Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 06 CZERWCA
Św. Norberta, biskupa
Bł. Marii Karłowskiej, zakonnicy
Św. Norberta, biskupa
Bł. Marii Karłowskiej, zakonnicy
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Norbert, Paulina
 

Koronawirus? Klimat ponad wszystko!

Data publikacji: 2020-04-02 08:00
Data aktualizacji: 2020-04-02 14:03:00
OPINIE
fot. BRIAN SNYDER / Reuters

Wojownicy zagrzewający do walki z klimatem głoszą wszem i wobec, jak bardzo planeta odetchnęła dzięki stagnacji wywołanej pandemią koronawirusa. Co więcej, tym bardziej apelują o podjęcie jeszcze bardziej drastycznych kroków na drodze do całkowitej redukcji emisji CO2. Jeżeli cały chaos związany z koronawirusem ma jakieś plusy, to na pewno jednym z nich jest ukazanie poziomu odrealnienia tych środowisk.

 

W apokaliptycznej wizji zaraza i głód kroczą ramię w ramię. Przekładając słowa Pisma Świętego na dzisiejsze realia, logicznym następstwem kryzysu wywołanego wirusem SARS-CoV-2 jest zapaść gospodarcza. W dobie czekających nas masowych zwolnień, zwiększenia bezrobocia czy kolejnych zadłużeń, niektórzy zachęcają światowe rządy do podjęcia jeszcze większego wysiłku w celu walki z globalnym ociepleniem. Oczywiście, chodzi o wysiłek, który ostatecznie odbije się na kieszeni przeciętnego Kowalskiego.

 

Czy można takie osoby traktować poważnie?

 

Filmy z delfinami, dzikami, sarenkami czy rybami, które pod chwilową nieobecność człowieka przedostały się w zarządzaną przez niego przestrzeń, wywołały wśród wielu zaangażowanych w głoszenie ideologii ekologistycznej reakcje w stylu: „widać, że planecie jest lepiej bez człowieka” czy „natura poradzi sobie bez nas”. Co więcej, przekaz wzmocniły obserwacje drastycznego spadku poziomu dwutlenku węgla w atmosferze nad Chinami. Co niektórzy przedstawiali koronawirusa jako ostrzeżenie Matki Natury, co gorliwsi jako jej zemstę. Wszystkie te hasła wpisują się w postrzeganie człowieka w charakterze „nowotworu ziemi” i wzbudzają postawy domagające się podjęcia radykalniejszych kroków w walce z globalnym ociepleniem.

 

Mimo, że ruch klimatyczny przeszedł w czasie pandemii na pracę zdalną, to wcale nie zgasł w nim szaleńczy imperatyw rzucenia wszystkich zasobów, narzędzi i możliwości na szalę walki z „nieuniknioną” katastrofą. Największe żniwo taka retoryka zbiera – jak zwykle – wśród ludzi młodych. „Jeszcze kilka miesięcy kwarantanny i zobaczymy jaki ten świat piękny bez człowieka” – mówią.

 

„Podczas gdy po pandemii powrócimy w końcu do normalnego życia, klimat uważany przez nas za normalny nie wróci już nigdy” – ostrzega Christiana Figueres, przewodnicząca Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu.

 

„Po prawdzie, wierzę, że doświadczenia ostatnich kilku tygodni, tak okropne dla wielu ludzi, dały nam lekcje, które musieliśmy odbyć by móc wejść w erę radykalnego, wspólnego działania dla ograniczenia emisji w walce z globalnym ociepleniem” – pisze na łamach „Timesa”. Dla Figueres koronawirus nie tylko nie może spowodować odłożenia kwestii klimatycznych na dalszy plan; wręcz przeciwnie – walka z COVID-19 powinna stać się katalizatorem nowego ruchu klimatycznego!

I jak wszyscy podobni jej marzyciele, aktywistka głośno mówi, „co” należy zrobić, jednak cała strefa „jak” pozostaje ukryta. A to tutaj schowany jest klucz do rozwikłania całej zagadki.

 

A świat realny wygląda następująco; Extinction Rebellion nie musi strajkować, bo koronawirus skutecznie sparaliżował światową gospodarkę. Stany Zjednoczone dedykują 2 BILIONY dolarów walce z nowym zagrożeniem i przygotowują się na krach podobny do tego z 2008 roku. Chiny, chcąc nadrobić straty powstałe podczas walki z chorobą, jeszcze bardziej zadymią przestrzeń nad swoim krajem. Unia Europejska… no cóż, pandemia pokazała, na jak bardzo kruchych nogach postawiony jest ten kolos. Cały świat czeka wzrost bezrobocia, mniejsze lub większe załamanie systemu finansowego, stagnacja w handlu międzynarodowym.

 

Ale śmiało – walczmy z klimatem, kontynuując politykę handlu emisjami. Jeśli pozostanie ona w niezmienionej postaci, może doprowadzić do zrujnowania całych gospodarek. Całe szczęście, dotychczasowa koncepcja zdaje się załamywać. „Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że pandemia koronawirusa spowoduje osłabienie gospodarki i koszty związane z systemem ETS staną się relatywnie jeszcze większym obciążeniem dla podmiotów” – przekazało Ministerstwo Klimatu RP. „W przypadku utrzymywania się trudnej sytuacji gospodarczej rząd RP będzie proponował KE wprowadzenie doraźnych rozwiązań mogących wpłynąć na poprawę sytuacji” – podano. Nasze zdanie podzielają też Czesi. Po pandemii po prostu nie będzie pieniędzy na tak „ambitne” propozycje.

 

I jeszcze jedno; sprawa klimatyczna – zdaniem ekologistów – jeżeli ma być skuteczna, musi odbywać się z udziałem wszystkich gospodarek świata. Tymczasem Chiny i Stany Zjednoczone, emitujące najwięcej CO2, będą chciały jak najszybciej wrócić do poprzedniego stanu. Nie w głowie im teraz kwestie klimatyczne.

 

Upada też mit międzynarodowej współpracy i hiper-pozytywnego globalizmu. Pekin trzymający epidemię w tajemnicy – niektórzy podają, że już od listopada 2019 – doprowadził do rozprzestrzeniania jej po świecie, w którym podróż z afrykańskiej dżungli do centrum Londynu może zająć zaledwie kilkanaście godzin.

 

Walka z koronawirusem zdaje się podważać niemal wszystkie założenia ruchu klimatycznego:

 

„Wyzwania światowe nie mają granic narodowych” – w przypadku SARS-CoV-2 jest wręcz przeciwnie.

 

"Nasze wszystkie działania muszą opierać się na nauce” – przecież działamy nie wiedząc do końca, czym jest wirus, nie znając – oficjalnie – lekarstwa ani szczepionki.

 

"Działania globalne muszą opierać się o rozwiązania systemowe” – dzisiaj każdy kraj wprowadza własny mechanizm postępowania w czasie pandemii. Nie ma jednej, odgórnej strategii wyznaczonej przez ciało międzynarodowe, są jedynie sugestie i raporty.

 

Jeżeli ktoś dzisiaj, mimo wszystko, nawołuje do podjęcia jeszcze większego wysiłku na rzecz walki z globalnym ociepleniem, pokazuje tylko że w wyborze pomiędzy planetą a człowiekiem opowiada się za pierwszą opcją.

 

Piotr Relich

 

 

Polecamy także nasz e-tygodnik.

Aby go pobrać wystarczy kliknąć TUTAJ.



 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Piotr
Wszem wobec - Piotr "Szeryf"
Rys
@ remrotS Oczywiście, nie ma żadnego globalnego ocieplenia; nawet gdyby było, to z "motyka na słońce". Gratulacje.
Ryś
@someone Nie można mieć jednocześnie, i nieskalanej natury i przemysłu. Z tym zanieczyszczeniem sprzed 30 lat to przesada, przynajmniej w dużych miastach. Nie bylo milionów prywatnych aut osobowych i autostrad biegnących też przez miasta. \\ Przemysłu teraz nie ma, ale kraj jest wysypiskiem śmieci dla sąsiadów, nie mówiąc o zaśmieceniu promieniowaniem elektromagnetycznym. A gospodarka jest dalej planowa.
someone
Widzę, że niektórym tutaj marzy się gospodarka centralnie planowana w skali światowej. Brawo. Pamiętajcie, że nie tak dawno temu mieliśmy podobną sytuację w Polsce. Zanieczyszczenie środowiska było kilka rady gorsze niż dzisiaj + nikt was o tym nie informował bo przemysł, opinia publiczna i władza grały do jednej bramki. W Wiśle, dużo bardziej zanieczyszczonej niż obecnie kąpali się ludzie. Oddanie troski o planetę w ręce eurokratów i banksterów to nie racjonalizm. To utopia i umywanie rąk
Jot
Manthas bankierzy od setek lat ten schemat trenują - wystawiają banknoty bez pokrycia. Bogacą się kosztem reszty. Możesz sobie sprawdzić bo jest tłumaczenie na stronie naszego sejmu że konstytucja USA zabrania płacenia w czymkolwiek innym niz złoto lub srebro. Pieniądz bez pokrycia MUSI doprowadzać do kryzysów. To oczywista oczywistość. I właśnie po to sie to robi - zagrabić realny majątek za klikniete w necie pieniądze. Tzw pieniądze. Od stuleci to samo pomijając elektronikę.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY