gęby. Zbyt wiele się spodziewają Polacy po partii centro-lewicowej jaką jest PiS pod rządami Naczelnika-Kaczyńskiego.
Człowiek Q
Niestety, obecny kryzys w nauce głównie spowodowany jest, przyznanym uniwersytetom w dobrej wierze po 1989 r., prawem do autonomii. Początkowo rokowania były optymistyczne. Teologia wracała na uniwersytety, a wszyscy byli przekonani, że zajmie należne jej miejsce królowej nauk, co oznaczałoby podporządkowanie prawdzie, którą głosi pozostałych dziedzin. Niestety stało się odwrotnie. Zamiast strzec depozytu prawdy, wytyczać granice i demaskować błędy, teologia sama zaczęła ulegać zmianom, a jej rola w świecie akademickim została zmarginalizowana. Obecnie brak jakichkolwiek znaków, aby uniwersytety zachciały dobrowolnie dokonać wewnętrznego oczyszczenia. Trwa nagonka na naukowców niezależnych. Ugruntowują się wszelkie możliwe błędy: modernizm, darwinizm, marksizm, relatywizm, liberalizm, laicyzm, genderyzm itd. Albo pojawi się ktoś, kto zdecyduje się zawiesić autonomię uniwersytetów i podejmie wielką naprawdę, albo staną się one bastionem cywilizacji śmierci.
taki tam
Pan Kucharczyk objął system edukacji Poprawności politycznej swoimi prostymi słowami Czyli Co jest na rzeczy . Nowy minister edukacji i taki hejt? Czego się boicie? Innej miotły?
nn
Do ustanowienia jednej światowej władzy brakuje tylko jednej światowej religii, w innych dziedzinach unifikacja już jest.
iskierka
6 z "+" za artkuł p.Kucharczyka. Prosimy o więcej takiego "ostrego pióra". Polacy nie gęsi ...
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY