Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
30   MARCA   2020 r.
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Imieniny obchodzą:
Amadeusz, Amelia, Kwiryn
 
Polonia Christiana nr 55       ŚWIAT
Krystian Kratiuk

Kryzys maltański

Kryzys maltański

Malta upadła. Historia spektakularnej degradacji tamtejszego Kościoła przypomina toczącą się ze stromego zbocza kulę śnieżną, której nie chciał zatrzymać ani lud, ani pasterze tej katolickiej enklawy. Ani najważniejszy spośród ziemskich pasterzy, mieszkający wszak całkiem niedaleko.

 

Na malowniczej wyspie położonej pośrodku Morza Śródziemnego jeszcze siedem lat temu nie można było się rozwieść. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu – stanowione tam prawo nie przewidywało takiej możliwości. W ogóle nie znało takiego pojęcia jak rozwód! Czyż w dobie szalejącej rewolucji obyczajowej, kiedy liczba rozwodów na głowę mieszkańca zachodniego świata galopuje w górę, taki stan rzeczy mógł nie napawać katolicką dumą? Mógł i napawał. Jedynym miejscem w Europie, obok Malty, w którym nie uznawano wówczas rozwodów, był Watykan. Ale w obu tych niewielkich państwach zaszły w ciągu kilku zaledwie lat zmiany zakrojone na bardzo szeroką skalę.

Kościół ma na Malcie pozycję uprzywilejowaną – katolicyzm jest tam religią państwową, a konstytucja nadaje biskupom prawo i obowiązek nauczania, które wartości i zasady są dobre. Takiego państwa światowa rewolucja nie mogła nie wziąć na celownik – również i tam założono więc lewackie partie polityczne, które czerpiąc ze wzorów zachodnich, stopniowo nasączały tkankę społeczną wyspy antychrześcijańską trucizną.

Lewica doprowadziła w końcu do referendum w sprawie legalizacji rozwodów. Przedstawiciele Kościoła nie ukrywali oburzenia takim pomysłem i szybko przystąpili do organizowania akcji społecznych mających przekonać Maltańczyków, że prawa nadane przez Jezusa Chrystusa są ważniejsze niż propozycje eurolewaków. Mieszkańcy wyspy tłumnie poszli do urn (frekwencja wyniosła 72 procent) i… zdecydowali, że jednak chcą się rozwodzić. Różnica wyniosła zaledwie kilkanaście tysięcy głosów. Niby niewiele, ale przecież historia demokratycznych głosowań uczy, że znacznie mniejsza przewaga głośnych Żydów wystarczyła, by wydać wyrok śmierci na Chrystusa.

Malta w roku 2011 wydała go więc po raz wtóry.

 

Święty Paweł zdradzony

Statystki uczestnictwa we Mszy Świętej na Malcie nie pogarszają się tak radykalnie, jak w pozostałych krajach – Malta, obok Polski, cieszy się największym procentem wierzących mieszkańców. A jednak decyzja podjęta sześć lat temu w referendum wywarła ogromny wpływ na duchową historię wyspy. W ciągu tych kilku zaledwie lat zmniejszyła się liczba osób żyjących w małżeństwie, a liczba rozwodów oczywiście wzrosła. W kwietniu 2014 roku parlament zdecydował więc o kolejnym rewolucyjnym kroku: zaakceptował możliwość zawierania związków partnerskich przez pary homoseksualne, a także możliwość adopcji dzieci przez takie związki.

Takiego „otwarcia na świat” nie mogli przegapić maltańscy biskupi. Jednak zamiast walczyć z rewolucją, ogłosili (nie bez zachęty ze strony Watykanu), że niektórzy rozwodnicy żyjący w nowych związkach cywilnych, będą mogli przystępować do Komunii Świętej. Jeśli w rezultacie procesu rozeznania, dokonanego z pokorą, dyskrecją i miłością do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Boga i pragnieniu bardziej doskonałej odpowiedzi na nią, osoba w separacji lub rozwiedziona, która żyje w nowym związku, zdoła z sumieniem ukształtowanym i oświeconym uznać i wierzyć w to, że jest w pokoju w Bogiem, nie można zabronić przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania i sakramentu Eucharystii – napisano w instrukcji dla kapłanów, która szybko uzyskała oficjalną aprobatę Watykanu jako instrukcja wcielająca w życie zapisy adhortacji Amoris laetitia.

Katolickie media na całym świecie (oprócz Polski, gdzie o sprawach związanych z posynodalnym zamętem z jakichś przyczyn prawie w ogóle się nie pisze) przyjęły decyzję maltańskich pasterzy z niedowierzaniem. Oto bowiem naród znany do niedawna jako najbardziej katolicki i przywiązany do zasad moralnych ogłasza – i to ustami swych biskupów – że staje w awangardzie liberalnej rewolucji w Kościele. Ta sama ziemia, która z Bożej woli ocaliła świętego Pawła od śmierci w odmętach morza, by mógł głosić Słowo poganom, dziś staje się świadkiem duchowego upadku następców Apostołów!

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie