Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 14 GRUDNIA
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Św. Jana od Krzyża, Doktora Kościoła
Św. Wenancjusza Fortunata
Imieniny obchodzą:
Jan, Alfred, Izydor, Liwia
 

Kardynał Zen: jeśli papież podpisze porozumienie z Chinami, to wstąpię do zakonu

Data publikacji: 2018-02-16 07:00
Data aktualizacji: 2018-02-16 08:07:00
RELIGIA
Fot. REUTERS/Aaron Tam/FORUM

Emerytowany arcybiskup Hong Kongu, kardynał Joseph Zen kolejny raz potępił ideę porozumienia watykańsko-chińskiego. Skrytykował w szczególności watykańskiego Sekretarza Stanu, kardynała Pietro Parolina. Hierarcha zauważył, że w Chinach panuje niewolnictwo i ateistyczny totalitaryzm. Ze smutkiem dostrzegł również zanik dialogu wewnątrz Kościoła w sprawie rozmów z Państwem Środka.  

 

We wtorkowym wpisie na swoim blogu kardynał Joseph Zen wdał się w spór z watykańskim Sekretarzem Stanu, kardynałem Pietro Parolinem. Skrytykował między innymi powoływanie się tego drugiego na cierpienia katolików w Chinach.

 

„Krokodyle łzy! O jakim cierpieniu on mówi? Wszak wie on bardzo dobrze, że (chińscy katolicy wierni papieżowi) nie boją się ubóstwa ani ograniczenia czy pozbawienia wolności, ani nawet utraty życia" – przekonywał emerytowany arcybiskup Hong Kongu. 

 

Kardynał Parolin w rozmowie z włoskim dziennikiem La Stampa (31.01.2018) bronił porozumienia. Powoływał się przy tym na dobro duchowe wiernych i dokumenty kościelne. Stwierdził, że należy wyleczyć rany „balsamem miłosierdzia”. Wyraził też nadzieję na zanik podziału na biskupów legalnych i nielegalnych. Wezwał również do „synowskiego" posłuszeństwa papieżowi. Podkreślił, że porozumienie nie oznacza lekceważenia heroizmu chińskich wiernych i wezwał ich do pokory.

 

Komentujący wypowiedź watykańskiego Sekretarza Stanu, kardynał Joseph Zen podkreślił, że obecna sytuacja to wina komunistów. Dotyczy to także podziału na Kościół na wierny Rzymowi i Kościół (?) wierny państwu.

 

„To reżim, a nie my, stworzył godny pożałowania stan. Komuniści pragną zniewolenia Kościoła". Hierarcha dodał, że „jedni odrzucają niewolnictwo, inni poddają się mu. Niestety są też tacy, co je akceptują" – napisał.

 

Jego zdaniem kardynał Parolin przesadnie skupia się na możliwej bliskości między katolikami wiernymi Rzymowi, a tymi podporządkowanymi państwu. Tymczasem ci pierwsi opierają się na Chrystusowej zasadzie prymatu Piotrowego. Z kolei lojalni wobec Pekinu podporządkowują się ateistycznemu rządowi.

 

Emerytowany biskup Hong Kongu stwierdził, że Chiny są mało skłonne do ustępstw. „Aby dialog okazał się prawdziwy, musi rozpoczynać się z pozycji równości. Nie istnieje prawdziwy dialog między strażnikiem więziennym, a więźniami, między zwycięzcą i pokonanym” – napisał.

 

Jego zdaniem Watykan zaczął rozmowy z pozycji słabości. Świadczy o tym choćby brak zgody chińskich władz na negocjacje kwestii uwięzionego biskupa Su Zhi Mina. Mimo to strona kościelna zamiast zrezygnować z negocjacji, milcząco zgodziła się na ich kontynuowanie.

 

Kardynał Zen skrytykował także wezwania kardynała Parolina do uleczenia ran „balsamem miłosierdzia". Wszak, jak podkreślił, sytuacja Kościoła w Chinach nie jest problemem osobistych zranień, lecz prześladowania przez totalitarną władzę publiczną. „Nie chodzi tu o osobiste urazy do wybaczenia. Chodzi o niewolnictwo, od którego trzeba (Chińczyków) wyzwolić".

 

Kardynał Zen negatywnie wypowiedział się także o zaniku dialogu wewnątrz Kościoła. Wskazuje na to choćby likwidacja Papieskiej Komisji do spraw Kościoła w Chinach, ustanowionej przez Benedykta XVI. A także wysłanie arcybiskupa Savio „jedynego kompetentnego chińskiego głosu w Watykanie” do Grecji.

 

Kardynał Zen zarzucił też Sekretarzowi Stanu manipulowanie treścią „Listu do katolików w Chinach”. O ile bowiem Benedykt XVI akcentował trudność osiągnięcia porozumienia, o tyle dzisiejsi dyplomaci dążą do zbyt szybkiej ugody.

 

Przyznał, że to prawda, że papież Benedykt XVI twierdził, że „rozwiązanie istniejących problemów nie może polegać na nieustannym konflikcie z prawowitymi władzami cywilnymi”. Podkreślał jednak również, że nie do przyjęcia jest „uległość wobec nich, gdy bezprawnie wtrącają się w sprawy dotyczące wiary i dyscypliny Kościoła”.

 

Choć kardynał Pietro Parolin w swoich cytatach nie wyrywał cytatów Benedykta XVI z kontekstu, jednak skupił się (według kardynała Zena) na pasujących mu fragmentach. Chodziło tu zatem jakoby o stworzenie mylnego wrażenia zgodności polityki obecnej polityki Sekretariatu Stanu z myślą Benedykta XVI.

 

Kardynał Zen odniósł się także do kontrowersji dotyczących swoich relacji z papieżem Franciszkiem. Wyraził ubolewanie z powodu przedostania się treści ich prywatnych rozmów do sfery publicznej. Podkreślił jednak, że „nadal jest przekonany o istnieniu sprzeczności między stylem myślenia Jego Świątobliwości, a stylem myślenia jego współpracowników". Jego zdaniem ci ostatni „śmiało korzystają z optymistycznego podejścia papieża”.

 

Kardynał Zen dodał, że zanim nie udowodni się czegoś przeciwnego, będzie uznawał, że broni dobrego imienia Ojca Świętego. Jednocześnie stwierdził, że jeżeli jednak papież ostatecznie podpisze porozumienie z Chinami, to on sam wstąpi do zakonu. „Z pewnością jako syn (...) Jana Bosco, nie stanę na czele rebelii przeciwko Papieżowi, Wikariuszowi Chrystusa na ziemi" – napisał. Jak na razie nie zamierza jednak składać broni.

 

Hierarcha to niejedyny duchowny krytykujący politykę Watykanu w sprawie Chin. Agencja „Ucanews” cytowała w ostatnich krytyczne wypowiedzi księży z Kościoła podziemnego. A także eksperta zarzucającego Watykanowi nieznajomość sytuacji w Chinach.

 

W kontekście ugodowej polityki Watykanu wobec wciąż komunistycznych władz Chin, warto pamiętać o słowach Piusa XI z encykliki Divini Redemptoris. Jak podkreślił ten papież „komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską. Ci zaś, którzy przez komunizm zwiedzeni przyczyniają się do jego zwycięstwa w swojej ojczyźnie, staną się pierwszymi ofiarami swego błędu. Im starsza i wspanialszą tradycją chlubi się kraj, do którego komunizm zdoła się wedrzeć, tym większych spustoszeń dokona w nim nienawiść bezbożnych”.

 

Źródła: lifesitenews.com / oldyosef.hkdavc.com / pch24.pl / opoka.org.pl

mjend

 

CZYTAJ TAKŻE:

 

Kardynał Zen o porozumieniu z komunistami

 

Szokujące decyzje Watykanu. Chińscy biskupi wierni papieżowi mają ustąpić na rzecz komunistów

Wielu z nas to przewidywało, ale nikt do końca nie chciał w to uwierzyć. A jednak to prawda. Watykan poprosił biskupów Petera Zhuanga z Shantou i Jospeha Guo Xijina z Mindong o przejście na emeryturę lub rezygnację. 

 

Dokąd doprowadzi ustępstwo na rzecz Czerwonego Smoka?

Porozumienie z Chinami byłoby bardziej uzasadnione, gdyby w Państwie Środka następowało znaczące uczłowieczenie reżimu. Jednak niewiele na to wskazuje.

 

Kardynał Zen: Czy watykańscy dyplomaci sprzedają Kościół w Chinach?

Czy zatem uważam, że Watykan sprzedaje Kościół katolicki w Chinach? Tak, zdecydowanie, jeśli pójdzie w kierunku, który jest oczywisty na podstawie tego, co w ostatnich latach i miesiącach robi.

 

Emerytowany biskup Hongkongu udzielił wywiadu portalowi PCh24.pl. Mówi w nim między innymi o tym, dlaczego chińscy komuniści boją się Matki Bożej Fatimskiej, a także dlaczego ci sami komuniści nie boją się negocjacji z Watykanem. A wręcz przeciwnie – dlaczego naciskają na kuriozalne porozumienie z Rzymem. Rozmowę prowadził Krystian Kratiuk. 

 

 

 

Ostatnie decyzje dyplomacji Stolicy Apostolskiej w sprawie biskupów i wiernych Kościoła Katolickiego w Chinach budzą ogromny niepokój. Komunistyczne władze Państwa Środka dopięły swego i przekonały do swoich „racji” władze Watykanu, w efekcie czego dokonano pro-państwowych zmian w chińskim Episkopacie. Czy oznacza to, że Kościół w Chinach został pozostawiony samemu sobie, a duchowni i ich owce zdradzeni? Publikujemy kolejny odcinek programu „Ja, katolik”, w którym redaktor Krystian Kratiuk próbuje odpowiadać na związane z tym pytania i wątpliwości.

 

 

 



 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Iw
Nic mnie tak w tym tekście nie drażni, jak wzywanie do pokory ludzi, którzy na każdym kroku są upokarzani, poniżani, żyją w ciągłym strachu a nierzadko umierają za wiarę. Toż kard. Parolin sam mógłby się pokory od nich uczyć. Cóż za bezczelność! Cóż o tym może wiedzieć urzędnik watykański, żyjący dostatnio, w wygodnym mieszkaniu, który nie tylko nie musi obawiać się więzienia, mąk i śmierci z rąk komuchów, ale wręcz chodzi z podniesioną głową, bo pełni jedną z najważniejszych funkcji w Kościele Katolickim. Chyba to jemu by się przydała bolesna lekcja pokory.
boli
Bardzo mnie smuci to, co robi Watykan. Zamiast wspierać swoje prześladowane dzieci w Chinach, podaję rękę ich prześladowcom - i nie ma to nic wspólnego z miłosierdziem. Bo gdzie tu miłosierdzie dla ofiar reżimu, tych których rozstrzelano publicznie za posiadanie Biblii, dla kobiet zmuszanych siłą do aborcji, dla rodzin porwanych i wywiezionych w nieznane chrześcijan? Wstyd mi za was, biskupi. Tracicie rozeznanie dobra i zła.
Prawda
"Wezwał również do ?synowskiego" posłuszeństwa papieżowi." Synowskie posłuszeństwo to posłuszeństwo Jezusowi Chrystusowi...
Ireneusz
C.d. W ten sposób każdy z nas, kto nie zareagował, albo zrezygnował z reakcji, staje się współwinnym. Gdyby odsunięcie się zwalniało nas z odpowiedzialności, wówczas Piłat, obmywszy ręce, stałby się krystalicznie czysty. A cóż stałoby się z Kościołem, gdyby zabrakło Atanazego? Gdyby on słuchał bezwzględnie papieża i zastosował się do jego zakazów? Aż strach pomyśleć! Nie, nie wolno nam zredukować naszego Credo do jednego punktu (którego zresztą w nim nie znajdujemy!), a mianowicie: "papież ma zawsze rację i należy mu się ślepe posłuszeństwo"! Z szacunkiem, ale i z godnością mamy zawsze prawo świadczyć o Prawdzie. Także i kardynał, gotów do przelania krwi za Namiestnika Chrystusowego, wypełnia swój obowiązek o tyle, o ile tamten także trwa w jedności z Kościołem wszystkich czasów.
Ireneusz
Niestety, w jednym punkcie nie potrafię się zgodzić z ks. kard. Kościół przyżył podobną jak dziś sytuację tuż po zakończeniu Vat. II. Wówczas, dziesiątki kardynałów i biskupów, widzących co się dzieje, odsuwało się w prywatność, podawoło się do dymisji i przechodziło na emerytury. Tylko między sobą narzekali. Tak też początkowo zrobił abp M. Lefebvre. Wszyscy mówili właśnie to, co dziś mówi kard. Zen: "nie sprzeciwię się papieżowi, to nie możliwe!". W ten właśnie sposób, Kościół staje się bezbronny i łatwo ulega dowolnej wręcz deformacji a wyjątki, które zdecydują się czynnie trwać, łatwo zepchnąć na margines. A wszystko to, wynika z błędu utoższamienia każdego poglądu, woli i decyzji papieża z Wolą Ducha Świętego. Wówczas papież nie musi się niczym martwić, praktycznie nie jest w stanie zgrzeszyć, grzeszą tylko ci, którzy go nie słuchają. To błąd! Nawet jeśli papież zarządzi coś szkodliwego, winę ponosą wszyscy ci, którzy to głosili, realizowali alb
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY