Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
ŚRODA 21 SIERPNIA
Św. Piusa X, papieża
Św. Apolinariusza
Św. Piusa X, papieża
Św. Apolinariusza
Imieniny obchodzą:
Joanna, Kazimiera, Wiktoria
 

Niemcy pytają Watykan. Od odpowiedzi zależą losy Kościoła

Data publikacji: 2018-04-12 07:00
Data aktualizacji: 2018-04-12 12:29:00
OPINIE
Fot. Henryk Przondziono / Foto Gosc / FORUM

Siedmiu niemieckich biskupów poprosiło Watykan o wyjaśnienie sprawy interkomunii. Czy krajowy episkopat może wprowadzić ją samodzielnie? Odpowiedź – lub jej brak – zaważy na losach Kościoła, wskazując prawdziwy charakter projektu decentralizacji.

 

Demokratyczna decyzja

Burza zaczęła się 22 lutego, gdy przewodniczący episkopatu Niemiec arcybiskup Monachium kard. Reinhard Marx proklamował przełom w sprawie interkomunii. Niemieccy hierarchowie większością dwóch trzecich głosów przyjęli wstępny dokument dopuszczający do Stołu Pańskiego niektórych protestantów. Chodziło o tych, którzy mają za małżonka katolika, a którzy odczuwają „bardzo silną duchową potrzebę” wspólnego przystępowania do Eucharystii. Po rozważeniu tej sprawy w sumieniu i rozmowie z księdzem parafialnym protestant miałby mieć możliwość przyjęcia Komunii świętej, jeżeli tylko akceptuje katolickie nauczanie na temat Najświętszego Sarkamentu. Rzecz nie jest jeszcze w pełni oficjalna, bo episkopat dopiero opracowuje szczegółowy dokument.

 

Prawo zlekceważone, jedność podeptana

Od razu po wystąpieniu arcybiskupa Monachium podniosły się głosy krytyczne. Wskazywano po pierwsze, że złamano reguły wyłożone w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Ten pozwala protestantom wyznającym katolicką wiarę w Eucharystię na jej przyjmowanie w sytuacji zagrożenia życia lub ze względu na inną ważną okoliczność, co może określić biskup miejsca. Marx uznał, że to wystarcza, by uczynić wyjątek dla protestanckich małżonków katolików. Z ducha Kodeksu wynika jednak, że musi chodzić o zbawienie wieczne. Co więcej, Kodeks precyzuje jasno: protestant nie może mieć dostępu do duchownego własnej denominacji. Większość episkopatu Niemiec po prostu brutalnie podeptała te reguły.

 

Krytycy podnosili po drugie, że niemiecka decyzja narusza jedność nauczania, bo w tak ważnych kwestiach nie można iść drogą odrębną od praktyki całego Kościoła. Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller mówił nie bez racji, że argumentacja Marxa et consortes to tylko „sztuczki retoryczne”, a fundamentalnych różnic teologicznych, o których przeciętni protestanci nie mają nawet pojęcia, nie można ignorować. W podobnym tonie wypowiedział się inny niemiecki hierarcha, kard. Paul Josef Cordes, były wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum.

 

List do Rzymu

Wydawało się, że progresiści dążący do pojednania z protestantami nawet za cenę wyprzedawania wiary katolickiej, mogą już otwierać szampana. A jednak nie tak szybko. Większość spośród tych biskupów, którzy na posiedzeniu episkopatu głosowali przeciwko rozwiązaniu forsowanemu przez Marxa, zdecydowała się na formalny akt protestu. 22. marca arcybiskupi Kolonii i Bambergu oraz biskupi Augsburga, Eichstätt, Görlitz, Passawy i Ratyzbony skierowali list do Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan kierowanej przez szwajcarskiego kardynała Kurta Kocha. Kopie listu otrzymali także: nuncjusz apostolski w Niemczech bp Nikola Eterović, przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary abp Luis Ladaria oraz sekretarz Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych bp Juan Ignacio Arrieta. W liście poproszono Rzym o wyjaśnienie, czy rozwiązanie przyjęte w Niemczech większością biskupich głosów jest dopuszczalne, czy nie. O inicjatywie nie informowano kardynała Marxa; dowiedział się wszystkiego post factum z listu przesłanego mu przez arcybiskupa Kolonii, kardynała Rainera Marię Woelkigo.

 

Sedno kontrowersji: co może episkopat?

Nie znamy dokładnej treści listu. Poinformował o nim koloński dziennik Kölner Stadt-Anzeiger, przekonując, że siedmiu hierarchów uznało przyjęte przez episkopat regulacje za niezgodne z nauczaniem Kościoła. Wyglądało to jak bunt przeciwko kardynałowi Marxowi. W takim tonie sprawę opisywały później katolickie media w Niemczech i wielu krajach całego świata. Dopiero po kilku dniach głos zabrał sam przywódca „siedmiu”, kardynał Woelki. W rozmowie z kolońskim portalem Domradio.de wyraził wielkie zdziwienie skalą powstałego po ujawnieniu listu fermentu. Koloński arcybiskup nawet słowem nie wspomniał o ewentualnej heterodoksyjności uchwalonej interkomunii. Woelki sedna problemu upatruje w prawdopodobnym przekroczeniu przez episkopat Niemiec swoich kompetencji. Przytoczmy obszernie jego wypowiedź, bo ukazuje sedno problemu:

 

- Protestantyzm nie jest fenomenem ograniczającym się do Niemiec i Kościoła niemieckojęzycznego, jest fenomenem ogólnoświatowym. Byliśmy z kilkoma biskupami zdania, że byłoby dobrze, by dyskutowane i opracowane u nas rozwiązanie poddać pod osąd Kościoła powszechnego, zwracając uwagę na jedność Kościoła i wspólnotę z innymi jego częściami [niż tylko Niemcy – red.]. […] Możemy być w Niemczech zupełnie spokojni, jeżeli sądzimy, że to, co my, niemieccy biskupi, wypracowaliśmy i zaproponowaliśmy, jest tak dobre, iż może zaistnieć w całym Kościele powszechnym. Wówczas mógłby to być wkład […], z którego mogliby skorzystać także inni chrześcijanie z innych kościołów protestanckich i innych części Kościoła. Myślę, że to dobrze dyskutować i omawiać tak ważne kwestie mając na uwadze jedność Kościoła. W tym skierowaniu pytania [Rzymowi – red.] nie chodzi o nic innego.

 

Dokładnie w tym samym tonie wypowiedział się kilka dni później dla agencji KNA arcybiskup Bambergu, Ludwig Schick, wskazując, że nie chodzi o „utrudnianie protestantom dostępu do Komunii świętej”, ale o wyraźne wskazanie na kompetencje episkopatów. Woelki i Schick uważają więc, że Marx poszedł za daleko, forsując interkomunię najpierw w Niemczech, nie czekając na wytyczne Stolicy Apostolskiej. Z taką oceną zgadza się profesor dogmatyki z Fryburga, Helmut Hoping.

 

Uczony w rozmowie z tym samym Domradio.de podkreślił, że „status teologiczny niemieckiego episkopatu nie został aż do dziś ostatecznie wyjaśniony” - i tego dotyczy w gruncie rzeczy pytanie siedmiu biskupów. Według Hopinga kościelne przepisy stanowią, że wszelkie decyzje w sprawie nauki wiary, jeżeli miałyby w ogóle być podejmowane przez episkopat, muszą zapadać jednomyślnie. A tutaj tego zabrakło. Dogmatyk nie ma wątpliwości, że kwestia dopuszczania protestantów do Komunii świętej dotyczy właśnie wykładni wiary, nawet jeżeli Marx próbuje wmówić wszystkim, że jest inaczej. Według informacji Hopinga przewodniczący niemieckiego episkopatu nie konsultował swojej decyzji ani z Kongregacją Nauki Wiary, ani z Radą Jedności. „To niezwykłe”, mówi Hoping. Dogmatyk, pełniący zarazem w Kościele posługę diakona, zna osobiście przypadki mieszanych małżeństw pragnących wspólnej Eucharystii. To w jego ocenie pragnienie bardzo rzadko spotykane i sądzi, że chęć wydania przez Marxa jakiegoś dokumentu oznacza tak naprawdę położenie podwalin pod zmianę nauczania.

 

Stanowisko kardynała Kaspera

Problemu nie widzi natomiast jeden z czołowych ideologów interkomunii, kardynał Walter Kasper, w przeszłości wieloletni przewodniczący Rady Jedności, dziś uznawany być może z niewielką tylko przesadą za osobistego teologa papieża Franciszka. Jego ocenie sytuacji musimy poświęcić wiele uwagi, bo precyzyjnie opisuje sposób myślenia progresistów. Przedstawił ją w rozmowie z Domradio.de przeprowadzonej jeszcze w marcu, ale opublikowanej dopiero po ujawnieniu listu „siedmiu”. Kasper przekonywał, że 500 lat od podziału Kościoła nadchodzi wielkimi krokami czas na doprowadzenie do pełnego pojednania. Przełomowym początkiem końca podziału jest w jego ujęciu wspólna katolicko-luterańska deklaracja o usprawiedliwieniu podpisana w roku 1999. Teraz, uważa Kasper, należy zbliżyć się „w rozumieniu Kościoła, Eucharystii i posługi kapłańskiej”. Kardynał jest przekonany, że jedność „musi” zostać osiągnięta. - Tak musi być. Kościół staje się u nas liczbowo coraz mniejszy i bardziej zmarginalizowany. Dzisiaj musi mówić jednymi ustami. Nie możemy profilować się przeciwko sobie. To głupota, tak tylko stracimy! - twierdzi.

 

Tak krytykowane przez kardynała Müllera niezrozumienie różnic teologicznych dla Kaspera nie jest bynajmniej przeszkodą na drodze do interkomunii, ale właśnie wielką pomocą. - Ci luteranie, którzy wierzą szczerze [...] wierzą w realną obecność [Jezusa w Eucharystii – red.]. Nie znają wszystkich rozróżnień. Ale normalni katolicy też nie wiedzą, czym jest transsubstancja i substancja podstawowa. Normalny katolik nie musi tego wiedzieć. Musi wiedzieć: Oto jest mi tutaj dane Ciało Chrystusa. Koniec. Tak jest – mówi kardynał. Kasper jest też przekonany na podstawie osobiście prowadzonych z papieżem Franciszkiem rozmów, że Ojciec Święty popiera rozwiązanie przyjęte w Niemczech. Według byłego biskupa Rottenburga-Stuttgartu rozwiązanie to jest też zakorzenione… w myśli św. Jana Pawła II. - Może to budzić pewne zdziwienie, ale drogę wytyczył tu Jan Paweł II, stąd znajdujemy się na bezpiecznej ścieżce – powiedział Kasper. Dowodów na tę tezę jednak nie przedstawił, ograniczając się do przypomnienia rzeczywiście bardzo wyjątkowego przypadku Rogera Schütza, założyciela wspólnoty z  Taizé, który nie raz przyjmował Eucharystię, także na mszy pogrzebowej Papieża Polaka.

 

W praktyce interkomunia to już tradycja

To, co Marx chce ubrać w oficjalne regulacje, w praktyce jest w Niemczech stosowane od dawna. - Gdy ewangelicki partner, ewangelicka partnerka uznaje i może uznać to, co mówi się podczas celebracji Eucharystycznej i przy Przeistoczeniu Ciała Chrystusa, to wówczas dopuszczenie i przystępowanie do Eucharystii jest od dawna powszechną praktyką. Tej praktyki nie należy teraz podkopywać przez kłótnię, która, jak sądzę, ostatecznie dotyka kwestii charakteru niemieckiego episkopatu. Tak mówi o liście „siedmiu” w rozmowie z Domradio.de prof. Thomas Sternberg, przewodniczący Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików, największej za Odrą organizacji świeckich, niezwykle wpływowej i podległej episkopatowi. - Mieszane wyznaniowo pary – a nie mówimy tu o małej liczbie, ale o olbrzymim rzędzie wielkości – rozwiązywały to z reguły same i są w tej materii w bardzo dużej zgodności ze swoimi duchownymi, ze swoimi księżmi - dodaje Sternberg. Jak przypomniał, jeszcze w ubiegłym roku kardynał Walter Kasper powiedział w Münster, że protestanci, którzy po głębokim rozważeniu tego w sumieniu uznają, iż mają katolickie rozumienie Eucharystii, są zaproszeni do jej przyjmowania. - Taki jest teologiczny ogląd i mam nadzieję, że zostanie jasno i bez żadnych nieporozumień przedstawiony teraz także przez Rzym – stwierdził.

 

Skoro tak, to trudno nie zgodzić się z wcześniej cytowaną uwagą profesora Hopinga: kardynał Marx dąży nie do zmiany praktyki duszpasterskiej, bo ta jest już faktem, ale do zmiany nauczania. Sam Sternberg nie przeczy, że to właśnie włada episkopatu jest tu prawdziwym przedmiotem sporu. Jego zdaniem obowiązujące w prawie kanonicznym ujęcie episkopatu jako ciała nieformalnego jest już nieaktualne. - To nie jest spojrzenie II Soboru Watykańskiego ani spojrzenie naszego obecnego papieża. Episkopaty mają pewną suwerenność – mówi Sternberg. I przyznaje, że wciąż nieznany jest tylko „zasięg” tej suwerenności.

 

O najwyższą stawkę

Jak więc widać kontrowersja dotyczy fundamentalnych zagadnień dla całego Kościoła. Pytanie, które Woelki i pozostali biskupi zadali Rzymowi, to pytanie o to, czy Komunia święta, „źródło i szczyt całego życia chrześcijańskiego”, może być przyjmowana przez tych, którzy odrzucają wiele katolickich dogmatów, nie są w jedności z papieżem i nie chcą tego zmieniać. To pytanie, czy demokratyczna większość episkopatu może narzucać rozwiązania mniejszości. To wreszcie kluczowe pytanie: czy episkopaty mają jakiekolwiek prawo do zmiany nauki wiary? Nie wiemy jak odpowie Watykan. Rzym może potwierdzić decyzję Marxa, ale może też ją odrzucić. Może wreszcie nie odpowiadać w ogóle, tak samo jak w sprawie pytań o Amoris laetitia. I chyba na to właśnie liczą progresiści. Bo milczenie oznaczałoby, że decentralizacja Kościoła pędzi naprzód, a jedność doktrynalna odchodzi do lamusa.

 

Paweł Chmielewski

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
obserwator
Los Kościoła nie zależy od niemieckich biskupów nie istniejącego w praktyce Kościoła niemieckiego.
do Aga
Nieprawda. Za papieża Benedykta XVI Niemcy nie pytali Watykanu.
Aga
Niemcy zawsze pytaja Watykan. To raczej logiczne, ze historycznie to jednosc.
Kwiat
Nie będzie żadnej jednoznacznej odpowiedzi. Wrogom Kościoła właśnie o to chodzi, aby w atmosferze zamętu i niejasności spokojnie dokonywać destrukcji.
Klf
Teraz się okaże czy to już czas Fałszywego Proroka i Neokościoła globalizmu.
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY