Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 53       KRZYŻOWIEC XX WIEKU

Jestem człowiekiem prawicy

Jestem człowiekiem prawicy

Plinio Corrêa de Oliveira nigdy nie krył swego światopoglądu – w żadnym aspekcie. Dotyczyło to także jego zapatrywań politycznych. Zawsze zdecydowanie i konsekwentnie stawiał się na prawicy – konserwatywnej i katolickiej.

 

 

Zapytano mnie, czy jestem człowiekiem prawicy. Zachwycony, potwierdziłem entuzjastycznie. Już jednak odpowiadając na to pytanie, oczekiwałem kolejnego – przebiegle zjadliwego – które nieuchronnie musiało nastąpić:

– Czyli skrajnej prawicy?

Biednemu człeczynie, który zadał mi owo pytanie, wydawało się, że jest niezwykle inteligentny, jakby inteligencja i przebiegłość były synonimami.

– Proszę przeczytać mój kolejny artykuł – odparłem.

I byłem w tym inteligentny i przebiegły zarazem. Inteligentny, bo zyskałem czytelnika poniższego monotonnego komentarza; przebiegły, ponieważ jego własna ciekawość zmusi go do przebrnięcia tegoż właśnie monotonnego wywodu od początku aż do samego końca.

W dziwnym słowniku, który wykuwa się jako część politycznego żargonu naszych czasów, przymiotnikowi „skrajny” sztucznie nadaje się mnóstwo różnych, wręcz przeciwstawnych znaczeń. Niepodobna odpowiedzieć na powyższe pseudosprytne pytanko, nie wyjaśniwszy owych rozmaitych znaczeń.

Większość opinii publicznej jest wygodnie i gnuśnie centrystyczna. To właśnie w takim – centrystycznym – środowisku słowo „skrajny” opalizuje wielobarwnością i zmiennością.

A całe zamieszanie wynika z zezowatego postrzegania prostej sprawy. Naszkicuję to pokrótce.

 

 

Pochwała konsekwencji

 

Umysłowa praca uczonego polega na przyswajaniu i określaniu na swój użytek podstawowych prawd, które podług surowych zasad logiki zasługują na jego zgodę. Wychodząc od tychże prawd, wyciąga on wnioski – zawsze podług surowych zasad logiki. Każdy nowy wniosek to nowe zwycięstwo nauki. Chwała pracy uczonego leży w postępowaniu wedle zasad logiki aż do ostatecznego wniosku, który da się w sposób uzasadniony wyciągnąć z wyjściowych prawd. Na tej szlachetnej drodze najwyższa chwała należy się temu, kto osiąga skrajne wyżyny w tym procesie.

Ten intelektualny proces wynika z samej natury ludzkiego umysłu i dotyczy wszystkiego, nad czym człowiek się pochyla. Z uwagi na ludzką omylność dobrze jest konfrontować poszczególne etapy owej intelektualnej podróży z danymi wynikającymi z doświadczenia. Jednakowoż, gdy nie jest to możliwe, człowiek nie powinien rezygnować z dążenia do najwyższego (skrajnego) szczytu własnej myśli. Bo człowiek potrafi podążać drogą logiki daleko poza sprawy podlegające próbie doświadczenia. Gdyby tak nie było, cóż by się stało z filozofią i teologią?

Tak więc, człowiek, który na drodze wytrwałego, miarowego marszu w intelektualnym procesie wyciąga ostateczne wnioski ze znanych sobie wyjściowych prawd, zasługuje co najmniej na szacunek. A marsz duchowy jest tym samym, co cielesny. Jest zdrowy, piękny i szlachetny, gdy zdąża wprost do celu. Jest niezdrowy, niezdarny i nieludzki, gdy podlega wahaniom i załamuje się, gdy się gubi w labiryntach wątpliwości i błędu.

 

Zobacz także:

 

Rewolucja i kontrrewolucja

 

Rewolucja i kontrrewolucja

 

Krzyżowiec XX wieku

 

Krzyżowiec XX wieku

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie