Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
20   WRZEŚNIA   2019 r.
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 
Polonia Christiana nr 57       NASZE DZIEDZICTWO
Jerzy Wolak

Na kawie u prześladowcy

Na kawie u prześladowcy

W zasadzie można powiedzieć, że połowa Splitu mieści się w jednym budynku. Przesada? Skądże – raczej licentia poetica. Bo cóż, że nie w jednym budynku, skoro w jednym pałacu, i cóż, że nie dosłownie połowa drugiego co do wielkości miasta Chorwacji, skoro akurat pół tej jego części, którą może się szczególnie poszczycić?

 

Do Splitu przyjeżdża się głównie po to, aby wypić kawę w perystylu dawnego pałacu cesarza Dioklecjana, który wzniósł on z myślą o emeryturze w swojej ukochanej Dalmacji, niespełna pięć rzymskich mil od Salony, w której przyszedł na świat.

 

 

Czyż bowiem można sobie wyobrazić przyjemniejsze miejsce na poranną bądź popołudniową kawę niż wewnętrzny dziedziniec otoczony gankiem na kolumnach i wypełniony roślinnością? A już zasiadłszy w perystylu cesarskiej rezydencji, trudno się oprzeć pokusie ujrzenia oczyma wyobraźni samego siebie w roli imperatora, który niespiesznie czarny napój pije, a stu niewolników na klęczkach się wije (…) bo każda kraina pod jego ręką żelazną się zgina; co ma najlepsze z drugiemi pospołu w pokorze znosi do pańskiego stołu

 

 

Będzie to, co prawda, wyobrażenie po trzykroć anachroniczne, jako że Kornel Ujejski w powyższych słowach odmalował, po pierwsze, władcę o ładnych kilka stuleci starszego, po drugie, nie Rzymu, lecz Persji, a po trzecie, starożytni Rzymianie kawy nie znali. Ale akurat co do ostatniej kwestii można żywić niezłomne przekonanie, że gdyby znali, to bez wątpienia z rozkoszą by pijali.

 

 

Gorzej, że powyższe wyobrażenie musi być dla chrześcijanina mocno niezręczne, albowiem to za panowania głównego mieszkańca tegoż właśnie pałacu spadło na Kościół prześladowanie najsroższe w całych jego antycznych dziejach.

 

 

Dioklecjan nie jest tak powszechnie znanym prześladowcą pierwotnego chrześcijaństwa jak Neron, tylko dlatego, że nie znalazł Sienkiewicza na swoją miarę. A postać to bezsprzecznie warta uwagi. Zrównoważony w obyczajach, cierpliwy w przedsięwzięciach, niepodatny na iluzję, jaką niosą przyjemności, sceptyczny co do cnót i niespodziewający się wdzięczności – jak go przedstawił Chateaubriand – nie był dewiantem ani szaleńcem, przeciwnie: należy go bez najmniejszej przesady zaliczyć w poczet najwybitniejszych sterników politycznej nawy Imperium Romanum.

 

 

Niskiego pochodzenia – syn wyzwoleńca – wdrapał się na sam szczyt rzymskiej drabiny ofiarną służbą powodowaną silnym poczuciem obowiązku wobec państwa, a zasiadłszy na tronie, z miejsca rozpoczął niezbędne reformy, które dały chylącemu się ku upadkowi cesarstwu zastrzyk sił witalnych na kolejne stulecie.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie