Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
WTOREK 19 MARCA
Św. Józefa, Oblubieńca NMP
Bł. Marcela Callo
Św. Józefa, Oblubieńca NMP
Bł. Marcela Callo
Imieniny obchodzą:
Bogdan, Józef, Józefina
 

Ksiądz. Homoseksualista. Mąż. Dokąd zmierza rewolucja w Kościele?

Data publikacji: 2019-03-07 06:00
Data aktualizacji: 2019-03-07 13:03:00
OPINIE
Fot. Henryk Przondziono / Foto Gosc / FORUM

Nadużycie nadużycia – Tym terminem niemieccy konserwatyści określają plany progresywnej części biskupów i teologów, którzy problemem pedofili uzasadniają postulaty radykalnych przemian w nauczaniu oraz praktyce Kościoła. Po watykańskim szczycie kierownictwo Konferencji Episkopatu Niemiec zadeklarowało, że ani na jotę nie zmienia swoich celów. Dążą do totalnej rewolucji, z której wyłonić może się nawet tak szaleńczy twór, jak instytucja zamężnego „katolickiego” kapłana.

 

Szczyt bez przełomu. Wszystko załatwią episkopaty?

Fundamentalne braki watykańskiego szczytu poświęconego pedofilii są dobrze znane. Zakończone w niedzielę 24 lutego obrady nie przyniosły najmniejszego przełomu. Owszem, papież zapowiedział wydanie motu proprio, Kongregacja Nauki Wiary ma opracować vademecum, które pomoże poszczególnym konferencjom episkopatów na skuteczniejszą walkę z seksualnymi przestępcami i tymi, którzy tuszują ich czyny. W dość zgodnej ocenie wielu komentatorów skończyło się jednak na raczej pustych słowach. Ponadto nieodżałowanym faktem pozostaje, że podczas spotkania papieża z biskupami całego świata nie poruszono w ogóle tematu homoseksualizmu, bez którego kryzysu nadużyć seksualnych nie da się ani zrozumieć, ani tym bardziej właściwie rozwiązać.

 

Także w Niemczech dominują raczej krytyczne sądy. Ferują je nawet liberalni biskupi. Nie dlatego, bynajmniej, z powodu przemilczania tematu skłonności homoseksualnych części duchownych; przyznają jedynie, że na szczycie zabrakło konkretnych propozycji przeciwdziałania nadużyciom.

 

Odpowiadający w Konferencji Episkopatu Niemiec za walkę z pedofilią biskup Stephan Ackermann z Trewiru mówi wprost, że szczyt był dość „mglisty”. Prominentny profesor prawa kanonicznego z Monastyru, Thomas Schüller, nazwał spotkanie „fiaskiem” i „straconą szansą pontyfikatu Franciszka”, który zmarnował jego zdaniem, okazję przejścia do historii jako wielki reformator. Z drugiej strony bp Franz Jung z Würzburga uznał, że przy wszystkich mankamentach watykańskie spotkanie dało niewątpliwie silny bodziec Kościołom lokalnym, zachęcając je do silniejszego zaangażowania w walce z problemem. Sam przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kard. Reinhard Marx stwierdził z kolei, że po szczycie nie należało spodziewać się nic więcej, bo Stolica Apostolska nie może robić wszystkiego za Kościoły w poszczególnych krajach; te muszą wziąć sprawy w swoje ręce i tak też stanie się w Niemczech. To, być może, jakieś plusy, ale większość prasowych podsumowań jest po prostu gorzka.

 

Kilka zmian „technicznych”. Ale to tylko parawan...

Bezpośrednio po szczycie kilku niemieckich biskupów ogłosiło wprowadzenie w swoich diecezjach nowych rozwiązań, które mają pomóc w walce z plagą pedofilii. Zaproponowane środki polegają przede wszystkim na silniejszym odwołaniu się władz diecezjalnych do osób świeckich. W diecezji Osnabrück powstać ma na przykład niezależna ekspercka komisja, której biskup Franz-Josef Bode będzie się radzić w każdym przypadku oskarżeń czy wyroków pod adresem swoich kapłanów.

 

Podobnie uczynił bp Stefan Oster z Passawy, zapowiadając nawiązanie „intensywnej współpracy” z państwowymi i niezależnymi ośrodkami. Z kolei bp Gebhard Fürst z Rottenburga-Stuttgartu oświadczył, że optuje za powołaniem niezależnego sądu kościelnego dla wszystkich niemieckich diecezji.

 

Te i podobne środki zostaną zatem niewątpliwie wypracowane na poziomie całej Konferencji Episkopatu Niemiec; prawdopodobnie rzeczywiście przyczynią się do zwiększenia skuteczności walki z pedofilią, eliminując rozmaite niewłaściwe praktyki, jak na przykład przenoszenie odpowiedzialnych za przestępstwa księży z parafii do parafii czy inne formy tuszowania nadużyć. Oczywiście, wszystko to dotyka tylko powierzchni problemu.

 

Ale Niemcy mają też inną zupełnie receptę na kryzys w jego głębszej odsłonie. To wiąże się w absolutnie ścisły sposób z wielkim nieobecnym watykańskiego szczytu, czyli homoseksualizmem. Otóż w swoich komentarzach wygłoszonych już po zakończeniu obrad najważniejsi hierarchowie RFN powtórzyli bardzo zdecydowanie to, co mówili wcześniej: trzeba zmienić katolickie rozumienie moralności seksualnej. Dokładnie to zapowiedzieli dwaj najważniejsi hierarchowie – przewodniczący episkopatu kard. Reinhard Marx i jego zastępca, bp Franz-Josef Bode. Sprawa jest więc w gruncie rzeczy przesądzona, o ile tylko Watykan nie sprzeciwi się realizacji tych zamiarów.

 

Prawdziwa rewolucja, czyli wszyscy są tacy sami

Co konkretnie ma się zmienić? Po pierwsze, Niemcy chcą oficjalnie odejść od katolickiej oceny homoseksualizmu. Progresywnym biskupom i teologom przeszkadza katechizmowe nauczanie o homoseksualizmie jako „wewnętrznie nieuporządkowanym”. Przyjmują za fakt twierdzenia współczesnych ideologów LGBT, według których homoseksualizm jest całkowicie normalną skłonnością, będąc w istocie równoważnym z heteroseksualizmem wariantem rozwoju seksualności człowieka. A skoro tak, to ani sam pociąg do osób tej samej płci nie może być „wewnętrznie nieuporządkowany”, ani jego realizacja nie może być w każdym przypadku grzeszna. Niemiecki progresywizm dąży zatem do uznania stosunków homoseksualnych za moralnie nienaganne, o ile tylko dokonywane będą w stabilnym „gejowskim” bądź lesbijskim związku, który cechować się będzie takimi wartościami jak wzajemne przywiązanie i troska partnerów, wierność, odpowiedzialność i szczere obopólne uczucie. Taką ocenę homoseksualizmu uzasadniają nawet samym Pismem Świętym, które – ich zdaniem – w ogóle nie potępia homoseksualizmu, a jedynie stosunki seksualne wynikające z czystego pożądania lub oparte na stosunku władzy i zależności. Gdy chodzi o miłość między równymi sobie partnerami, to – sądzą progresiści – nie może być mowy o grzechu śmiertelnym.

 

Jest w tym kontekście zrozumiałe, że proponuje się zarazem wprowadzenie kościelnych błogosławieństw związków homoseksualnych. Mówili o tym znowu kard. Marx i bo Bode, rzecz więc należy traktować nie jak luźną propozycję, ale jak rzeczywisty cel.

 

Seminarium jest dla każdego

Zgodnie z instrukcją watykańską wydaną w 2005 roku przez papieża Benedykta XVI, w Kościele katolickim nie powinno być żadnych homoseksualnych kapłanów. Instrukcja zakazuje przyjmowania do seminariów kandydatów o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych lub takich, którzy żyją zgodnie z „gejowską kulturą”. Niemieccy biskupi nie uznają jednak tego dokumentu za obowiązujący. Zaledwie na kilka dni przed rozpoczęciem watykańskiego szczytu władze dwóch diecezji, Essen i Münster, poinformowały opinię publiczną, że w ich seminariach tak zwani geje byli, są i będą, bo ich orientacja... nie ma jakoby żadnego znaczenia. Jedyne, co ma tu zastosowanie, to przestrzeganie celibatu – tak samo, jak w przypadku kapłanów heteroseksualnych.

 

Można byłoby zapytać, czy bezżenność gejów ma jakąkolwiek wartość? Z czego mieliby rezygnować homoseksualiści wybierając kapłaństwo? Przecież nie z dzieci i rodziny? A jednak... Nie wolno zapominać, że w Bundesrepublice homo-związki partnerskie są legalne od lat, a od niedawna to samo dotyczy homoseksualnych „małżeństw”. Ten stan rzeczy jest przez biskupów mniej lub bardziej otwarcie tolerowany bądź zgoła wspierany. Za tym idzie logiczne przekonanie, że także homoseksualista żyjący w celibacie z czegoś rezygnuje, bo przecież w stanie świeckim miałby prawo realizować swoje potrzeby seksualne w stabilnym, długotrwałym związku, jak już wiemy – potencjalnie, rzekomo, bezgrzesznym; mógłby też adoptować dzieci. Stąd homoseksualny ksiądz jest dla Niemców równie dobry, co heteroseksualny. Różnic ich zdaniem po prostu już nie ma.

 

Szczyt i cel rewolucji – zamężni księża

Drugim punktem „walki z pedofilią” jest likwidacja celibatu. Na tegorocznym Synodzie Amazońskim wprowadzone zostaną rozwiązania, które pozwolą biskupom wyświęcać na księży także żonatych mężczyzn. Mamy co do tego nieomal stuprocentową pewność, bo sam papież Franciszek manifestował kilkukrotnie akceptację takiego kroku dla niektórych regionów świata. Część niemieckich biskupów uważa, że jeżeli zapadłaby zgoda Watykanu na żonatych księży obrządku rzymskokatolickiego w Amazonii czy na wyspach Pacyfiku, to nie byłoby żadnych przeciwwskazań dla wprowadzenia tego samego i w Niemczech, kraju dotkniętym przecież kryzysem powołań.

 

Warto zdać sobie sprawę z ostatecznych konsekwencji zniesienia bądź poluzowania celibatu w sytuacji, w której nastąpiłaby już wcześniej całkowita zmiana oceny homoseksualizmu. Dlaczego ksiądz katolicki miałby mieć żonę, a nie mógłby mieć męża, skoro trwały związek dwóch mężczyzn jest wprawdzie bezpłodny, ale chciany przez Boga, który stworzył rzekomo homoseksualizm jako alternatywną dla heteroseksualizmu drogę przeżywania płciowości?

 

Tak – jeżeli niemiecka agenda zostanie zrealizowana konsekwentnie od początku do końca, to w Kościele katolickim za Odrą pojawią się kapłani, którzy będą dzielić życie i łoże nie z kochankiem (co występuje przecież i dziś), ale z mężem.

 

Problem rozwiązany?

W ten sposób ostatecznie rozwiązany ma zostać problem nadużyć seksualnych. Niemcy nie przyznają tego głośno, ale wiedzą przecież doskonale: to homoseksualiści odpowiadają za lwią część przestępstw przeciwko integralności cielesnej nieletnich czy kleryków. Mówią o tym szczegółowe badania i raporty z wielu krajów świata, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Sami Niemcy mają zresztą własny raport, opublikowany we wrześniu 2018 roku, a dotyczący nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych w ciągu mniej więcej ostatnich 50-60 lat. Świeccy autorzy tego raportu, sporządzonego na zlecenie biskupów, zasugerowali konieczność „zmiany klimatu” panującego wokół homoseksualizmu. Ich zdaniem kapłani-homoseksualiści czują się dyskryminowani, a to prowadzi niekiedy do problemów psychicznych i w skrajnych przypadkach nawet do ich kryminalizacji. Gdy pojawi się nowa, przyjazna atmosfera, te problemy znikną. Trudno odmówić temu myśleniu pewnej logiki. Skoro nie chce się wyrugować z seminariów homoseksualistów, a wiadomo, że to homoseksualiści popełniają przestępstwa seksualne, proponuje się zupełnie nowatorski scenariusz: pozwolić im na utrzymywanie kontaktów seksualnych. Księża katoliccy żyjący w formalnych związkach z mężczyznami – prawda, że to banalnie proste? A co więcej – już przetestowane we wspólnotach protestanckich. Tam od pewnego czasu posługują pastorzy żyjący w homoseksualnych związkach. Odmawianie prawa do tego samego kapłanom katolickim mogłoby zatem wydawać się nieuzasadnioną niczym dyskryminacją.

 

Taka jest agenda progresizmu i takie mogą być konsekwencje rewolucji, która następuje właśnie w Kościele katolickim (?) za Odrą (i nie tylko tam). Watykański szczyt o pedofilii nie przyniósł może żadnych ważkich zmian, ale pozwolił zewrzeć szeregi, wzmocnić wolę walki z problemem pedofilii – i dzięki temu ułatwić liberałom… realizację ich skrajnie radykalnego programu.

 

 

Paweł Chmielewski

 

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
M_X
Służba Bogu i Kościołowi wymaga wyrzeczeń i czystości intencji. Ma też polegać na ciągłym doskonaleniu się w cnotach, księża muszą mieć czas dla każdego, kto potrzebuje pomocy i wsparcia, ale także czas na osobistą modlitwę. A z drugiej strony parafianie muszą otoczyć swoich kapłanów modlitwą i wsparciem, aby nie czuli się samotni i tylko "skazani' na pracę dla innych.
Hanys
Kościół Katolicki w Niemczech nie istnieje. Jest hybryda katolicko-protestancka, którą budowano od lat '60 XX wieku na wzór "kościółków" protestanckich - i tak samo jak one ze znikająca ilościa wiernych. A przypomnę że bez wierzących nie ma Koscioła.
Andrzej BR
Acha, więc Pana Jezus wiedział, jak konieczne jest życie w czystości, ale Apostołowie to już nie! To przykład obrazujący, dlaczego KK tak mocno zalecał ostrożność przy czytaniu Pisma Św. przez nieprzygotowanych do tego Wiernych. Jeżeli czyta sie tylko po to by znaleźć jakiś urywek, który "potwierdzi" z góry założone myślenie. Ileż to przykładów podaje Historia KK, że każdy, kto postanowił Służyć Jezusowi obierał drogę Cnoty i Czystości, nie ma ani jednego przykładu, by działo się ODWROTNIE!!! Poza tym dywagacje o innych zawsze prowadzą na manowce pomówień, aż po potwarz. Bo czy Apostołowie mogą się bronić?!Pomyśl - jak Ty w tej sytuacji powinieneś postąpić, pokaż swe prawe sumienie ku budowaniu Bliźniego, a nie ku jego nieustannemu zgorszeniu, redukując Pismo Św. do elaboratu dyskusyjnego. 2 tys. lat ukazało się już tylu super mózgów z Lutrem i mu podobnym, a efekt zawsze ten sam - pośmiewisko i potępienie. Publiczne wypowiadanie się, to duża odpowiedzialność!
kolo
Ujawnić nazwiska homoseksualistów w Watykanie i całym kościele katolickim jak zrobił to Macierewicz z tajnymi współpracownikami służb komunistycznych.
okirex
@rgd skąd masz takie informacje? Że apostołowie odeszli od swoich rodzin??? Nie interesuje mnie kto i z jakich "doktorów" kościoła gdzie pisał. Faktem jest że : Mt. 5,32 "A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa"... To chyba jakieś niedomuwienie że strony Pana Jezusa? Po drugie i najważniejsze, to że Jezus był Bogiem, nie przyszedł więc na świat by żyć i się rozmnażać, a po to by świat zbawić!!! Więc nie potrzebował Żony, nie potrzebował też rodziny... Mk 5,35 "Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką?... O co więc Ci chodzi???
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY