Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
10   KWIETNIA   2020 r.
Św. Fulberta, biskupa
Św. Michała de Sanctis
Św. Fulberta, biskupa
Św. Michała de Sanctis
Wielki Piątek
Imieniny obchodzą:
Makary, Michał
 
Polonia Christiana nr 16       HISTORIA
Grzegorz Braun

Klasycy antypolonizmu

Klasycy antypolonizmu

Niedawne obchody 600-lecia wiktorii grunwaldzkiej niech będą pretekstem do przypomnienia innej wojny wówczas podjętej i bodaj do dziś toczonej – nie orężem, a słowem: wojny propagandowej o zniszczenie dobrego imienia Polski, o podkopanie zewnętrznej reputacji i wewnętrznego morale Polaków.
 

A istotnie wojna ta na dobre zaczęła się wkrótce po Grunwaldzie. Skoro nie dało się polskiego króla pokonać w polu, trzeba go było przynajmniej obsmarować, zdyskredytować wobec „europejskiej opinii publicznej”. Nowocześni także i w tym względzie Krzyżacy – mając pustki w skarbcu po Wielkiej Wojnie roku 1410 i nie mogąc chwilowo inwestować w zaciężnych osiłków – zdecydowali zainwestować w jednego wybitnego intelektualistę. Ich oczekiwania spełnił mistrz teologii, dominikanin z Krakowa (sic!), Jan Falkenberg. Krzyżacy zamówili u niego wypracowanie stosownej argumentacji, a on zrealizował zlecenie w dwóch uczonych traktatach. Pierwszy, gotowy już w 1412 r., nie został jednak puszczony w obieg – zleceniodawcy uznali, że jest zbyt trudny w lekturze, zbyt erudycyjny, nie spełni więc zamierzonego celu propagandowego. Dopiero druga, bardziej popularna wersja została szerzej rozkolportowana w Konstancji w 1414 r., gdzie podobno trafiła do przekonania niejednemu z ojców soborowych. W swym traktacie Falkenberg opisywał Władysława Jagiełłę jako kryptopoganina i rekomendował, ni mniej ni więcej, eksterminację wszystkich poddanych polskiego króla, jako fałszywych chrześcijan. Ta prekursorska koncepcja „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej” – przez doszczętną anihilację, dla dobra, a jakże, całej Europy – szczęśliwie nie trafiła jeszcze wtedy na swój czas. Pozostają wszakże Krzyżacy pionierami „czarnego pi-aru”, a wielebny o. Falkenberg OP – którego troska o dobro Kościoła wydaje się notabene całkiem szczera – pozostaje prototypem „pożytecznego idioty”, który z pryncypialnych pobudek dorabia teorię do ludobójstwa.

Działający dwa i pół stulecia później Jan Amos Komeński nie będąc pierwszym z kolei, jest jednak zdecydowanie najpierwszym co do rangi pośród klasyków antypolonizmu. Przypomnijmy: Komeniusz – siedemnastowieczny myśliciel, prekursor pedagogiki, jeden z czołowych przywódców protestanckich, patron „postępowych intelektualistów” – do dziś szerzy się jego świecki kult (patrz: europejski program edukacji młodzieży „Commenius”), a w Czechach, skąd pochodził, uznaje się go za „ojca narodu” (patrz: wizerunek na banknocie 200-koronowym). Jako „senior generalny” tzw. braci czeskich w czasie wojny trzydziestoletniej, znalazłszy schronienie w wielkopolskim Lesznie – zrewanżował się wkrótce rozległą aktywnością na rzecz rozbioru Polski (nawiązywał nici spisku w obozie protestanckim – m.in. między szwedzkim Karolem Gustawem a siedmiogrodzkim Jerzym Rakoczym) i propagandą wymierzoną w katolicką Rzeczpospolitą (rozgłoszona na Zachodzie utrata cennego księgozbioru – w wyniku pacyfikacji Leszna w odwet za sprzyjanie Szwedom). Nic dziwnego – na ogarniającą kontynent wojnę z Kościołem rzymskim, której jednym z frontów był „potop” w Polsce, patrzył Komeniusz z nadzieją, jako na upragnioną uwerturę straszliwego dzieła zreformowania świata („terribile opus reformationis mundi”). Zniszczenie katolickiej Polski byłoby dlań ze wszech miar pożądanym, jak to dosadnie wyraził jeden z konfratrów Komeniusza, wyrwaniem jednego rogu papieżowi. Ale to są sformułowania z poufnej korespondencji – bo na użytek publiczny „reformatorzy świata” wypracowali język nieco mniej otwarcie artykułujący ich rzeczywiste cele i aspiracje.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj