Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
04   KWIETNIA   2020 r.
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Św. Izydora, Doktora Kościoła
Św. Platona
Pierwsza Sobota
Imieniny obchodzą:
Benedykt, Mira, Wacław
 
Polonia Christiana nr 11       Świat z innej strony
Agnieszka Dzieduszycka-Manikowska

Krew tańsza niż woda

Krew tańsza niż woda

Jestem młodym biskupem, moja diecezja nie ma żadnych dochodów ani darczyńców, społeczność lokalna znajduje się w katastrofalnej sytuacji, ludzie dookoła są głodni – to wszystko dla mnie jest trudne do uniesienia – oto fragment listu, który otrzymałam pod koniec września od biskupa Eduarda Hiiboro Kussala z diecezji Tambura Yambio w południowym Sudanie. Dwa miesiące wcześniej pojechałam tam z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie, aby przygotować późniejszy przyjazd z ekipą filmową. Nic wówczas nie wskazywało, że za parę tygodni sytuacja stanie się tak dramatyczna.

Zobaczyłam życie powoli, nieśmiało powracające do normy po dwudziestodwuletniej wojnie z islamistami z północy – wszędzie rozbiegane, wesołe dzieci, kobiety dyskretnie się uśmiechające, pola dojrzewających ananasów, stragany z co prawda mizerną, ale gotową do sprzedaży żywnością bądź produktami sanitarnymi. Jakże różny był to widok od tego, który ujrzałam w roku 2001, kiedy realizowaliśmy filmy o toczącej się wówczas wojnie i dramatycznym losie uchodźców: nigdzie wody ani żadnej żywności, wszędzie za to spalone wioski i ludzie przerażeni, głodni, chorzy…

Teraz w Torit i Yambio witały nas rozśpiewane grupy kobiet, mężczyzn i dzieci. Procesyjnie przynieśli nam w darze – jak nakazuje ich tradycja – co mieli najsmaczniejszego. Jednak w wielu miejscach niczego nam nie ofiarowano, gdyż ludność malutkich wiosek po prostu niczego nie miała. Z wielkim zakłopotaniem słuchaliśmy wyjaśnień, a przecież to my przyjechaliśmy, aby im ofiarować naszą pomoc, niczego w zamian nie oczekując. Oni jednak czuli się upokorzeni faktem, że nie mają niczego, czym mogliby nas ugościć. Nigdy nie zapomnę twarzy małej dziewczynki tańczącej i śpiewającej w grupie witających nas dzieci. Był zmrok i dopiero w błysku lampy mojego aparatu dostrzegłam, że jej buzia jest cała we łzach. Dlaczego płakała? Może była chora? Może w czasie wojny straciła rodziców? Może śpiewana piosenka przypomniała jej jakieś dramatyczne przeżycia? Na zawsze pozostanie to jej tajemnicą.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj