Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
16   STYCZNIA   2021 r.
Św. Marcelego I, papieża
Św. Honorata, biskupa
Św. Marcelego I, papieża
Św. Honorata, biskupa
Imieniny obchodzą:
Marceli, Włodzimierz
 
Polonia Christiana nr 75       CYWILIZACJA

Lobbyści chcą europodatku od mięsa

Lobbyści chcą europodatku od mięsa

5 lutego 2020 roku w Parlamencie Europejskim odbyła się zorganizowana przez lewicowych europosłów dyskusja na temat wprowadzenia w Unii Europejskiej nowego podatku od mięsa.

 

Europodatek od mięsa oficjalnie uzasadnia się głównie koniecznością walki z globalnym ociepleniem. Zdaniem Koalicji TAPP (True Animal Protein Price), która przygotowała specjalny raport i prze w kierunku wprowadzenia nowego obciążenia fiskalnego, tradycyjne rolnictwo zwierzęce odpowiada za 16,5 procenta światowej emisji gazów cieplarnianych. Ekologiczni działacze wyliczyli, że w wyniku podniesienia ceny mięsa doszłoby do redukcji jego spożycia o połowę, co rzekomo zmniejszyłoby emisję CO2 o 120 milionów ton rocznie (prawie trzy procent wszystkich emisji w UE).

 

Mięso towarem luksusowym

Zgodnie z propozycją, podatek nie byłby niski. Wołowina i cielęcina miałaby zostać obciążone podatkiem w wysokości 4,7 euro/kg (około 21,2 zł/kg), wieprzowina 3,6 euro/kg (16,3 zł/kg), a drób 1,7 euro/kg (7,7 zł/kg). W rzeczywistości ceny wzrosłyby jeszcze bardziej, bo VAT byłby naliczany od wyższej kwoty (podobnie jak to jest w przypadku akcyzy nałożonej na paliwa). W polskich warunkach oznacza to podwojenie ceny detalicznej mięsa. Portal swiatrolnika.info wyliczył, że przeciętną czteroosobową rodzinę w Polsce kosztowałoby to dodatkowo 3420 złotych rocznie. Do roku 2030 nowy europodatek miałby przynieść wpływy na poziomie 32,2 miliarda euro.

 

Podatek uderzy głównie w osoby biedniejsze, których nie będzie stać na zakup mięsa. Ucierpi też branża rolna i spożywcza. Zdaniem Krajowej Rady Izb Rolniczych nowy podatek może skutkować pozbawieniem pracy setek tysięcy rolników i pracowników branży przetwórczej mięsa w Unii Europejskiej oraz przyczynić się do upadłości wielu gospodarstw rolnych i zakładów przetwórstwa mięsa.

 

– Mamy około 170 tysięcy gospodarstw trzodowych, a w nich około jedenastu milionów świń. Z hodowlą świń powiązanych jest szereg branż: budownictwo inwentarskie, przemysł paszowy, doradztwo rolnicze czy weterynaria, dla których działacze nie podają rozwiązań – wymienia doktor inżynier Anna Hammermeister z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”.

 

– To jest próba zniszczenia gospodarstw rodzinnych, a w Polsce: próba zniszczenia czegoś, co pozostaje jeszcze w naszych, polskich rękach – uważa doktor Jarosław Sachajko, poseł z Kukiz’15, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

Kto za tym stoi?

Warto przyjrzeć się bliżej Koalicji TAPP. Jak czytamy na stronie samej organizacji, założona w Holandii w 2018 roku zrzesza organizacje prozdrowotne, prozwierzęce i środowiskowe oraz firmy przemysłu spożywczego, a jej celem jest zmniejszenie konsumpcji mięsa i produktów mlecznych. Koalicja TAPP wspierana jest też przez Greenpeace i Oxfam. Przemysłowe rolnictwo i masowy chów zwierząt na mięso oznaczają ogromne koszty – negatywny wpływ na nasze zdrowie, dewastację środowiska, zanieczyszczenie gleby, wody i powietrza, pogłębianie kryzysu klimatycznego – czytamy w oświadczeniu Greenpeace.

 

Najistotniejsze jednak jest, kto stoi za Koalicją TAPP. W gronie jej kadry zarządzającej znajdziemy ciekawe postacie – jak na przykład Edwin Bark, były dyrektor zarządzający w Tivall Europe Nestle (Nestle to największy koncern spożywczy na świecie), Volkert Engelsman, prezes Eosta (największy w UE dystrybutor żywności organicznej z warzyw i owoców) czy Peter Haring, dyrektor do spraw badań w Unilever (jeden z największych światowych koncernów branży spożywczej). Przypadek? Nie sądzę.

 

– To są różnego rodzaju ruchy lewicowe sponsorowane przez korporacje, które chcą przejąć kolejny rynek – ocenia poseł Sachajko.

– W działania grupy, która wyszła z tym pomysłem, są zaangażowani przedstawiciele dwóch koncernów i kilkunastu czy kilkudziesięciu organizacji produkcji roślinnej. Interesy w tej grupie są dość jasno nakreślone. Jedni inwestują w produkcję towarów, które naśladują mięso. Dziś te produkty są drogie, mało konkurencyjne cenowo, więc wprowadzenie podatku, a przez to podniesienie ceny mięsa, spowodowałoby, że cena tego typu substytutów mięsa stałaby się konkurencyjna. Pozostali członkowie grupy dążą do wprowadzenia podatku, aby zwiększyć swoje szanse rynkowe, i przekonują, że podatki w części powinny być redystrybuowane na wspieranie rodzajów produkcji, które oni reprezentują – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Podobne zdanie ma Marek Miśko z Fundacji Polska Ziemia.

 

– Część polityków, a już z pewnością aktywistów proponujących podobne rozwiązania. to albo użyteczni idioci, albo świadomie zaangażowani i opłacani ludzie, którzy biorą udział w potężnej operacji marketingowej. Co jest celem tej kampanii? Wprowadzanie na rynek syntetycznego mięsa powstałego w laboratorium – wyjaśnia.

Brzmi jak teoria spiskowa? Wystarczy spojrzeć na analizy przygotowane przez Bank of America. Okazuje się, że firmy produkujące mięso z probówek w roku 2018 zarobiły 50 milionów dolarów.

 

– Z wielkim zaangażowaniem na rynek wchodzą firmy, które produkują sztuczne mięso. Mamy więc sukces finansowy. Pomagają w tym zaś niebezpieczni, ale i głupi aktywiści, którzy osiągają przez to swoje cele. Jakie? Mentalnej i ideologicznej przemiany ludzi. Człowiek ma nie jeść zwierząt. Jakie będą konsekwencje takich działań? Takie jak zazwyczaj w przypadku zabawy w inżynierię społeczną – komentuje Marek Miśko.

 

Inżynieria społeczna

Nie wszyscy uważają, że uda się przeforsować ten karkołomny pomysł.

– Nie zakładam, żeby Unia Europejska taki podatek wprowadziła. Nie widzimy uzasadnienia dla tego typu podatku. Dzisiaj te grupy nie mają wystarczającej siły, tym bardziej że ich argumentacja jest niespójna i niekonsekwentna. Twierdzą, że ich celem jest redukcja emisji gazów, ale sięgają akurat po produkcję, która odpowiada za kilka procent emisji gazów w Europie, nie atakując głównych emitentów, to znaczy transportu czy produkcji energii – mówi prezes Wierzbicki.

 

Tym bardziej, że – jak zauważa europoseł PiS Krzysztof Jurgiel, były minister rolnictwa – już obecnie kraje UE produkują drożej mięso i wyroby pochodzenia zwierzęcego niż kraje trzecie z powodu obowiązujących je wyższych standardów, jak sposoby żywienia, dobrostan zwierząt, identyfikowalność i tak dalej.

– Wzrost cen i spadek popytu będzie dotyczył jedynie produkcji unijnej, która przestrzega szeregu norm związanych z żywieniem czy dobrostanem zwierząt. Spowoduje to jednocześnie wzrost popytu na tanie mięso z krajów, w których nie przestrzega się norm, a warunki chowu zwierząt odbiegają od obowiązujących w UE. To oznacza ograniczenie produkcji krajowej, uzależnienie od importu i zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju – zauważa Anna Hammermeister.

 

W rezultacie światowa emisja gazów cieplarnianych nie spadnie – jak twierdzą działacze ekologiczni – lecz wzrośnie. Co więcej, problematyczne jest angażowanie organów państwa, by te nowym podatkiem ingerowały na rynku, co wygląda jak działanie nieuczciwej konkurencji.

– Jak najbardziej każdy może promować swoje produkty zastępujące czy też naśladujące mięso i jeżeli przekona konsumenta, to ma on swobodę wyboru i może po nie sięgać. Natomiast na próby angażowania organów państwa czy Wspólnoty Europejskiej w celu uzyskiwania przewagi konkurencyjnej na wspólnym rynku Unii Europejskiej, powinny być bardzo wrażliwe Komisja Europejska, Parlament Europejski i Rada Europejska – zaznacza prezes Wierzbicki.

 

Podatkowi od mięsa sprzeciwia się także polski rząd, wskazując między innymi na ideologiczne przesłanki nowej opłaty. Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa z PiS, zapewnił, że nie dopuści do jego wprowadzenia w naszym kraju. To słuszne stanowisko, bo przecież mięso stanowi podstawowy produkt żywieniowy, dający ludzkiemu organizmowi najważniejsze składniki odżywcze.

 

– Białko zwierzęce jest w diecie człowieka konieczne – podkreśla doktor inżynier Hammermeister.

Tak więc unijny podatek od mięsa to jeden z najbardziej karkołomnych i szkodliwych pomysłów.

– Kiedyś żartem mówiłem, że wprowadzą podatek od obżarstwa i teraz różne tego typu głupoty zaczynają się spełniać. Ręce opadają. Niech się ci ludzie zajmą czymś pożytecznym, a nie zmieniają ludzkich zachowań i przyzwyczajeń. Inżynierowie społeczni, od Marksa i Engelsa poczynając, co chwilę się pojawiają – podsumowuje poseł Andrzej Sośnierz z Porozumienia.

 

 

Tomasz Cukiernik

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie