Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 26 PAŹDZIERNIKA
Św. Dymitra z Tesaloniki 
Bł. Celiny Borzęckiej
Św. Dymitra z Tesaloniki
Bł. Celiny Borzęckiej
Imieniny obchodzą:
Ewaryst, Lucjan
 

Joanna Beretta Molla – lekarka duszy i ciała

Data publikacji: 2018-12-28 06:00
Data aktualizacji: 2018-12-31 07:36:00
OPINIE

Nowoczesna dama, kochająca rodzinę, narty, tenisa, wspinaczkę. Dająca życie i miłość. Pobożna i pracująca kobieta, obierana na przewodniczkę.

 

Joanna przyszła na świat 1922 roku w Magenta. Jej dzieciństwo było pełne przeprowadzek, w związku z tym wychowywała się w różnych miastach: w Mediolanie, w Bergamo, w Genui, kończąc trasę w rodzinnym mieście. Rodzice wpoili jej głębokie zaangażowanie w życie Kościelne i przekazali wartość relacji z Bogiem.

 

W szkole nie czuła się orłem, nauka nie była dla niej łatwością. Zaliczała jednak wszystkie egzaminy. Wolała spędzać czas uprawiając sport, malując obrazy, grając na pianinie, chodząc na rekolekcje i angażując się w Akcję Katolicką.

 

W latach 1941-1942 rodzice Joanny żegnają się z tym światem. Dziewczyna, bardzo mocno przeżyła ich śmierć. Zaraz po tym, zaczęła studiować medycynę. Do chorych i potrzebujących zwracała się jak do cierpiącego Jezusa. W Akcji Katolickiej została przewodniczącą grupy dziewcząt i z całego serca oddała się temu zadaniu, zachęcając do pomocy starszym i słabszym - pomagała im w sprzątaniu, gotowaniu, przygotowywała dla nich spektakle.

 

W 1949 roku ukończyła studia medyczne i niedługo po tym, otworzyła swój gabinet lekarski w Masero. Joanna pragnęła zostać misjonarką w Brazylii. Chciała dołączyć do swojego brata, o. Alberta i tam poświęcać się potrzebującym. Jednak dzięki rozmowom z kierownikiem duchowym, odeszła od tej myśli, chcąc spełniać się i służyć, jako żona i matka.

 

W 1954 roku Gianna wybrała się na Mszę Święta prymicyjną o. Lino Garavaglia i właśnie tam spotkała, tylko przelotnie dotąd znanego jej inż. Piotra Mollę. Ich znajomość rozkwitła, zakochali się w sobie i już w kwietniu oficjalnie się zaręczyli. Piotr był wicedyrektorem w zakładzie produkującym zapałki i wyroby walcowane, co wiązało się z częstymi wyjazdami służbowymi. Joanna w tym czasie pisała do niego listy przesiąknięte oddaną i prawdziwą miłością, oczekiwaniem i radością z ich związku.

 

W 1955 roku zakochani pobrali się. Była to uroczysta dla nich chwila, poprzedzona osobistym Triduum. Joanna spełniała się w małżeństwie. Urodziła trojkę zdrowych dzieci: Pierluigiego, Marię Zitę oraz Laurę. Oddawała się im z całego serca.

 

Gianna nigdy się nie marudziła. „Joanna miała odwagę, dzięki której odnalazła prawdziwe piękno w życiu, radość i miłość w łasce Bożej”wspominał Piotr Molla. Była radosna i każdego dnia chodziła na Mszę Świętą, odmawiała Różaniec i spełniała swoje obowiązki. Była aktywna zawodowo służąc jako lekarka oraz kierownik medyczny pogotowia rodzinnego i poradni dla matek należących do Organizacji Matki i Dziecka. Nadal aktywnie brała udział w Akcji Katolickiej, będąc już przewodniczącą dla kobiet. Organizowała rekolekcje, na których zabierała uczestniczki do domku na wsi. Tam modliły się, rozważały, ale także śpiewały i robiły wycieczki. Taka forma rekolekcji była innowacyjna jak na tamte czasy. Joanna była aktywną osobą, pełną życia, radości, ale też zdyscyplinowana wewnętrznie. Nie plotkowała, wzięła sobie mocno do serca zasady: modlitwa, działanie, poświęcenie. 

 

Gdy Joanna zaszła w czwarta ciążę, ucieszyła się. Mimo, że ten stan przechodziła ciężko, to każde dziecko było dla niej darem i łaską od Boga. Lekarz nie miał jednak dla niej dobrych wiadomości. Stwierdził, że w macicy znajduje się włóczniak i najlepszym rozwiązaniem byłaby aborcja. Joanna nie zgodziła się, zdając sobie sprawę, że ta decyzja może kosztować ją życie. Zdecydowała się na zabieg usunięcia włóczniaka, jednak nie dawało to pewności na szczęśliwe rozwiązanie. Joanna przez całą ciążę wspominała mężowi, że najważniejsze, aby w razie problemu przeżyło dziecko. 21 kwietnia 1962 roku urodziła się Joanna Emanuela.  Witała swoja córeczkę, od razu się nią żegnając.

 

28 kwietnia Joanna Beretta Molla po wielkich męczarniach umiera… Następne lata związane były z beatyfikacja i kanonizacją Gianny, poznawaniem jej pism, o których nawet Piotr Molla nie wiedział, poznawaniem dogłębnie jej pełnego miłości życia. 16 maja 2004 roku została ogłoszona świętą przez papieża Jana Pawła II.

 

Agnieszka Micor

Źródła: Gianna Beretta Molla Twoja wielka miłość pomoże mi być silna. Listy do męża pod red Elio Guerriero, Kraków 2002.

Święta Joanna Beretta Molla, Pietro Molla i Elio Guerriero, Kraków 2011.

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Hanka
Należy wiedzieć, co wynika z szeregu opisów medycznych przypadku Gianny, że jej śmierć nie była skutkiem odmowy aborcji, ale zakażenia poporodowego, którego przy ówczesnym stanie medycyny nie wyleczono skutecznie. To w niczym nie umniejsza jej postawy ratowania dziecka, ale gdyby nie wymienione powikłanie, wszystko mogło zakończyć się pomyślnie. Gianna była lekarzem i wiedziała, jakie skutki przynoszą określone decyzje. Aborcja na wczesnym etapie ciąży zabiłaby dziecko i bynajmniej nie gwarantowała jej zdrowia w obliczu dużego włókniaka, zatem decyzja o utrzymaniu ciąży możliwie do czasu dojrzałości dziecka do porodu była zwyczajnie racjonalna. Śmierć Gianny pokazuje, jak ważna jest antyseptyka w postępowaniu operacyjnym.
Kamil
Piękna postawa pełna pokory. Mało jest artykułów o takich świętych, a szkoda...