Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
24   LUTY   2020 r.
Św. Etelberta, króla
Św. Etelberta, króla
Imieniny obchodzą:
Bogusz, Lucjusz, Maciej, Marek, Sergiusz
 
Polonia Christiana nr 57       NASZE DZIEDZICTWO
Jerzy Wolak

Na kawie u prześladowcy

Na kawie u prześladowcy

W zasadzie można powiedzieć, że połowa Splitu mieści się w jednym budynku. Przesada? Skądże – raczej licentia poetica. Bo cóż, że nie w jednym budynku, skoro w jednym pałacu, i cóż, że nie dosłownie połowa drugiego co do wielkości miasta Chorwacji, skoro akurat pół tej jego części, którą może się szczególnie poszczycić?

 

Do Splitu przyjeżdża się głównie po to, aby wypić kawę w perystylu dawnego pałacu cesarza Dioklecjana, który wzniósł on z myślą o emeryturze w swojej ukochanej Dalmacji, niespełna pięć rzymskich mil od Salony, w której przyszedł na świat.

 

 

Czyż bowiem można sobie wyobrazić przyjemniejsze miejsce na poranną bądź popołudniową kawę niż wewnętrzny dziedziniec otoczony gankiem na kolumnach i wypełniony roślinnością? A już zasiadłszy w perystylu cesarskiej rezydencji, trudno się oprzeć pokusie ujrzenia oczyma wyobraźni samego siebie w roli imperatora, który niespiesznie czarny napój pije, a stu niewolników na klęczkach się wije (…) bo każda kraina pod jego ręką żelazną się zgina; co ma najlepsze z drugiemi pospołu w pokorze znosi do pańskiego stołu

 

 

Będzie to, co prawda, wyobrażenie po trzykroć anachroniczne, jako że Kornel Ujejski w powyższych słowach odmalował, po pierwsze, władcę o ładnych kilka stuleci starszego, po drugie, nie Rzymu, lecz Persji, a po trzecie, starożytni Rzymianie kawy nie znali. Ale akurat co do ostatniej kwestii można żywić niezłomne przekonanie, że gdyby znali, to bez wątpienia z rozkoszą by pijali.

 

 

Gorzej, że powyższe wyobrażenie musi być dla chrześcijanina mocno niezręczne, albowiem to za panowania głównego mieszkańca tegoż właśnie pałacu spadło na Kościół prześladowanie najsroższe w całych jego antycznych dziejach.

 

 

Dioklecjan nie jest tak powszechnie znanym prześladowcą pierwotnego chrześcijaństwa jak Neron, tylko dlatego, że nie znalazł Sienkiewicza na swoją miarę. A postać to bezsprzecznie warta uwagi. Zrównoważony w obyczajach, cierpliwy w przedsięwzięciach, niepodatny na iluzję, jaką niosą przyjemności, sceptyczny co do cnót i niespodziewający się wdzięczności – jak go przedstawił Chateaubriand – nie był dewiantem ani szaleńcem, przeciwnie: należy go bez najmniejszej przesady zaliczyć w poczet najwybitniejszych sterników politycznej nawy Imperium Romanum.

 

 

Niskiego pochodzenia – syn wyzwoleńca – wdrapał się na sam szczyt rzymskiej drabiny ofiarną służbą powodowaną silnym poczuciem obowiązku wobec państwa, a zasiadłszy na tronie, z miejsca rozpoczął niezbędne reformy, które dały chylącemu się ku upadkowi cesarstwu zastrzyk sił witalnych na kolejne stulecie.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie