Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
SOBOTA 24 PAŹDZIERNIKA
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Św. Antoniego Marii Clareta
Bł. Jana Balickiego
Imieniny obchodzą:
Antoni, Rafał, Marcin
 

Muzyka jest jedną z najważniejszych linii frontu walki o duszę człowieka

Data publikacji: 2020-05-20 06:00
Data aktualizacji: 2020-05-20 08:20:00
OPINIE
źródło: pixabay.com

Muzyka jest traktowana jako narzędzie w powolnym, często przez to niezauważalnym, procesie odciągania człowieka od Stwórcy. Pisał o tym i wprowadzał w działanie okultysta Aleister Crowley, a dopełnił satanista Anton Szandor LaVey – mówi Grzegorz Kasjaniuk. Dziennikarz, ewangelizator i autor książki „Zło w popkulturze” podkreśla, że traktowanie przez nich muzyki jako instrumentu zniewalającego duszę człowieka, weszło w codzienność wielu artystów.

 

Skąd we współczesnej muzyce rozrywkowej, nie tylko w metalu, tak wiele fascynacji antychrześcijańskim okultyzmem, ezoteryzmem i neopogaństwem?

Nie jest to zagrożenie duchowe, które pojawiło się nagle w przestrzeni muzyki. Biorąc pod uwagę jej historię, zawsze była wykorzystywana do przekazywania treści antychrześcijańskich. Kierowana jednak była wcześniej do wąskich grup odbiorców. Mówiąc o obecnych zagrożeniach duchowych związanych z muzyką rozrywkową dotykamy jej masowego odbioru, a to już czas nam współczesny. Nie używałbym określenia fascynacja, gdyż to słowo ma w sobie ulotność, chwilowość, jest ograniczone cezurą czasową.

 

Oczywiście w muzyce może okultyzm pojawić się od fascynacji mrokiem, ale przede wszystkim  rodzi się od fascynacji mroczną lub nastawioną na bunt muzyką. Mowa tu o buncie nie w sensie kontestacji, charakterystycznej dla wieku dojrzewania, a o buncie, jaki okazał szatan. Nie ma mowy tu o budowaniu, a o destabilizowaniu i burzeniu. To uderzenie w chrześcijański model rodziny, w którym kształtuje się osobowość i duch człowieka, to uderzenie w gotowość do funkcjonowania w społeczeństwie z myślą o drugim człowieku.  Empatia jest traktowana instrumentalnie,  kanalizowana w rejony dające usprawiedliwienie dla tego buntu,  jak filantropia. Uderzenie w rodzinę ma na celu postawienie człowieka w miejscu Boga. Zanegowanie Boga. Odrzucenie Boga.

 

Czyli muzyka jest wykorzystywana jako narzędzie do promocji negatywnych idei?

Muzyka jest traktowana jako narzędzie w powolnym, często przez to niezauważalnym, procesie odciągania człowieka od Stwórcy. Pisał o tym i wprowadzał w działanie okultysta Aleister Crowley, a dopełnił satanista Anton Szandor LaVey. Traktowanie przez nich muzyki jako instrumentu zniewalającego duszę człowieka, weszło w codzienność wielu artystów, jak Jimi Page z Led Zeppelin, czy Roberta Frippa z King Crimoson.  Filozofia, magia i ryty wspomnianych okultystów to fundament wielu współczesnych stylistyk muzycznych.

 

Czy te fascynacje twórców mają znaczenie dla odbiorców, dla których liczy się często tylko dobra muzyka?

Fascynował się rastafarianizmem Bob Marley, ale przed nieuchronnością śmierci  w 1980 roku przystąpił do Ortodoksyjnego Kościoła Etiopskiego. Zrobił to świadomie. Bob Marley otrzymał wówczas imię Berhane Selassie, oznaczające Światło Świętej Trójcy.  Ostatnie jego  słowa brzmiały: „zabiera mnie Jezus”. Choć nawrócił się, to jednak nie wymazało to niektórych jego utworów, którymi promował rastafarianizm. Wielu jego fanów wchodzi w świat Rastafari,  nie wiedząc nawet, że ich idol nawrócił się. Intencje, które są wpisane w muzykę przenikają odbiorców, to one są zagrożeniem. Jeżeli są antychrześcijańskie, to kompletnie rozkładają duchowość wierzących fanów. Dzieje się to stopniowo, bardzo często kończy się na odrzuceniu Boga.

 

Dziś już nie ma pojęcia tylko dobra muzyka. Muzyka, w której bezpośrednio oddaje się cześć szatanowi, demonom, jest bardzo dobra brzmieniowo, aranżacyjnie. Wyprodukowana perfekcyjnie. Dziś ważna jest intencja z jaką tę muzykę się produkuje, nagrywa i sprzedaje. Są stylistyki muzyczne, gdzie same brzmienie jest zagrożeniem duchowym. Nie potrzeba tekstu. Są też takie stylistyki, gdzie ich ludyczny charakter, mniej wyrafinowany, też jest nośnikiem antychrześcijańskich treści, uderzających w Dekalog. Zagrożeniem duchowym w muzyce nie musi być satanizm czy okultyzm. Jest nim alkoholizm, seksoholizm, narkotyki, czy idący często z nimi w parze hedonizm.

 

Twórczość Adama Darskiego, lidera zespołu Behemoth i cała związana z tym otoczka to próba prowokacji i ściągnięcia na siebie uwagi czy jednak promocja antychrześcijańskiej ideologii?

W książce „Zło w popkulturze” analizuję twórczość zespołu Adama Darskiego i wskazuję na antychrześcijański wymiar tej muzyki. Prowokacja jest elementem tej muzyki, a ściąganie na siebie uwagi, to przecież podstawa działania zespołów muzycznych. Stąd ich managementy, wytwórnie płytowe i tworzony PR. Nie widzę w tym czegoś wyjątkowego i odstającego np. od zachowań artystów definiujących się programowo, czy ideologicznie po przeciwnej stronie. Antychrześcijański wymiar, to na pewno. Jest duże grono chrześcijan, którzy słuchają  płyt zespołu Adama Darskiego i nie widzą w tym nic zdrożnego. Do nich kieruję tę analizę, by zastanowili się czy możliwe jest pogodzić chrześcijaństwo ze słuchaniem muzyki, która godzi w Boga. Nie adresuję tej analizy za to do Adama Darskiego, gdyż on jej nie potrzebuje, sam wie, co zawarł w swojej twórczości, zna swoje intencje.

 

Przez to, że prezentowałem tę muzykę na antenie radiowej,  że przeprowadzałem wywiady z Adamem Darskim i jako konferansjer zapowiadałem występ jego zespołu na dużym festiwalu metalowym, wciągałem w ten świat swoich słuchaczy. Sam również zostałem duchowo i fizycznie dotknięty demonicznym jej wymiarem. Dziękując Bogu za łaskę wiary, którą otrzymałem w Gietrzwałdzie za wstawiennictwem Matki Bożej, przestrzegam teraz innych.

 

Czy muzyka może rzeczywiście realnie szkodzić ludziom? Jak to może się przejawiać?

Mózg ludzki jest jak gąbka. Wchłanianie muzyki, która jest w brzmieniu i tekście niszcząca człowieka – zaszkodzi. Nawet zabije. Wszelkie zagrożenia duchowe w muzyce mają na celu zniszczenie człowieka. W książce „Zło w popkulturze” przedstawiam świadectwa muzyków i fanów muzyki, którzy byli nawet na progu nie tylko duchowego, ale fizycznego zniszczenia.

 

Alkoholizm, narkomania, seksoholizm, depresja, próby samobójcze, odtrącenie rodziny. Jest tego bardzo dużo, szatan działa na wszystkich możliwych płaszczyznach prowadzących do zniszczenia człowieka. Muzyka jest tylko jedną z nich. To jednak jak z jazdą samochodem, można jeździć wg przepisów, można też je łamać zagrażając śmiertelnie sobie i współpasażerom. Tak jest z wieloma muzykami, którzy zapraszają do swojego świata, często pogubionego, nie zważając, ze robią nie tylko sobie szkodę, ale i fanom.

 

Muzyka nie jest zła, ważne  i decydujące są za to intencje. Większość stylistyk muzycznych nie powstało przecież na chwałę Boża, choć są też artyści, którzy w tej przestrzeni próbują robić szczelinę i głosić tam Słowo Boże. Tak jest np. z white metalem, czy Contemporary Christian Music. Jedno jest pewne, muzyka jest jedną z pierwszych linii frontu walki o duszę człowieka i jego zbawienie.

 

Rozmawiał TOP

 
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Bartłomiej K.
Dziękuję za tekst. Wkradła się drobna literówka: zamiast "czy Roberta Frippa z King Crimoson. " powinno być "czy Roberta Frippa z King Crimson." Co do tekstu, chętnie przeczytam więcej na temat muzyki. Uczę się teraz tego zawodu, a wyobrażenie tego jak godnie wykonywać ciągle mgliste. Z Panem Bogiem.
Stary
Nie ma dobrej muzyki rockowej. Kiedyś słuchałem heavy a kiedy się ?nawróciłem? tzw rocka chrześcijańskiego. Grzeszyłem jednak podobnie jak wcześniej. Kilka lat temu zrezygnowałem całkowicie z luxtorpedy, tymoteusza i zachodnich głównie protestanckich wykonawców. Wtedy zacząłem się modlić, czytać, uczestniczyć we mszy łacińskiej, i odeszły ode mnie wszelkie nałogi. Muzyki rockowej nie da się ochrzcić, śpiewając nawet summę teologiczną do niej.
olek
Dopisałbym jeszcze jedno - współczesna muzyka popularna opiera się na metrum 4/4, w którym jeden takt podzielony jest na cztery ćwierćnuty. Zazwyczaj nabijanie, w przypadku muzyki pop, jest na poziomie 120 b/s. W metalu czy techno jest jeszcze szybsze - od 150 b/s w górę. Co więcej - to nabijanie jest niezmienne. Zmiany rytmu nie są już tak częste jak np. w jazzie. To powoduje, że człowiek mimowolnie poddaje się rytmowi i żyje w nim. Powoli przekształca się w maszynę, przed czym przestrzegał choćby Plinio de Oliweira. A teraz? Teraz już snuje się plany oficjalnie! całkowitej cyfryzacji człowieka, przekształcenia nas w masę humanoidów całkowicie uzależnionych od odgórnych decyzji. To jest funkcja współczesnej muzyki. Dlatego od kilku lat już jej nie słucham i polecam to wszystkim.
Ryś
@@bvr Każdy to ma, czego szuka.
lil
to chyba jakieś ujęcie historyczne skoro autor omawia Jimi Page z Led Zeppelin, czy Roberta Frippa- ,Behemoth tez jest stary ponad 20 lat na scenie ,dzisiejsze zespoły metalowe nie są groźne jeśli są jawnie ukierunkowane -po prostu wystarczy je omijać ale fascynacja dotyczy innej muzyki,jak napisał autor cyt" Muzyka jest traktowana jako narzędzie w powolnym, często przez to niezauważalnym, procesie odciągania człowieka od Stwórcy." a także po prostu przekierowana na cos innego To muzyka filmowa dająca tło ,czasami jako sama muzyka piękna np Tempestus Paula Mottram czy soundtrack w wykonaniu studia muzycznego Two Steps From Hell-Live in Prague. 2018 - Thomas Bergersen playingczy nawet Vangelis ,monumentalna potężna na orkiestrę jak ma z nią konkurować Golec uOrkiestra ?pokpiono sprawę zagapiono się
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY