Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 

Modlitwa - Pana Boga zawsze na pierwszym miejscu kłaść należy

Data publikacji: 2019-08-18 02:00
Data aktualizacji: 2019-08-17 06:41:00
RELIGIA

Drugim aktem modlitwy jest upokorzenie się przed Panem Bogiem. I ten akt ogromnej jest wagi. Pierwszy akt był postawieniem Boga (uobecnieniem) na swoim miejscu, drugi jest postawieniem siebie na swoim miejscu. Trzeba wejść do całej głębi, przepaści swojego nicestwa, a potem swojej nędzy, a w końcu grzechu; słowem, stanąć na właściwym swoim miejscu. Im kto żywiej uczuje całe swoje nicestwo, nędzę swoją i grzech swój, im bardziej zagłębi się w nienawiści, pogardzeniu i obrzydzeniu dla siebie samego, jako dla takiego nędzarza, takiej nicości i takiego grzesznika, tym bardziej Pan Bóg doń się zbliży. I znowu, gdybyśmy przez cały czas modlitwy nic innego nie czynili, a tylko starali się zrobić ten akt upokorzenia i żalu i o niego prosili, akt taki i prośba taka starczy za całą modlitwę.

 

Postawienie się razem z Bogiem

Trzeci akt modlitwy jest wspólny: postawienie siebie razem z Bogiem, Boga razem ze sobą na wspólnym punkcie; a tym aktem jest chęć poprawy, korzystania z łask Bożych nowych, uświęcenia się i w tym celu przystępowanie do modlitwy. Jest to akt dobrej intencji, czystości zamiaru. Jeżeli byśmy dopełnili innych warunków, to jest postawienia się w obecności Bożej, uznania swej niemocy, a nie mieli czystej intencji, na nic się wszystko nie przyda. Aby rzecz jaka była dobrą, trzeba zbiegu wszystkich warunków i w każdym szczególe musi być dobrą; lecz by złą była, dosyć kiedy w jednym uchybi. Bonum opus ex integra causa; malum ex quocunque defectu. Aby modlitwa tedy była dobrą, należy dopełnić wszystkich warunków, bo jakikolwiek brak czyni ją niedobrą.


Czymże jest właściwie owa czysta intencja? Jest ona wtedy, gdy w modlitwie jednego Boga mamy za powód, za cel. Szukanie wprawdzie własnej korzyści w modlitwie nie jest wzbronione, wyjąwszy, gdyby z przedmiotu naszej modlitwy, nawet w jej następstwach, nic dla Boga nie wypływało.

Kościół z powodu niektórych herezji, co wpadły w przesadę, orzekł między innymi, iż wzgląd na własną korzyść jest dozwolony. Ale w tym, co wolno, trzeba zachować pewien porządek. Może być ta korzyść nasza następstwem – koniecznym zresztą jest następstwem – ale nie powinna być pierwszym i ostatnim celem; bo Pana Boga zawsze na pierwszym miejscu kłaść należy. A następnie wolno pracować przez wzgląd na nagrodę, propter retributionem, jak już król Prorok wołał; ale prawdziwie doskonałym jest ten, kto by utracił duszę swoją dla mnie (Mt 10, 39), to jest ten, kto zupełnie zapomniał o sobie. Nieszlachetnością zaś jest wybierać to, co jest mniej doskonałym, a nie to, co Bogu jest przyjemniejszym. Prócz tego my szalony mamy zwrot do siebie, wszystko do siebie odnosimy; gdy tedy i najmniej bierzemy siebie na uwagę, wnet przekraczamy i to, co wolno.

Wzgląd więc na siebie i na własną korzyść przy modlitwie, choć dozwolony, choć nie jest złym sam w sobie, prowadzi natychmiast do miłości własnej, do egoizmu, skrzywia modlitwę i często duszy szkodzi. Zatem celem modlitwy nie powinno być nasze dobro, nawet moralne, jak świętość i cnoty najwyższe (choć je wykluczać ani należy, ani możemy), a tylko przyjemność i wola Boża, pragnienie, abyśmy pomnożyli chwałę Bożą ad maiorem Dei gloriam. Nasze dobro będzie następstwem z osiągnięcia woli Bożej i chwały Bożej. Taką czystą intencję trzeba przynosić do modlitwy; ona powinna być jednym z tych aktów, które poprzedzają modlitwę. Wola, chwała i przyjemność Boża – tego szukajmy. Przyzwyczajajmy się do takiego wyprostowania naszej intencji, a ponawiając ją codziennie, ustalimy w niej duszę naszą.

 

Pomoc Ducha Świętego


Te pierwsze akty są nieskończonej wagi, ale z nich już widzimy, że sami z siebie modlić się dobrze nie potrafimy. Prosić tedy należy Boga, aby nas sam wprowadził w tego ducha modlitwy, aby nam dał Ducha Św., który by sprawił w nas te myśli i akty; by On w nas modlił się. jak powiada święty Paweł (Rz 8, 26): Sam Duch prosi za nami wzdychaniem niewymownym. Duch Święty jest tym pierwiastkiem, który łączy w jedno Ojca i Syna; a tożsamo, co sprawia w Trójcy świętej, robi i na zewnątrz w stworzeniach, łącząc je ze Stwórcą, a szczególniej w tych aktach najwyższych osoby do osoby. Z każdą z osób Bożych stawia On nas w tej samej relacji, w jakiej one są między sobą. Trzeba zatem prosić o Ducha Świętego.

Ks. Piotr Semenenko, O modlitwie, CR 14, Kraków 2006, s. 98 - 101.