Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 

Narodziny Najświętszej Maryi Panny

Data publikacji: 2019-09-07 18:00
Data aktualizacji: 2019-09-06 13:20:00
RELIGIA
Giotto di Bodone, Narodziny Maryi

Narodziny Przenajświętszej Panny były jednym z głównych wydarzeń w historii! W jaki sposób zostały one przyjęte? Jaką możemy wynieść z tego lekcję?

 

Minęło wiele dni, nim Bóg wreszcie ukończył arcydzieło swego stwórczego aktu: przez dziewięć miesięcy dusza Maryi nadawała formę Jej dziewiczemu ciału i zbliżała się godzina Jej szczęśliwych narodzin. Gdy duszne palestyńskie lato zbliżało się ku końcowi, łagodniejące słońce zalewało obfitymi potokami złotego światła bujną równinę Samarii, gdzie w bogatych sadach dojrzewały jesienne owoce. Pewnego wspaniałego wrześniowego dnia, gdy przyrodę zdobiło promieniste piękno, w bielejącym murami miasteczku Nazaret na świat przyszła Najświętsza Panna.

 

Prawdopodobnie narodziła się w tym samym domu, w którym później dokona się wielka tajemnica Wcielenia i gdzie pracując i modląc się Jezus spędzi większość swojego dzieciństwa i swojej młodości. Aniołowie nie ogłosili nadejścia chwalebnej Królowej hymnami radości, tak jak później ogłoszą narodziny Zbawiciela. Niewidzialni dla oka śmiertelników, aniołowie uważali za swój zaszczyt objęcie straży wokół kołyski, nad którą z miłością pochylali się święty Joachim i święta Anna. Proroctwo Izajasza się wypełniło. Korzeń Jessego, po upływie dziesięciu wieków, wypuścił nową odrośl. Na tej samej odrośli po kilku zaledwie latach zakwitnie odwieczny Kwiat, Wcielone Słowo.

 

Jej Boży Syn wkrótce pojawi się przedstawiając sobą nowy świt nadziei nad światem zanurzonym od czterech tysiącleci w mrokach cierpienia i śmierci.

 

Dzień, w którym Królowa Niebios się narodziła, zalicza się do najpiękniejszych w historii, gdyż ogłaszał on potępionej ludzkości z dawna wyczekiwany czas wyzwolenia. Upamiętniając to wspaniałe wydarzenie Kościół wybucha entuzjazmem: „Twe narodziny, O Dziewicza Matko Boża – śpiewa Kościół w swojej liturgii – głoszą radość całemu światu” – Nativitas tua, Dei Genitrix Virgo, gaudium annuntiavit universo mundo.

 

Istotnie, zdajemy się zapominać, w jak straszliwej rozpaczy pogrążony był świat przed przyjściem Chrystusa.

 

Grzech naszych pierwszych rodziców wydał owoc śmierci. Aż do przyjścia Zbawiciela klątwa Wszechmocnego kładła się ciężkim brzemieniem na grzesznej ludzkości. Adam zjadł zakazany owoc w szalonej nadziei stania się jak Bóg. Ze straszliwą ironią Bóg pozbawił go wspaniałych przywilejów i zdegradował do skrajnej niedoli. Świat starożytny ufundowany był na ucisku słabych i lekceważeniu ludzkiej godności. Większa część ludzkości była poddana udręce niewolnictwa. Nawet Rzym, dumny dawca cywilizacji, traktował mnóstwo swoich niewolników jedynie jako ogromne stado, którego przeznaczeniem jest rzeź. Tak naprawdę panowie posiadali władzę posyłania swoich niewolników na śmierć tylko dla swojej rozrywki. Wytworni patrycjusze z cesarskiego miasta czasami używali te biedne istoty jako pokarmu dla morskich węgorzy, które hodowali. Nic nie syciło tak ich obżarstwa, jak smakowite morskie węgorze, podtuczone na ludzkiej krwi.

 

Cierpienia dusz były nawet dotkliwsze. Adam przypuszczał, że poradzi sobie bez Boga i niewdzięcznie odrzucił swego królewskiego Darczyńcę. Bóg z kolei wycofał się ze świata, który stworzył. Nie porzucił jednak całkowicie ludzkości, ale przemawiał do niej w rzadkich odstępach czasu, ogłaszając swoje przyszłe narodziny z Dziewicy, która zmiażdży głowę węża swą niepokalaną piętą. Powoływał proroków spośród ludu, a mimo to ukrywał się w swym nieprzystępnym świetle.

 

Ponadto Pan nie dopuścił do tego, aby źródło łaski ustało zupełnie. Nie odmawiał przebaczenia okazującemu żal grzesznikowi, udzielając go jednak pod wyłącznym warunkiem doskonałej skruchy. Nawet wówczas, wśród pokus ciała i przy braku hojnej duchowej pomocy dostępnej nam teraz, najsłabsze dusze wpadały tysiącami do piekielnej czeluści.

 

Biedni ludzie starożytnych czasów! Dotkliwie odczuwali swą słabość i bezbronność i poszukiwali w niezmiernym bólu jakiegoś sposobu zyskania nadprzyrodzonego wsparcia w swej biedzie. Bóg, Istota duchowa, wymyka się prymitywnym zmysłom człowieka, a więc ludzie tworzyli sobie bożki, w których pokładali swą największą nadzieję. Niestety! Te posążki były głuche i nie słyszały rozdzierających serce wołań, jakie wzbijały się wśród czterdziestu wieków cierpienia.

 

Jednak ten okropny koszmar, w którym szamoce się ludzkość, rozprasza się, jak gęsta nocna mgła przed słodkim światłem poranka. Kwadrant wieczności wyznacza godzinę nieskończonego miłosierdzia. Narodziny Maryi zaczynają dzieło Odkupienia. W swej kołysce Matka Zbawiciela rozświetla opuszczoną ziemię łaską swoich pierwszych uśmiechów. Wkrótce pojawi się Jezus i swą drogocenną Krwią zmaże wyrok naszego potępienia. Świat, który tyle wycierpiał, wreszcie będzie rozkoszował się radością wolności i pokoju. Niewolnictwo zostanie wszędzie zniesione, a ludzka godność będzie odtąd szanowana. Niczym wartkie strumyki, łaski wytrysną w obfitości z sakramentów. Musimy tylko do nich przystąpić i czerpać z nich – bez ograniczeń – przebaczenie, odwagę i życie wieczne.

 

Bóg, który ukrył się w swym raju, zstąpi na ziemię i nigdy nie porzuci ludzkości. Po swym wniebowstąpieniu nasz Pan pozostanie pośród nas pod zasłoną eucharystyczną, aż do skończenia świata, gdy Rzeczywista Obecność opuści zniszczone tabernakula. Chrystus wówczas będzie w sposób widzialny królował nad chwalebnymi duszami zmartwychwstałych wybranych. Takie są wspaniałe radości ogłaszane narodzinami Maryi. „Twe narodziny, O Dziewicza Matko Boża głoszą radość całemu światu”.

 

Narodziny Przenajświętszej Panny były zatem jednym z głównych wydarzeń w historii. Przyjrzyjmy się teraz, w jaki sposób te narodziny zostały przyjęte i wynieśmy z tych rozważań lekcję, która przyniesie korzyść naszemu życiu wewnętrznemu. Święci ojcowie Kościoła wyrażają wpływ narodzin Niepokalanej Dziewicy na niewidzialny świat, opisując niebiosa ogarnięte niezwykłym podziwem. Aniołowie nie potrafili odnaleźć stosownych słów pochwały, by wyrazić uznanie dla cudownej Trójcy Świętej za stworzenie Tej, która była umiłowaną Córką Ojca i która stanie się Matką Słowa Wcielonego i Oblubienicą Ducha Świętego. Nie nużył ich też podziw dla piękna ich Królowej. Błogosławione duchy, które radują się nawróceniem jednej duszy, radowały się widząc zjawienie się pewnej Ucieczki grzesznych. Wiedzieli, że Maryja pewnego dnia stanie się Bramą Niebios, która nigdy nie odmówi wejścia do wiecznego królestwa tym, którzy przywołają Ją z ufnością. Ojcowie także odnotowują: w otchłani – olbrzymie westchnienie ulgi sprawiedliwych, którzy pomarli od początków świata, w piekle – poruszenie wśród demonów, które ujrzały zbliżanie się końca swego despotycznego królowania.

 

W jaki sposób narodziny Maryi, które zachwyciły niebiosa i przeraziły upadłych aniołów, zostały przyjęte na ziemi? Narodzinom świętego Jana Chrzciciela kilka lat później towarzyszyły cuda, które wywarły wrażenie na ludowej wyobraźni. Mieszkańcy Judei pytali z podziwem: „Jakie będą losy tego dziecka, którego przyjście na ten świat jest witane tak wieloma cudami? Kim zatem będzie to dziecko?”. Wspaniała misja Maryi znacznie przewyższała misję zwiastuna. Jednak nic nadzwyczajnego nie wskazywało tłumom, że Ta, która została obiecana grzesznemu człowiekowi tuż po upadku i którą zapowiadali prorocy w ciągu wieków, się narodziła. W rzeczywistości Niepokalana Dziewica narodziła się wśród powszechnej obojętności.

 

Według pewnych tradycji nikt w miasteczku Nazaret, gdzie mieszkali święty Joachim i święta Anna, nie zwrócił uwagi na nowe narodziny. Choć krew Dawida płynęła w ich żyłach, Jej rodzina utraciła starożytną świetność. Któż zważał na tych zubożałych ludzi?

 

Anna i Joachim byli przez wiele lat bezdzietni, ale Pan w końcu wysłuchał ich modłów. Postrzegali swoją córkę, Maryję, jako miarę niebiańskiej dobroci, jaką im Bóg okazał. Praktycznie jednak nie zdawali sobie sprawy w rzeczywistości z tego, jakimi prawdziwymi skarbami Najwyższy obdarzył duszę ich dziecka. Nie potrafili sobie wyobrazić cudu Niepokalanego Poczęcia. Nie uświadamiali sobie, że to Matka Odkupiciela leży w ich kochających ramionach.

 

Żydzi tamtego czasu byli pogrążeni w zniechęceniu. Od lat nie słyszano głosu proroków. Utraciwszy swą polityczną wolność, wierzyli, że Opatrzność ich porzuciła. I to właśnie wówczas ukryte dzieło nieskończonego Miłosierdzia dokonało się pośród nich.

 

Fakty te mówią same za siebie i uczą nas oczywistej lekcji. Oby niedostrzeżenie narodzin Matki Bożej nauczyło nas lekce sobie ważyć ludzką wielkość! Zachowujmy chrześcijańską perspektywę obojętności wobec ulotnych marności, które sam Chrystus odrzucił przy narodzinach swojej Matki. Gdyby były one ważne, z pewnością nie odmówiłby ich swojej Rodzicielce.

 

Ta wspaniała tajemnica uczy nas także, by nigdy nie tracić serca. Niepokalana Matka przyszła na świat w czasie, kiedy Żydzi utracili nadzieję. Tak naprawdę sądzili, że wszystko zostało stracone. Czerpmy korzyść z tej lekcji. Często ulegamy zniechęceniu, kiedy – wzywając niebiosa o wsparcie – nasza prośba nie zostaje natychmiast wysłuchana. Czasami Bóg czeka, aż znajdziemy się na skraju przepaści, nim wyciągnie swą miłosierną dłoń. A więc nie zniechęcajmy się i nie ustawajmy w modlitwie! Wszechmocny wkroczy w tej właśnie chwili, kiedy będziemy się uważać za całkowicie porzuconych. Jeśli będziemy mieć ufność – nieograniczone zapasy ufności – spotka nas wspaniała nagroda!

 

Święty Tomasz z Villanuevy wyjaśniał, że Maryja jest niebiańskim świtem, nie tylko dla świata, ale w szczególności dla każdej indywidualnej duszy. Przypominał on wspaniałą prawdę, jakiej uczyła tradycja katolicka, że dusza przepełniona nabożeństwem do Najświętszej Panny niesie w swym wnętrzu znak przeznaczenia. Czy mocno pragniecie zbawienia, które uchroni was przed ostatecznym potępieniem? Zatem wiernie oddawajcie cześć Maryi. Czy pragniecie zapewnić zbawienie tym, którzy są wam drodzy? Pozyskajcie od nich obietnicę, że każdego dnia będą odmawiać jakąś modlitwę do Maryi. Tradycja katolicka stwierdza, że sługa Matki Bożej nie zginie: Servus Mariae non peribit. Będzie na zawsze wyśpiewywać miłosierdzie Jezusa i Jego Przenajświętszej Rodzicielki.

 

 

 

Ks. Raymond de Thomas de Saint-Laurent

Źródło: tfp.org

Tłum. Jan J. Franczak

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
kwiatek77
bibliepolskie - JACZEWSKI "Kto jest w Chrystusie, ten nie grzeszy; a kto grzeszy, ten ani zna Chrystusa, ani go miłuje." tzn. katolik powinien żyć w Chrystusie ale katolik nie jest Chrystusem...katolik nie jest wcieleniem Chrystusa...żaden inny człowiek też nie jest wcieleniem Chrystusa...nowy człowiek nie jest wcieleniem Chrystusa = manifestacją Boga w ludzkim ciele...tylko w Jezusie Chrystusie z Nazaretu był obecny Syn Boży w Swej Osobie = Bóg w ludzkim ciele...katolicy nie są też wcieleniem Osoby Ducha Świętego...ale mogą dzięki działaniu Ducha Świętego na ich ducha, duszę, ciało, żyć jak nowy człowiek - kochający Boga i bliźniego, radosny, pełen pokoju, cierpliwości, łaskawości, okazujący dobroć innym, uprzejmy, cichy, wierny, skromny, wstrzemięźliwy i czysty...Polecam: "6. Jezus ponad Buddą i Kriszną - S. Michaela Pawlik OP" z KD Film, Opublikowany 14 gru 2015
Maria
A dziś zdarzają się kapłani, którzy katechizując dzieci mówią o Maryi, cyt. ,,była taka jak wy, była zwykłą dziewczynką". Jakie to bolesne.
kwiatek77
Wtedy, bez względu na to, czy jest Żydem czy poganinem, czy kobietą czy mężczyzną, czy niewolnikiem czy wolnym, jeśli żyje uczynkami starego człowieka to znaczy, że jego owoce są złe i nie jest prawdziwym dobrym pasterzem, ani nie jest prawdziwym uczniem Pana Jezusa, który się narodził na nowo. Kryterium nowego człowieka to jest kryterium miłości Boga i bliźniego, wyrażone w owocach Ducha Świętego widocznych w jego codzienności, w jego postępowaniu. A nie jest to kryterium przestrzegania przepisów, przykazań czy tradycji ludzkich, nawet najpiękniejszych. Wszystko jedno czy ktoś jest Żydem czy poganinem, czy przestrzega starego rytu czy nowego, to tylko wtedy można poznać czy jest nowym człowiekiem, kiedy jego postępowanie jest zgodne z darami Ducha Świętego. Ci, którzy wobec prześladowań katolików, nie tracą darów Ducha Świętego, Ci są prawdziwie nowonarodzeni i są nowym człowiekiem. 
kwiatek77
W postępowaniu tego człowieka czy tego Kościoła - czy widać tam nowego człowieka z jego uczynkami? czy widać tam starego człowieka z jego uczynkami? Jeśli jest nowy człowiek to znaczy, że owce są dobre. Owoce dobre = nowy człowiek, który potrafi zwyciężać zło dobrem, jest człowiekiem świętym. Tu nie chodzi o narodowość - czy ktoś jest Żydem czy poganinem - wszyscy ludzie już są równi wobec prawa nowego przymierza = nie ma podziałów na kobiety, mężczyzn, na wolnego i niewolnika. Jedynym kryterium, które rozsądza czy ktoś się Bogu podoba czy nie, jest świętość - postępowanie według owoców Ducha Świętego. Albo ktoś ma nowego człowieka ubranego na starego i owoce w jego życiu są takie jak w życiu Apostołów, którzy byli prześladowani za wyznawanie wiary, a mimo wszystko byli cierpliwi, łagodni i dobrzy. Albo ktoś żyje uczynkami starego człowieka, które też są wymienione w Listach Apostolskich...
kwiatek77
Nałożyć nowe, na to stare ubranie grzechu, tzn. że nie chcą się pozbyć ciała, które produkuje grzechy ale na to ciało chcą nałożyć nowe ubranie = czyli nowe postępowanie według darów Ducha Świętego. We władzy papieskiej i innej nie chodzi o panowanie jednych nad drugimi = nie chodzi o to aby byli niewolnicy i wolni, tylko chodzi o to aby nie było panowania kasty i kasy ale aby postępowanie jednych z drugimi odbywało się w duchu służby jeden drugiemu darem, jaki każdy dostał od Boga. Nie tyle chodzi o walkę z grzechem jako takim = poprzez walkę z ciałem fizycznym swoim lub innego ale o to aby nałożyć dobre uczynki, na starego człowieka = na to samo stare ciało. Zło dobrem zwyciężaj = dobre uczynki aby zdominowały ciało aby je poddać w niewolę dobrych uczynków płynących z darów Ducha Świętego. I o tym jest w Hymnie miłości św. Pawła - że gdybym miłości nie miał, byłbym niczym. Miłością tą jest Bóg, który jest widoczny w codzienności przez dary Ducha Świętego.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY