Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 55       ŚWIAT
Piotr Doerre

Jaka alternatywa? Blaski i cienie alterprawicy

Jaka alternatywa? Blaski i cienie alterprawicy

Neoreakcjoniści i archeofuturyści, rasiści, propagatorzy bioróżnorodności, neopoganie i gejowscy antyfeminiści – oto przedstawiciele poglądów składających się na amerykańską prawicę alternatywną, która w dużym stopniu przyczyniła się do zwycięstwa Donalda Trumpa. Swoich aliantów i przyjaciół mają oni w Europie, a wpływowych ideologów i opiekunów w… Rosji. Jaka przyszłość czeka cywilizację, w której obronie staje taka oto menażeria?

 

 

Po zwycięstwie Donalda Trumpa w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich w USA nikt już chyba nie ma wątpliwości, że oto na naszych oczach dokonuje się światowa zmiana polityczna. Liberalna lewica z jej globalistycznym i neomarksistowskim programem rewolucji obyczajowej znalazła się w odwrocie. Czy zjawisko to jest trwałe, jeszcze się okaże, ale wszystko wskazuje na to, że nosi ono znamiona powszechności. Już w kwietniu przekonamy się, czy do szeregu narodów odsuwających lewicę od władzy dołączą Francuzi. Pośród najpoważniejszych kandydatów do fotela prezydenckiego po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zabrakło tam bowiem kandydata Partii Socjalistycznej, która bije rekordy… niepopularności.

 

 

Alternatywa wobec układu i… rozkładu

Jednak kryzysowi lewicy towarzyszą również zmiany na prawicy – oto ugrupowania tradycyjnie zajmujące tę stronę sceny politycznej słabną, a w ich miejsce pojawiają się nowe ruchy, które określić można wspólnym mianem „alternatywnej prawicy”. Formuje się ona pod niemal wszystkimi szerokościami geograficznymi, w każdym kraju przybierając nieco inne oblicze, zależne od lokalnych problemów społecznych i tradycji politycznych.

Niemcy mają swoją, powstałą dopiero przed czterema laty, Alternative für Deutschland (AfD) o obliczu eurosceptycznym, antyislamskim i antyimigranckim, Wielka Brytania – liberalną Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która – choć nie rządzi – odegrała kluczową rolę w kształtowaniu antyunijnych poglądów Anglików, które z kolei doprowadziły do nieodwołalnego już (tak się przynajmniej wydaje) Brexitu. Na Węgrzech poważną siłą w parlamencie jest nacjonalistyczny Jobbik, w Polsce – na prawo od rządzącego PiS sytuuje się koalicja Kukiz’15, w skład której wchodzą zarówno młodzi narodowcy i wolnorynkowi konserwatyści, jak też patriotyczni liberałowie. Nowe ugrupowania o charakterze mniej lub bardziej nacjonalistycznym stanowią coraz poważniejszą siłę w Grecji (narodowo‑rewolucyjny Złoty Świt), Belgii (Interes Flamandzki, Voorpost), Chorwacji (Chorwacka Partia Czystych Praw) czy Bułgarii (Sojusz Narodowy). We Włoszech coraz głośniej o organizacjach pokroju neofaszystowskiej Casa Pound Italia, określającej siebie jako ruch narodowo‑rewolucyjny.

 

Ucieleśnieniem alternatywnej prawicy mogą być wcale nienowe ugrupowania polityczne, jak choćby istniejący we Francji przez dziesięciolecia Front Narodowy klanu Le Penów, konsekwentnie trzymany w izolacji przez partie reprezentujące – definiowane przez loże masońskie i lewacką prasę – „wartości republikańskie”. W tym roku po raz pierwszy w historii może okazać się, że ten „front republikański” przestanie działać, bo przywódczyni FN Marine Le Pen ma szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich, a przynajmniej w ich pierwszej turze. Z kolei w Holandii przedstawiciele alternatywnej prawicy gromadzą się wokół prowadzącego w sondażach przed tegorocznymi wyborami Geerta Wildersa, szefa Partii Wolności.

 

Wszystkie te ruchy w państwach europejskich stanowią odpowiedź (pytanie, rzecz jasna, czy właściwą) na coraz bardziej tragiczną sytuację Starego Kontynentu, przez dwa stulecia niszczonego przez antychrześcijańską Rewolucję, wyjałowionego przez dwie wojny światowe i rewolucję seksualną, zamienionego w swoisty liberalny obóz koncentracyjny pilnowany przez brukselskich kapo i wreszcie najechany przez wyznawców obcej Europejczykom, totalitarnej religii. Są – być może spóźnioną i nieadekwatną – ale jednak jakąś reakcją obronną umierających na polityczną poprawność narodów kontynentu, który był niegdyś kolebką najwspanialszej w dziejach człowieka cywilizacji.

 

Również w Stanach Zjednoczonych alternatywna prawica, zwana za oceanem alt‑right, czyli alterprawicą, to reakcja wobec procesu rozkładu, jaki zafundowała tej światowej potędze lewica, a któremu nie była w stanie postawić tamy dotychczasowa instytucjonalna prawica. Alt‑right to nie jedno ugrupowanie ani nawet ujęty w jakiekolwiek karby organizacyjne ruch. To pospolite ruszenie czy partyzantka raczej – konglomerat rozmaitych grup dyskusyjnych, środowisk, redakcji, a także pojedynczych blogerów, który dzięki internetowi skomunikował się nawzajem, uświadomił sobie własną siłę i zaczął oddziaływać na Amerykanów. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że to właśnie temu pospolitemu ruszeniu i jego internetowej hiperaktywności, która przełamała monopol mediów głównego nurtu, Donald Trump zawdzięcza fotel prezydencki. Alex Jones, twórca internetowego show InfoWars – mobilizował miliony swoich widzów do poparcia miliardera, a Steve Bannon, redaktor naczelny „Breitbart News” – medialnej platformy alterprawicy, stał się głównym strategiem kampanii wyborczej Trumpa, a obecnie pełni funkcję jednego z głównych doradców Białego Domu.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie