Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
ŚRODA 19 CZERWCA
Św. Gerwazego i Protazego
Św. Romualda, opata
Św. Gerwazego i Protazego
Św. Romualda, opata
Imieniny obchodzą:
Romualda, Gerwazego, Protazego
 

Michał Wałach: najdroższy sondaż w historii Polski [OPINIA]

Data publikacji: 2019-05-24 19:06
Data aktualizacji: 2019-05-24 19:40:00
OPINIE
Diliff/commons.wikimedia.org+pixabay

Dzwoni do Państwa telefon. Podnosicie słuchawkę i słyszycie głos. To pracownik ośrodka badania opinii publicznej. Pyta o preferencje polityczne. Nie musicie Państwo z nim rozmawiać. Może na taką pogawędkę nie macie ochoty, może nie macie czasu. Niektórzy jednak podejmą rozmowę – a to z chęci pomocy człowiekowi, który w ten sposób zarabia na chleb, a to z intencją wsparcia popieranej partii (niech inni zobaczą, że nas, wyborców tej partii, jest wielu). Ale czy wzięliby Państwo udział w sondażu przeprowadzanym nie telefonicznie, a stacjonarnie – w określonym miejscu, do którego trzeba pójść w niedzielę – i za udział w którym należy zapłacić?

 

Kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego powoli dobiega końca, więc można pozwolić sobie na pewne podsumowania. Wiemy już jakie sprawy zdominowały polityczną walkę, co proponowali kandydaci i komitety oraz które tematy pozostały na uboczu. W oczy rzuca się przede wszystkim marginalizacja wątków… europejskich. Nie może to jednak dziwić nikogo, kto zna „logikę” demokratyzmu.

 

W ostatnich miesiącach zabieganie o wyborcę opierało się na tematach dotyczących polityki krajowej. Koncentrowało się na homoindoktrynacji (począwszy od ogłoszenia przez Rafała Trzaskowskiego Karty LGBT+), nowych socjalnych programach rządu („trzynastka” dla emerytów, 500+ na każde dziecko), pensjach nauczycieli i systemie oświaty (strajk ZNP), kwestii roszczeń majątkowych organizacji żydowskich (ustawa 447), ochronie symboli i uczuć religijnych (profanacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej) oraz problemie przypadków pedofilii wśród ludzi Kościoła (po filmie Sekielskiego). Wątki wprowadzenia w naszym kraju waluty euro, wpisania członkostwa w UE do polskiej konstytucji oraz straszenie polexitem były tylko jednymi z wielu.

 

Partie postawiły na sprawy krajowe, gdyż takie tematy mocniej rozgrzewają emocje Polaków (także przed eurowyborami), zaś już za kilka miesięcy czeka nas elekcja parlamentarna. Urabianie wyborców trwa więc w najlepsze. Ponadto nie jest tajemnicą, że Parlament Europejski to instytucja fasadowa, a większą władzę nad UE mają instytucje tworzone przez przedstawicieli rządów krajowych (bardziej realny wpływ na decyzje Brukseli uzyskają zwycięscy wyborów jesiennych niż wiosennych). Traktowanie spraw Unii Europejskiej jako kwestii drugorzędnych jest więc rzeczą zrozumiałą, choć taka praktyka przy okazji pokazuje całą degenerację systemu demokratycznego: politycznie bardziej opłacalne jest mówienie o sprawach, na które europosłowie nie mają i nie będą mieli żadnego wpływu.

 

Nie można jednak powiedzieć, że w ostatnich tygodniach politycy walczyli o czapkę gruszek. Co to, to nie. Po pierwsze rzecz idzie o wielkie pieniądze – brak odpowiedzialności za cokolwiek i możliwość życia jak pączek w maśle stanowią niewątpliwie atrakcyjną perspektywę. To jednak tylko jeden, bardzo płytki wymiar trwającej rywalizacji o serca i głosy. Wszak materialne życie w wersji premium wygra tylko garstka kandydatów, którym liderzy partii i koalicji dali „biorące” miejsca na listach. O wiele istotniejszy jest wspomniany wyżej wymiar eurowyborów traktowanych jako rozgrzewka przed wyborami krajowymi. Wszak mimo niespecjalnie istotnej roli Parlamentu Europejskiego, głosowanie, w którym udział bierze 20 proc. uprawnionych (taka była najniższa frekwencja w polskich eurowyborach) to doskonały sondaż. Żadna pracownia nie opiera swoich badań na próbie 6 milionów Polaków, więc niedzielne głosowanie dość dobrze pokaże społeczne nastroje. Będzie swoistym losowaniem torów przed biegiem, którego finisz zaplanowano na październik, a meta znajduje się na ulicy Wiejskiej w Warszawie (chociaż należy pamiętać, że wybieranie osób wysyłanych do Brukseli dotąd nie interesowało zbyt mocno pewnych grup społecznych).

 

Niezależnie jednak od wyniku niedzielnej elekcji pewne jest jedno – wiemy, co powiedzą liderzy poszczególnych komitetów tuż po zamknięciu lokali i ogłoszeniu sondażowych wyników: sukces! Bez wątpienia wszyscy wygrają. Wygrają wygrani, bo nawet jeśli zdobyli mniejsze poparcie niżby chcieli, to jednak wygrali. Wygrają przegrani, bo niby przegrali, ale jednak mają doskonałą pozycję wyjściową przed jesienią oraz pokaźną ilość mandatów, zaś brak pierwszego miejsca zawsze można zrzucić na pogodę, która sprzyjała przeciwnikom. Wygrają też politycy z drugiego szeregu, bo mimo młodości ich inicjatyw udało im się wprowadzić jakiś europosłów. Wygrają też całkowici przegrani, których komitety nie przekroczą progu wyborczego, gdyż uzyskany wynik to dobry prognostyk na przyszłość, jest na czym budować, jest mandat zaufania i motywacja do dalszej pracy.

 

Wygrają też wyborcy, bo niezależnie czy zagłosują na zwycięski komitet A, zwycięski komitet B, zwycięski komitet C, D czy E mogą czuć się bardzo cenni dla Rzeczpospolitej. Koszty organizacji wyborów do Parlamentu Europejskiego w roku 2014 wyniosły bowiem blisko 95 milinów złotych, co przy nieco ponad 7 milionach głosujących daje nam około 13 złotych i 50 groszy. Tyle głosowanie jednej osoby kosztowało Państwo Polskie, a więc każdego z nas (bo Państwo – o czym warto pamiętać – nie ma „swoich pieniędzy”, a środki jakimi dysponuje administracja to pieniądze zabrane podatnikom oraz pożyczki, które spłacać będą nasze dzieci).

 

13 złotych i 50 groszy – niby niewiele, ale jednak zawsze „coś”. Przecież bez trudu wskażemy kilkanaście produktów o takiej wartości, które ułatwią lub umilą nam życie. Warto jednak zastanowić się ilu wyborców byłoby gotowych w niedziele 26 maja wraz z kartką wyborczą wrzucić do urny 13 złotych i 50 groszy (a może nawet więcej – ciężko przecież spodziewać się, by koszty organizacji wyborów od roku 2014 spadły).

 

Możliwe, że ktoś z czytających te słowa zapyta z oburzeniem: jak można żałować Polsce 13 złotych i 50 groszy. Będzie to reakcja zrozumiała, wszak żaden patriota nie żałowałby Ojczyźnie takiej kwoty. Problem jednak w tym, że to nie na Ojczyznę wydamy te pieniądze. Czy bowiem Polska po 26 maja będzie lepsza, dostatniejsza, bezpieczniejsza, bliższa chrześcijańskiemu ideałowi państwa? Jest wiele powodów, by takiego scenariusza się nie spodziewać.

 

Oczywiście nie chodzi o to, by kogokolwiek zniechęcać (bądź zachęcać) do udziału w głosowaniu. Te pieniądze – z naszym udziałem w wyborach bądź bez niego – i tak zostaną wydane, zaś każdy z nas ma swój rozum i sam zdecyduje, czy udział w elekcji tym razem jest pożyteczny oraz czy którykolwiek z komitetów zasługuje na uwagę. Miejmy jednak świadomość, że tak naprawdę bierzemy udział w demokratycznym cyrku, potężnym sondażu, którego największą rolą będzie ustawienie krajowej polityki przed istotniejszymi wyborami parlamentarnymi. A to wszystko za grube miliony. Nasze miliony.

 

 

Michał Wałach

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Jola
Wczoraj w radiu usłyszałam jak znana osoba która sama o sobie mówi że jest katolikiem powiedziała że w demokratycznym państwie suwerenem jest naród. Suwerenem jest Bóg przecież. Katolik innego nie uznaje, zwłaszcza gdy władza walczy z prawem Bożym. No to jak ten celebryta to połączył? Albo wierzę w Boga albo w człowieka. Albo Bóg w centrum i ponadd wszystko albo człowiek.
wyborczyni
Ja otrzymalam taki telefon. Powiedzialam ze tu sprzataczka podniosla telefon bo wlascicieli nie ma w domu. Dalam odpowiedz I postawilam telefon. Jutro ide glosowac z calutka rodzinka nawet dziadziu I babcia tez jada z nami. A potem pojdziemy do kosciolka bo musze isc do spowiedzi I przeprosic Boga za moje klamstwo. Ale mam prawo do glosowania. No I zakonczymy posilkiem w restauracji. .
niunia
Nie miałam jeszcze takiego tel. a chętnie zagłosuję :
ot co
do Sokół. Tak, ale musimy sobie zdawać sprawę, że jest też i druga strona. Nie idąc do wyborów, pozwalamy różnej maści ateistom, lewakom, dewiantom wygrać sprawy walkowerem. Przecież oni pójdą do wyborów, ponieważ chcą swoje pomysły wprowadzić w życie. I jak chcemy aby nam układali nasze życie różnego rodzaju dewiaci z feministycznych ruchów albo LGBT+inne dewiacje, czy wprowadzono gender do szkoły, to nie idźmy na wybory i oddajmy im pole bez walki. Może nas Pan Bóg pobłogosławi za pozwolenie na takie zachowania. Ponieważ powiedzą nam że nieobecni nie mają głosu. Inna sprawa z którą się zgadzam niestety z p. Korwin-Mikkie, chociaż wolałby mieć inne zdanie, to że 90% ludzi to są idioci. Takich nas niestety zrobiła zmiana władzy PRLowskiej na postsolidarnościowe. Ludzie przestali myśleć i bardzo często słyszę że będzie jak będzie, że on sam nic nie zrobi. I niestety najczęściej nic nie robi i niczym się nie interesuje. To zagłosuje tak jak mu powiedzą w telewizorni
sokół
Bogiem demokracji jest państwo, któremu podporządkowane ma być wszystko, nawet sam prawdziwy Bóg. Państwo demokratyczne podporządkowuje sobie każdy aspekt życia człowieka z wiarą i odebraniem prawa do wychowania dzieci na czele i siebie stawia na pierwszym miejscu i uznania tego rząda od tzw. "obywateli". Jest to sprzeczne z katolicką nauką społeczną, dlatego obowązkiem katolika jest występować przeciwko takiemu systemowi a nie wspierać go, biorąc w tym udział. W najwięskszym skrócie, demokracja to narzędzie projekcji socjalizmu w nieustannie głupiejącym społeczeństwie, aż do jego całkowitego- upadku człowieczeństwa- zdziczenia. Odsyłam do encykliki Leona XIII Rerum novarum. Niemniej jednak, dla wielu pozostaje otwarte pytanie, czy można pokonać demokrację działając w ramach jej struktur, np. w partiach politycznych? Moim zdaniem nie. Demokracja niszczy takie jednostki i organizacje.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY