Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
26   PAŹDZIERNIKA   2020 r.
Św. Dymitra z Tesaloniki 
Bł. Celiny Borzęckiej
Św. Dymitra z Tesaloniki
Bł. Celiny Borzęckiej
Imieniny obchodzą:
Ewaryst, Lucjan
 
Polonia Christiana nr 35       HISTORIA
Krzysztof Gędłek

Heros w Auschwitz

Heros w Auschwitz

19 września 1940 roku w warszawskich dzielnicach Żoliborz i Kolonia Staszica Niemcy zorganizowali wielką łapankę, w wyniku której dwa dni później wyruszył drugi warszawski transport do KL Auschwitz. Okupant nie miał jednak pojęcia, że z chwilą, gdy za około 1700 więźniami zamkną się bramy niemieckiego obozu koncentracyjnego, życie w nim radykalnie się odmieni.

Krzysztof Gędłek

Pociąg zatrzymał się. Więźniowie nie byli głodni, za to bardzo chciało im się pić, bo wapienny pył zalegający podłogę wagonów wciskał się do ust, powodując drapanie w gardle przy oddychaniu. Nie wiedzieli jeszcze, że za kilka godzin zatęsknią za kęsem suchego chleba, a za kilka dni wspominać go będą jako wręcz luksus.

Na razie otwierają się drzwi wagonu i w oczy uderza światło lamp. Wszędzie roi się od esesmanów. Szczują psami wysiadających z pociągu, biją ich kolbami i kopią. W pewnym momencie jeden z nich bierze jednego z więźniów na stronę i szepcze mu coś do ucha. Po chwili aresztant rusza przed siebie, a esesman bez zmrużenia oka strzela mu w tył głowy. Nieszczęśnik podobno chciał uciec – tak twierdzą Niemcy i za karę wyciągają z grupy uwięzionych dziesięć osób, by je na miejscu rozstrzelać.

Brama z napisem Arbeit macht frei zamyka się z głośnym szczękiem. Wewnątrz obozu grupa ludzi w pasiakach z opaskami na przedramieniu okazuje się jeszcze bardziej brutalna niż esesmani. Biją kijami wybranych więźniów, przy identyfikacji tłuką na śmierć każdego, kto przedstawia się jako ksiądz, sędzia czy adwokat.

Horror trwa. Więźniowie są goleni, idą pod prysznic, następnie dostają pasiaki i tabliczki z numerami. Od teraz koniec z imionami i nazwiskami. Będzie tylko numer. Podczas ich przydzielania jeden z więźniów nie chce, mimo żądań kapo, nieść w zębach otrzymanej tabliczki. Dostaje za to kijem prosto w twarz. Pada na ziemię. Pluje krwią, traci dwa zęby. Z tym więźniem obozowi oprawcy będą mieć najwięcej problemów. To rotmistrz Witold Pilecki, który w kacecie ma do wykonania specjalną misję.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj