Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
08   KWIETNIA   2020 r.
Św. Dionizego z Koryntu
Św. Waltera, opata
Św. Dionizego z Koryntu
Św. Waltera, opata
Imieniny obchodzą:
Emma, Julia, Seweryn
 
Polonia Christiana nr 2       Dossier: Ameryka Łacińska w oparach komunizmu
Valdis Grinsteins

Marcowa burza nad Kolumbią

Marcowa burza nad Kolumbią
Groźba wojny między Kolumbią i Wenezuelą stała się realna całkiem niespodziewanie, tuż po tym, jak wojska Hugo Cháveza rozpoczęły mobilizację przy granicy z sąsiadem. O dziwo jednak, równie szybko i niespodziewanie jak powstał, kryzys ten został zażegnany. Incydent był tak zaskakujący, że wiele osób zadawało sobie pytanie: co tak naprawdę zdarzyło się w Kolumbii? W rzeczywistości marcowe wydarzenia należy rozumieć jako wielki triumf antykomunizmu, któremu towarzyszyła gniewna reakcja przegranej lewicy.

By lepiej zrozumieć sens tych wydarzeń, warto spojrzeć kilka lat wstecz. Aż do roku 2002 Kolumbia broniła się przed totalnym chaosem w sferze bezpieczeństwa publicznego. Liczba porwań przekroczyła światowy rekord 3 tysięcy w roku, co oznacza średnio 8 takich przypadków dziennie. Każdy, kto opuszczał miejsce zamieszkania, był zagrożony porwaniem przez którąś z wielkich partyzantek komunistycznych: FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) lub ELN (Armia Wyzwolenia Narodowego). Jednak zamiast konsekwentnego zwalczania tych grup terrorystyczno-przestępczych, zamieszanych w handel narkotykami, ówczesny rząd usiłował rozwiązywać problemy na drodze niekończących się negocjacji. Jednym z fatalnych rezultatów wielu lat takiej polityki, opartej na przekonaniu, że nie ma ludzi złych, tylko tacy, którzy nie radzą sobie z problemami społecznymi, było oddanie przez państwo na rzecz partyzantki terenu o wielkości porównywalnej z powierzchnią Szwajcarii – jako warunek dalszych rozmów. Prezent ten terroryści wykorzystali doskonale: umieszczając tam obozy szkoleniowe, przetrzymując porwanych, a także jako ważny element propagandy sukcesu pozwalający na zaciąg coraz większej ilości bo­jówkarzy.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie  
 
 
 
 
 
 
drukuj