Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
03   KWIETNIA   2020 r.
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża
Św. Ryszarda, biskupa
Św. Sykstusa, papieża

Pierwszy Piątek
Imieniny obchodzą:
Jakub, Pankracy
 
Polonia Christiana nr 56       FELIETONY
Krystian Kratiuk

Lex Szyszko i prawdziwi obrońcy życia

Lex Szyszko i prawdziwi obrońcy życia

Doba postmodernizmu ma swoje niewątpliwe przywileje. Wszystko, co prawda, stoi na głowie, nic nie ma sensu, ale do wszystkiego można dorobić wytłumaczenie potwierdzające pożądany stan rzeczy. A dotknęło to wszystkich dziedzin życia – łącznie z tegoż życia obroną.

 

I tak oto chwalebny tytuł obrońców życia co jakiś czas opluwają różnej maści pajace, chcący uchodzić za rewolucjonistów, wyłącznie z powodu ujrzenia na fejzbuku mema, z którego wynika, że obrona życia jest be, a obrona aborcji już cacy. A że sprawa dotyczy człowieka bezbronnego, nienarodzonego, mającego takie samo prawo do życia jak każdy? Cóż, tym przejmować się nie muszą – fejzbuk im tego nie wytłumaczył, a i w tefałenie nie mówili.

Idzie potem taki użytkownik fejzbuka ulicą i widząc obrońców życia, opluwa ich lub, w najlepszym wypadku, miesza z błotem. Bo oni chcą zabrać mu wolność; bo tylko gdy będzie chciał to urodzi, a gdy nie będzie chciał, to nie urodzi dziecka! A że jest mężczyzną? Nieważne! Dziś takie rzeczy nie są już przeszkodą ani dla medycyny, ani – tym bardziej – dla postmodernistycznej logiki. Jego ciało, jego sprawa!

 

Wiadomo przecież, że dziecko w łonie matki to nie żadne dziecko, tylko płód, zlep komórek, zarodek czy inny embrion. A że on sam, ów oburzony obroną życia nowoczesny człowiek też był kiedyś w łonie matki? Że nadal pozostaje zlepkiem komórek, które dzięki jakiejś cudownej mocy potrafiły wykształcić mózgowie, oczy, uszy, a nawet tak drogie mu narządy płciowe…? Nic to! On jest człowiekiem, a to coś w brzuchach kobiet to płody, nie ludzie. O tym, kto jest człowiekiem, decyduje on! Jak o tym, kto jest Żydem, decydował Goering.

 

Ale prawdziwy postmodernista łączy niechęć do niewinnego życia człowieka z prawdziwie postępową miłością do życia człowieka winnego. Gdy bowiem usłyszy gdzieś przypadkiem postulat przywrócenia kary śmierci, natychmiast staje w… obronie życia, którego przecież nikt nie ma prawa nikomu odbierać! Bo każdy człowiek ma swoją godność! Bo ma niezbywalne prawa! Gdy chodzi o niewinne nienarodzone dziecko, można je swobodnie zabić, bo żyje w ciele kobiety, a tylko Kościół, ostatnia ocalała faszystowska instytucja, zakazuje aborcji. Ale kara śmierci powinna być zakazana na zawsze, bo… tak mówi nawet Kościół, a już zwłaszcza Jan Paweł II!

 

W takiej chwili każdy normalny człowiek zapyta postmodernistę, czy zna stanowisko JP2 w sprawie aborcji? Ten jednak prychnie z właściwą sobie pewnością siebie mówiąc, że „nasz papież” nie był fundamentalistą i prędzej przytuliłby do swego serca kobietę po aborcji, niż potępił jej czyn! A że potępiał wiele razy? Cóż, w tefałenie nie mówili…

 

Postmodernizm, choć nie powstał w Rosji, ma bardzo wiele wspólnego z logiką rosyjskich elit. To wśród jej członków funkcjonuje bowiem tak zwany durnyj sintez, co przetłumaczyć można prosto na polski: durna synteza. Wynika z niej, że można na przykład jednocześnie wychwalać cara i Lenina. Postmoderniści Zachodu (w tym również ich polski odprysk) przejęli tę logikę, zachęcając do zabijania niewinnych i zakazując zabijania winnych, na przykład seryjnych morderców pragnących nadal zabijać.

 

Ale wszystko to byli jednak postmoderniści starej daty. Dziś durną syntezę robi się zupełnie inaczej – w taki sposób, by zrozumieli ją użytkownicy fejzbuka, którzy raczej nie kalają się wiedzą o czymkolwiek, a w szczególności o znaczeniu słów „car” czy „Lenin”. Postmodernista ze smartfonowego świata, mimo iż próbuje się go wyprać z człowieczeństwa, zachował w sobie jakieś resztki ludzkich uczuć, postaw i odruchów. Cierpienie niewinnych instynktownie sprawia mu więc dyskomfort, z którym chciałby walczyć. Dlatego musi szukać sobie innych niewinnych. Bo dzieci nienarodzone – przypomnijmy – nie istnieją. Istnieją płody, a kto by tam współczuł zlepkom komórek.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie