Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
NIEDZIELA 18 SIERPNIA
Św. Heleny, cesarzowej
Bł. Sancji Janiny Szymkowiak
Św. Heleny, cesarzowej
Bł. Sancji Janiny Szymkowiak
XX Niedziela zwykła
Imieniny obchodzą:
Helena, Bronisław, Ilona
 

„Niemiecka rewolucja” – ta książka o niemieckim Kościele otworzy oczy katolików

Data publikacji: 2019-04-08 06:30
Data aktualizacji: 2019-04-08 07:45:00
OPINIE

W niewielu krajach Kościół osiągnął takie wyżyny –  a raczej doliny – „postępu” jak w Niemczech. W niewielu też jest on równie wpływowy. Dlatego też nowa książka Pawła Chmielewskiego poświęcona rewolucji w Niemczech, wydana w ramach serii „Biblioteka Polonia Christiana”, to dzieło niezwykle ważne i cenne dla wykształconego katolika.

 

Paweł Chmielewski w książce „Niemiecka rewolucja. Jak katolicka wiara ginie nad Odrą” zastanawia się nad przyczynami upadku Kościoła w Niemczech. Jego zdaniem dochodzi tam do dramatycznego upadku wiary. Kościół niemiecki, a także szerzej niemieckojęzyczny przoduje w działaniach polegających na jej niszczeniu.

 

Proces ten nie zaczął się dziś. Już bowiem rewolucja protestancka zwana reformacją ukazała niemiecki potencjał niszczenia katolicyzmu. Marcin Luter zniszczył duchowo-polityczną jedność Europy. Część Niemców pozostała jednak katolikami. Mimo tego – o zgrozo – okazuje się, że wielu z tych formalnych członków Kościoła Katolickiego nie uchroniło się od procesu protestantyzacji. Ta Przenika on bowiem do wnętrza Kościoła przynajmniej od początków XX stulecia. Skutki tego są zaś odczuwane daleko poza samymi Niemcami.

 

Niemiecki Kościół to byt mocno specyficzny. Z pewnością w oczy rzuca się jego materialne bogactwo. Podatek kościelny płacony przymusowo przez każdego wiernego stanowi wszak stałe źródło utrzymania. Co więcej, w związanych z Kościołem instytucjach pracuje niemal 800 tysięcy osób – większość z nich w Caritas. Inni pracują choćby w instytucjach edukacyjnych. Niemiecki Kościół posiada nawet własne banki. Biskupi i księża otrzymują ponadto od państwa pensje – zauważa autor „Niemieckiej Rewolucji”.

 

Dyspensa od przysięgi antymodernistycznej

Niestety wraz z materialną siłą idzie w parze duchowa mizeria. Jej korzenie sięgają co najmniej początków XX wieku (jeśli pominąć rewoltę Lutra). Wówczas bowiem wśród niemieckich teologów szerzył się modernizm. Paradoksalnie świadczy o tym choćby list pasterski opublikowany w 1908 roku. Wówczas to niemieccy biskupi stwierdzili, że problemu modernizmu w ich państwie nie ma. Jako powód podali to, że nikt w ich kraju nie wyraża całości poglądów potępionych w tymże dokumencie. Tymczasem wartość tego argumentu jest delikatnie mówiąc nikła. Wszak sam święty Pius X w potępiającej modernizm encyklice „Pascendi” podkreślał, że moderniści nie przyjmują całości potępianych przezeń poglądów. Owa doktrynalna niejednoznaczność stanowi bowiem specyfikę tej herezji. Jej zwolennicy pragną bowiem pozostać pozornie w Kościele i od środka przekształcać jego nauczanie w postępowo-liberalnym duchu.

 

O teologicznych poglądach niemieckich teologów z początku XX wieku świadczy także ich niechęć do składania przysięgi antymodernistycznej. Chodzi o wymagany ongiś przez Watykan tekst wyrzeczenia się błędów głoszonych przez zwolenników tej herezji. W związku z tym niemieckim uczelniom groził kryzys. W efekcie Watykan udzielił nadodrzańskim teologom dyspensy od składania tegoż przyrzeczenia.

 

Jak nie słuchać Rzymu udając, że się słucha

Modernizm teologiczny wydał owoce jawnego już buntu po ogłoszeniu encykliki Humanae Vitae w 1968 roku. Paweł VI potępił w niej antykoncepcję, co nie było w smak wielu niemieckim (a także austriackim) biskupom. W efekcie jak pisze Paweł Chmielewski „w obu dokumentach powiedziano Pawłowi VI jednoznacznie nie, wychodząc przy tym z jednej strony od fundamentalnie błędnego spojrzenia na ludzkie sumienie, z drugiej — od podważana roli Piotra. Sumieniu w gruncie rzeczy odebrano w tych tekstach rolę miejsca odczytywania norm moralnych danych przez Boga, zastępując ją rolą samowolnego w gruncie rzeczy decydowania o tym, co jest moralnie dopuszczalne, a co nie”.

Opór niemieckich biskupów znalazł wyraz także w tak zwanej deklaracji z Königstein. Biskupi – jej autorzy – miotali się między deklarowaną wiernością papiestwu a próbom rozmiękczenia jego nauki. Koniec końców podjęli decyzję o dopuszczeniu do Komunii osób korzystających z antykoncepcji, o ile w sumieniach uznali oni, że mogą to czynić.

 

Teologiczna samowolka

Na walce z zakazem antykoncepcji nie kończy się „bohaterska” postawa niemieckiego duchowieństwa. Paweł Chmielewski podaje wiele jej przykładów – otóż w niemieckim Kościele – w jak mało którym – szerzy się poparcie dla dopuszczenia do Komunii protestantów, rozwodników w nowych związkach, a nawet aktywnych homoseksualistów.

 

Często te postulaty są uzasadniane źle rozumianą wolnością sumienia, przekonaniem jakoby mogło ono decydować o normach moralnych, zamiast odczytywać te już istniejące. „Gdzie kończy się droga, na którą wkroczył Kościół katolicki w Niemczech?” – zapytuje autor „Niemieckiej rewolucji”. I odpowiada „wszystko w rękach biskupów. Życzylibyśmy sobie, by zdobyli się na odwagę zawrócenia z obranej rewolucyjnej drogi. Obecnie nie ma na to wszakże żadnych widoków. Wszystko wskazuje na to, że niemiecki katolicyzm nadal będzie pędzić ku przepaści, zrywać z przeszłością i upodabniać się do protestantyzmu. […] My, katolicy w Polsce, powinniśmy bacznie przyglądać się zachodzącym w Niemczech zmianom — i przygotować się do batalii o zachowanie wiary w takiej postaci, w jakiej ją otrzymaliśmy”.

 

Książka Pawła Chmielewskiego to niezwykle interesujący i rzeczowy opis zjawisk dziejących się w niemieckim Kościele (a także częściowo w Kościołach Austrii czy Szwajcarii). Nie znajdziemy tu momentów przegadanych czy niepotrzebnych. Na 208 stronach autor – doświadczony dziennikarz i znawca problematyki niemieckiej – dokumentuje fakty rzetelnie, dokładnie podaje źródła. To lektura obowiązkowa dla katolików zatroskanych o losy Kościoła i pragnących dostrzec źródła współczesnego kryzysu.

 

Marcin Jendrzejczak

 

 

Paweł Chmielewski, Niemiecka rewolucja. Jak wiara katolicka ginie za Odrą. Wydawnictwo: Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. księdza Piotra Skargi, Kraków 2019. s. 208

 

 

 

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Klimak
Można sobie rzucać tezy o kimś, kogo się nie lubi, a czy nie lepiej zrobić badania psychologiczne i socjologiczne? Zadać pytania reprezentatywnej grupie kobiet i mężczyzn czy wierzą, czy wierzyli i z jakich powodów nie wierzą, jaki jest ich stan materialny, na kogo głosują, jak odnoszą się do kontrowersyjnych kwestii. Przyczyny upadku kościoła można zmierzyć. To jest trend na zachodzie. U nas także zapowiada się spadek liczby wiernych w grupie poniżej 30 lat. Więc może by tak wrócić do mądrej i szczerej refleksji w stylu Louis Bouyera zamiast szczuć polskich chrześcijan na niemieckich?
Kuba
Oj nie dobrze . Oczym tu gadać NIEMIEC TO NIE POLAK CO KRAJ TO OBYCZAJ A BÖG NA TO PATRZY
razar
"Ta Przenika on bowiem do wnętrza Kościoła przynajmniej od początków XX stulecia." O co chodzi w tym zdaniu!?
Zbigniew
Kryzys Kościoła to kryzys biskupów. Czy jeszcze ci niemieccy moderniści w Pana Boga wierzą?
Andrzej BR
Sprytne rozgrywanie Świętości Papieża w sprawach rewolucyjnych, by równocześnie krok po kroku likwidować Jego Prymat Duchowy i Kanoniczny! Istotą Katolicyzmu jest ta przedziwna cnota pokory, która pozwala nawet po największym błędzie czy nieświadomej z początku, zgodzie na kłamstwo-herezję, uderzyć się w piersi i przeprosić Pana Boga, stając na czele szyku reakcji katolickiej, brną w zaparte wmawiając sobie i potem całemu światu, że błąd szerzą "inni", bo oni są wiernymi stróżami Wiary Katolickiej. Analizował to bardzo obrazowo Dittmar von Hildebrandt w "Spustoszonej Winnicy". Ta przedziwna mentalność spotykana w ataszatach komunistycznych państw, która pod pozorami dobroduszności i przyjaźni, jak lisy przebiegłe wyszukuje tylko słabości wroga, by go potem już bezwzględnie "zagryźć"-czy to duchowo czy nawet fizycznie, to dla komunisty nie ma znaczenia! Liczy się tylko CEL: KK jako nasz niewolnik! Łamanie przysiąg musi skutkować łamaniem sumień - oto przyczyna!
POKAŻ WIĘCEJ KOMENTARZY