Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
30   MARCA   2020 r.
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Św. Jana Klimaka
Św. Leonarda Murialdo
Imieniny obchodzą:
Amadeusz, Amelia, Kwiryn
 
Polonia Christiana nr 52       POLSKA
Rozmowa z dr. Lechem Haydukiewiczem

Niewolnicy socjalnej wolności

Niewolnicy socjalnej wolności

Aktualny system ubezpieczeń emerytalnych utwierdza nas w przekonaniu, że przeżyjemy, bo emerytura – biedna, bo biedna – ale będzie. Taki sposób myślenia sprawia, że społeczeństwo się nie rozwija. Nie ma kumulacji kapitału, nie ma inwestycji, nie ma odwagi ryzykowania kapitałem i używania inteligencji, by stworzyć biznes – mówi doktor Lech Haydukiewicz, demograf zajmujący się zagadnieniami rozwoju kulturowego i demograficznego oraz migracjami, w rozmowie z Dorotą Niedźwiecką.

 

 

Prognozy emerytur, które mnie i moim znajomym wysyła co jakiś czas ZUS, są zatrważające: za dwadzieścia kilka lat będziemy dostawać 300-400 złotych na miesiąc. Trudno się czuć bezpiecznie w obecnym systemie emerytalnym.

– Warto się zastanowić, jak doszło do tak tragicznej sytuacji. Krótka odpowiedź brzmi: jesteśmy krótkowzroczni, chciwi i leniwi. W przeszłości zawsze musieliśmy mieć dużo dzieci, ale odkąd wymyśliliśmy mniej lub bardziej obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne, miejsce dzieci zajęli listonosze. I większość była szczęśliwa. Nie musieli się trudzić nad wychowaniem, a na starość jakoś dało się żyć.

Tylko że niepostrzeżenie spuściliśmy hydrę ze smyczy. W konsekwencji hydra zżarła nasze dzieci, a jej obiecanki co do szczęśliwego i spokojnego życia emeryckiego okazały się ułudą.

 

 

Nie da się w nieskończoność nalewać z dzbana, który ma dno.

– Oczywiście – trzeba też do niego coś wlewać: pracę ludzkich rąk. Jeśli takie ręce się nie rodzą, przez jakiś czas można udawać nalewanie: można pożyczać, zadłużać się, radośnie‑oszukańczo‑kreatywnie księgować. Ale to zabija w człowieku wolę walki o przetrwanie, zabija innowacyjność, pomysłowość, pracowitość i skłonność do ryzyka. Możemy gnuśnieć, bo nie mamy dla kogo się starać, a jeśli już mamy i chcemy, to nie warto, bo państwo w ramach nalewania do dzbana, z którego ponad miarę rozdaje, zabiera nam coraz więcej w postaci haraczu.



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie