Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
PIĄTEK 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 

Nie lubią samochodów i elektrycznych hulajnóg. Kiedy dobiorą się do rowerów?

Data publikacji: 2019-09-04 07:02
Data aktualizacji: 2019-09-04 10:39:00
OPINIE
Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: unsplash.com (Marek Rucinski)

Dawniej za szczyt postawy ekologicznej uznawano poruszanie się komunikacją masową zamiast codziennego odpalania samochodu. Natomiast dziś z pogardą ekologistów muszą zmierzyć się nie tylko typowe pojazdy mechaniczne, lecz nawet… elektryczne hulajnogi – słuszne pozostają jedynie rowery. Jednak doświadczenie pokazuje, że również one staną się wkrótce „ofiarą” ekonagonki.

 

Autobusy, tramwaje, metro – jeszcze kilka lat temu stanowiły spełnienie marzeń ekologicznych aktywistów. Jeden pojazd zabierał bowiem na raz wiele osób, dzięki czemu emitowano mniej substancji szkodliwych dla środowiska. Do tego dochodziły inne korzyści – na przykład zmniejszenie korków. Nie bez znaczenia dla lewicy był także egalitarny i wspólnotowy wymiar poruszania się „zbiorkomem” (słowo z postępowej nowomowy). Zamiast drogich samochodów – tani bilet autobusowy. Zamiast alienowania się od społeczeństwa we własnej jeżdżącej puszce – kontakt z innymi ludźmi, w różnym wieku, o różnym statusie społecznym. Czasami może nawet rozmowa z przypadkowo napotkaną osobą. W gruncie rzeczy miało to nawet jakiś sens.

 

Ideologia współdzielenia

Jednak lewicowa promocja komunikacji zbiorowej nie potrwała długo. Wszak autobusy to pojazdy mechaniczne, wyposażone w silniki i zanieczyszczające środowisko. Tramwaje zaś pobierają prąd, a to wymaga kopcących elektrowni. Dlatego lewica przerzuciła się na promowanie alternatywnych form komunikacji: ani samochodowej, ani autobusowej, ani tramwajowej. Oparte na zasadach współdzielenia pojazdy, takie jak hulajnogi elektryczne, jawiły się jako spełnienie snu liberalnego lewicowca. Zamiast jednego właściciela – wypożyczanie na krótki okres i oddawanie, by inni mogli skorzystać. Czyż to nie piękne?

 

Współdzielenie sprzętu szybko urosło do rangi quasi-ideologii. Jak przekonuje znany w USA publicysta technologiczny Kevin Kelly [kk.org/thetechnium] „dla wielu osób rodzaj natychmiastowego, powszechnego dostępu jest lepszy niż posiadanie. Nie wymaga odpowiedzialności za utrzymanie, naprawę, sortowanie, katalogowanie, czyszczenie czy przechowywanie”.

 

Niewygodne hulajnogi

Jednak – jak się okazuje – nie wszystko, co współdzielone, jest doskonałe – w każdym razie nie hulajnogi elektryczne. Nieprzypadkowo. Wszak posiadanie sprzętu na własność wiąże się zazwyczaj z długotrwałą, stopniową nauką jazdy. Na takową naukę szkoda czasu, gdy tylko coś pożyczamy. Tak się w każdym razie wydaje.

 

W mediach słyszymy pomysły uregulowania (ograniczenia) ruchu hulajnóg. Na przykład Francja planuje, by już od września hulajnogom elektrycznym zabronić wjazdu na tereny dostępne dla przechodniów. Pojawiają się też pomysły karania użytkowników mandatami sięgającymi nawet 135 euro.

 

„Elektryczne jednoślady przestały być irytującym miejskim trendem, a stały się poważnym zagrożeniem dla uczestników ruchu drogowego” – zauważa Paulina Januszewska na łamach „Newsweeka”.

 

„Nawet jeśli – w przeciwieństwie do mnie – nie należycie do grupy zapalonych rowerzystów lub przemieszczacie się głównie pieszo, to zapewne dziś, a najdalej wczoraj napotkaliście na swojej drodze UTO [urządzenie transportu osobistego – M.J.] mknące z zawrotną prędkością przez zatłoczone centrum miasta. Dodajmy do tego rodziców odważnie podróżujących z dziećmi na jednym pojeździe, osoby pozbawione umiejętności sygnalizowania skrętu albo chojraków, którzy mniej lub bardziej zręcznie przeciskają się między samochodami na ruchliwej ulicy, a otrzymamy pełne spektrum użytkowników najmodniejszego obecnie środka transportu” – dodaje publicystka.

 

Przyznajmy zresztą, że te obawy nie są całkiem bezpodstawne. „Długi weekend trwa. A my wciąż przyjmujemy kolejne ofiary hulajnóg. Średnio 3 na dobę. Złamania kończyn, żuchwy...” – podał 17 sierpnia na Facebooku Szpital Praski.

 

Pod wpisem wywiązała się żywiołowa dyskusja. Część osób opisywała swe przykre doświadczenia z użytkownikami hulajnóg. Inni dopytywali o doświadczenia z rowerzystami. Według przedstawicieli szpitala użytkownicy rowerów są jednak bardziej uważni.

 

Co ciekawe, wydarzenia związane z hulajnogami elektrycznymi pokazują, na jakie przypadki będziemy narażeni w społeczeństwie internetu rzeczy (gdy niemal wszystkie sprzęty podłączone zostaną do sieci). W tej rzeczywistości czekają nas rozmaite, niekoniecznie miłe, niespodzianki. Przekonali się o tym użytkownicy hulajnóg firmy Lime w Brisbane. Wskutek ataku hakerskiego kilka urządzeń tej firmy zaczęło używać wulgaryzmów – podaje portal Geekweek. O ile można to uznać za żart na niskim poziomie, o tyle niewykluczone są też poważniejsze problemy.

 

Na przykład firma Zimperium wykazała możliwość przejęcia hulajnóg jednej z firm przez hakerów – podał w lutym portal Spiderweb.pl. Okazało się, że hulajnoga Xiaomi 365 jest (była?) podatna na cyberataki i przyspieszenie lub zatrzymanie pojazdu przez hakera. W jaki sposób? Otóż „swoją hulajnogę właściciel może obsługiwać przez aplikację. Ze sprzętem można się połączyć za pomocą Bluetooth, żeby zaktualizować jego oprogramowanie, wybrać i ustawić tryb ekonomicznej jazdy czy skorzystać z systemu zabezpieczającego nas przed złodziejami. Wszystko to raczej standard i nie byłoby z tym problemu, gdyby nie jedno drobne przeoczenie. Hasło, wprowadzane przez użytkownika, jest wprawdzie sprawdzane, ale tylko po stronie aplikacji mobilnej, po stronie urządzenia już nie. A to już potencjalny problem i to bardzo bolesny problem” – wyjaśnia Matylda Grodecka [spiderweb.pl].

 

Mimo tych wszystkich niedoskonałości większość osób poruszających się hulajnogami elektrycznymi używa ich odpowiedzialnie i nie powoduje tragedii, a niechęć do urządzeń wydaje się mimo wszystko przesadzona. Często są one wygodnym sposobem na pokonanie „martwej mili” (terenu, gdzie nie sięga komunikacja miejska). Przestrzegający przed nimi wpisują się natomiast (choć niekoniecznie świadomie) w lewicową narrację.

 

Pozostają rowery?

Czy po odrzuceniu samochodów, autobusów i hulajnóg przyjdzie czas na atak na rowery? Napędzane siłą ludzkich mięśni i niezużywające prądu jawią się jako spełnienie snów zwolenników ekoreligii. To jednak tylko mądrość etapu. Wszak aby powstał rower, należało wydobyć minerały. Niezbędna okazała się także praca wykonywana przez tzw. tanią siłę roboczą (np. Chińczyków), w tym być może dzieci, a także kosztowny, nieekologiczny transport do Europy. Gdy lewicowe elity przypomną sobie o tym (lub zechcą przypomnieć), to ich ataki, żądania regulacji i hejt dotkną także rowerzystów. Wierzącym im lemingom pozostanie… chodzenie pieszo.

 

 

Marcin Jendrzejczak

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Emigrant
Zaraz zaraz, ale żeby chodzić trzeba mieć buty, a je trzeba wytworzyć albo wskutek zabijania zwierząt albo wydobywania ropy, więc to dopiero będzie walka. Ta chora idealogia się nigdy nie skończy. No chyba, że przyjdzie interwencja z góry....
Kalvi
Grunt to umieć dobrze jeździć. Na wypożyczanych hulajnogach sporo osób tego nie umie albo o tym nie myśli dlatego są takim Problemem, bo po co się uczyć skoro to tylko jeden przejazd w miesiącu.... Natomiast osoby na hulajnogach prywatnych już uczą się bezpiecznej jazdy bo to ich stały sprzęt i nie chcą uszkodzić go lub siebie podczas wypadku. Dlatego nie wywywajmy wszystkich bo nie wszyscy się tak zachowują. A hulajnóg prywatnych jest cała masa modelów o różnych osiągach.
sp
Przecież dla nich problemem nie są samochody, autobusy, hulajnogi ani rowery, tylko ludzie. Dla nich najlepiej by było żebyśmy już nawet i nie chodzili, tylko leżeli... w grobach. Pełnia szczęścia to świat bez "wirusa" ludzkości.
klopsik
Ale z hulajnogami to już przesada. Albo niech śmigają do 15 km/h po chodnikach, albo blachy z numerem rejestracyjnym, kask, karta motorowerowa, homologacja w tym prędkość MIN którą powinny się wykazać to 35, a MAX to 50 km/h i na drogi. A dzieci niech się bawią na placach zabaw, ale ani na chodnikach ani na ulicach tak jak teraz.
Matka P-Olka
Jesli chodzi o hulajnogi elektryczne, to rzeczywiście stanowią zagrożenie w ruchu pieszych. Jedzie taki chwilowy użytkownik hulajnogi elektrycznej 30-40 km/h po chodniku, czasem ze słuchawkami na uszach, ważący z 80 kg, sama hulajnoga z 15 kg... a ja z małymi dziećmi. Są różne, nieprzewidziane sytuacje... Druga sprawa to pytanie, czy one tak naprawdę służą utrzymaniu czystości środowiska? Z naszego okna widzimy codziennie, jak dziesiątki akumulatorów ctakich pojazdków musi zostać naładowanych. Oczywiście prądem elektrycznym wytwarzanym przez elektrownię wrocławską. A jak są dostarczane hulajnogi do bazy i z powrotem na miasto? Pięcioma starymi dieslami dostawczymi typu ford transit. No super-eko! Ale ktoś musi na tym zarabiać! A rowery miejskie poznikały nagle... może za drogi serwis? A może ludzie już nie za bardzo chcą używać mięśni? Lenistwo społeczne?
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY