Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
09   LIPCA   2020 r.
Św. Weroniki Giuliani
Św. Augustyna Zhao Rong
Św. Weroniki Giuliani
Św. Augustyna Zhao Rong
Imieniny obchodzą:
Adrian, Sylwia, Zenon
 
Polonia Christiana nr 54       PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

Niezdobyte szańce. Katorga unitów pod moskiewskim berłem

Niezdobyte szańce. Katorga unitów pod moskiewskim berłem

Czasy Nerona pod berłem moskiewskim – tak naoczni świadkowie opisywali terror, jakiego doświadczył na przełomie XIX i XX wieku katolicki Kościół unicki na terenach zaboru rosyjskiego. Wśród stawiających heroiczny opór prześladowcom byli mieszkańcy maleńkiej wsi na Podlasiu.

 

Hołubla to niewielka miejscowość leżąca nieopodal Siedlec. Historia wsi sięga początków XVI wieku, kiedy to wzniesiono prawosławną cerkiew dla zamieszkujących okoliczne tereny Rusinów. Oficjalne erygowanie parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny datuje się na rok 1545. Pół wieku później, na mocy unii brzeskiej, część prawosławnych mieszkańców Rzeczypospolitej przyjęła zwierzchność papieża, zachowując jednocześnie wschodni ryt liturgiczny. Dzięki temu Rusini zaczęli ulegać stopniowo coraz większym wpływom Kościoła rzymskiego. Latynizacji sprzyjało również bliskie sąsiedztwo ludności polskiej. Do XVIII wieku unici wprowadzili organy, ławki i konfesjonały, zaczęli używać monstrancji i dzwonków. Zakładano bractwa różańcowe i szkaplerzne, odmawiano Godzinki i Gorzkie żale. W Hołubli czczono cudowny wizerunek Matki Bożej Pocieszenia, który słynął licznymi łaskami. Unici coraz lepiej poznawali swoją katolicką religię. Nie przypuszczali, że już wkrótce ich wiara zostanie wystawiona na krwawą próbę.

 

Czas prześladowań

W wyniku rozbiorów wieś znalazła się w zaborze rosyjskim, którego władcy dążyli do likwidacji unii. Carat wrogo patrzył na tych, którzy niegdyś porzucili prawosławie i rozpoczął proces „nawracania” unitów na schizmę. Zaangażowano do tego celu potężny aparat państwowy.

 

W roku 1867 rozpoczęto odgórnie zaplanowaną akcję tak zwanego „oczyszczania cerkwi unickich z naleciałości łacińskich”. W związku z tym osobiście przyjechał do Hołubli naczelnik powiatu siedleckiego, pułkownik Kaliński i nakazał konfiskatę parafialnych organów. Instrument zabrano, a mieszkańców Hołubli, która liczyła w tym czasie zaledwie dziewiętnaście rodzin unickich, wychłostano.

 

Akcja nabierała tempa. Zimą 1872 roku z kościoła w Hołubli wyrzucono boczne ołtarze i obrazy, a w ich miejsce ustawiono prawosławne sprzęty liturgiczne.

 

– Wszystko co wyniesiono z cerkwi, polskie jest i buntownicze, a kto śmie za tym odzywać się i tego bronić, ten się buntuje przeciwko cesarzowi i godzien jest kary – grzmiał naczelnik.

 

Jego słowa nie wywarły na unitach wrażenia – parafianie postanowili odbudować kościół i przywrócili na miejsce katolickie wyposażenie. Wściekły Kaliński po raz kolejny przybył do Hołubli wraz z oddziałem kozaków i przystąpił do niszczenia świątyni.

 

Zaczęto wyrzucać wszystko, co wnieśli do środka parafianie, ubliżając przy tym katolickim świętym. Na ten widok wszyscy gospodarze solidarnie stanęli w drzwiach kościoła, aby powstrzymać profanację. Na rozkaz Kalińskiego kozacy rzucili się na nich, katując ich i kalecząc. Ciężko pobitych unitów wyrzucono na śnieg, po czym już bez przeszkód wniesiono do kościoła prawosławne akcesoria. Następnego dnia nałożono na mieszkańców grzywnę oraz zagrabiono ich bydło i narzędzia. Gdy po kilku miesiącach pobici mężczyźni wrócili do zdrowia, Kaliński rozkazał wtrącić ich na pewien czas do więzienia, co miało stanowić zwieńczenie kary.

 

Obyś był zimny albo gorący

Powszechny opór unitów zmusił carat do intensyfikacji działań. Prawosławie miało rozwijać się odtąd w wyniku „dobrowolnego przyłączania” parafii unickich do Cerkwi „na prośbę ludności”. W roku 1875 po raz trzeci zjawił się w Hołubli naczelnik powiatu. Zwołał wszystkich gospodarzy i rozkazał im przyjąć prawosławie. Unici stanowczo odmówili.

 

– Ja mam ze sobą moich apostołów – kozaków – rzekł Kaliński z szyderstwem. – A gdy oni wam kości poobierają do czysta, wtedy poznacie, czym jest wasza unicka religia, i czy ona z waszym papieżem potrafi was obronić.

 

To mówiąc, naczelnik nakazał oddziałowi stu żołnierzy rozlokować się w domach mieszkańców, a unitom płacić na ich utrzymanie. Po sześciu tygodniach postoju dzikich i pijanych kozaków Hołubla była zrujnowana.

 

Kaliński zebrał wtedy unitów przy figurze krzyża i zapytał, czy zdecydowali się już przyjąć prawosławie.

 

– Wielmożny Panie Naczelniku! – odpowiedzieli – Jezus Chrystus utwierdził swoją wiarę na Piotrze świętym i następcach jego, papieżach. Od tej wiary nie odstąpimy, a przy tym krzyżu dziś nabraliśmy utwierdzenia znieść wszystko, co rozkażesz. Może wielmożny pan nakazać kozakom obłożyć nas drewnem wokoło tej figury i tak wysoko jak ten krzyż zapalić go, a chętnie przy krzyżu wyzioniemy ducha, lecz odszczepieństwa nie przyjmiemy.

 

Rozwścieczony Kaliński nakazał katować gospodarzy bez miłosierdzia. Egzekucja trwała tydzień. Kozacy po kilka razy dziennie biczowali mężczyzn na mrozie, pytając ich za każdym uderzeniem, czy przyjmują prawosławie. Niektórzy otrzymali dziennie po kilkaset batów. Świadkowie tych scen wspominali, że w wyniku odniesionych ran ledwie można było rozpoznać ich podobieństwo do ludzi. Zmaltretowanych unitów po raz kolejny wtrącono do więzienia. W wyniku tych wydarzeń śmiercią męczeńską zginęło pięciu mężczyzn – Jan Łopaciuk, Teodor Wojciuk, Mikołaj Klimiuk, Jan Lis i Paweł Wilgórski. Pozostałych gospodarzy, którzy przeżyli tortury i więzienie, siłą oddzielono od rodzin i wywieziono na zesłanie w głąb Rosji.

 

Gdy zabrakło mężczyzn, kozacy zaczęli się pastwić nad kobietami. Męczeństwo poniosła Apolonia Lis, którą Kaliński rozkazał ubiczować i pozostawić przez noc na śniegu. Widząc, że kobiety również nie odstąpią od wiary, naczelnik polecił odebrać im dzieci i zanieść je do chrztu prawosławnego. Niewiasty zabarykadowały się w domach, na które żołnierze przypuścili szturm. Broniły się nożami, wrzątkiem i gorącym popiołem. Dzieci siłą wyniesiono z zabudowań prosto do popa. W tym samym czasie wyrżnięto we wsi całe bydło, a spichlerze i stodoły splądrowano. Hołubla opustoszała.

W tym samym roku oficjalnie „przyłączono” w ten sposób do prawosławia całą diecezję. Większość duchownych unickich internowano lub wywieziono na Syberię. Ludności unickiej zakazano przyjmowania katolickich sakramentów, a łacińskim księżom udzielania ich unitom. Dostęp do spowiedzi, ślubu czy chrztu był możliwy jedynie w warunkach konspiracyjnych. Msze Święte organizowano potajemnie w lasach. Spowiadano i chrzczono masowo – po kilkaset osób w ciągu jednej nocy. Na warcie zawsze stała unicka straż, która ostrzegała przed zbliżającymi się Moskalami. Za złamanie zakazów lub przyłapanie na gorącym uczynku groziły surowe kary – grzywny, konfiskaty, więzienie lub zesłanie. W tym samym czasie prawosławne cerkwie świeciły pustkami.

 

Wierni do końca

Katorga unitów trwała trzydzieści lat. W roku 1905 car wydał ukaz tolerancyjny, który zezwolił na odchodzenie od prawosławia. Jako że oficjalne struktury unii nie istniały, ludność unicka masowo zaczęła rejestrować się do Kościoła rzymskokatolickiego. Na samym Podlasiu uczyniło to ponad sto tysięcy osób. Legalizowano chrzty i śluby zawarte potajemnie w okresie prześladowań. Unici dokonali również jednoznacznego określenia swojej tożsamości narodowej jako polskiej. Stopniowo odzyskiwano kościoły zagrabione przez Rosjan i zamienione na cerkwie prawosławne – w Hołubli stało się to w roku 1917.

 

Bohaterska postawa unitów została wkrótce uhonorowana. W roku 1927 podczas uroczystości w Kodniu, trzydziestu jeden unitów odebrało odznaczenia Pro Ecclesia et Pontifice, nadane im przez papieża Piusa XI za heroiczną obronę wiary, oraz Złote Krzyże Zasługi przyznane przez Prezydenta RP za zasługi dla ojczyzny.

 

W oczach błyszczą łzy radości, starcy prężą swe postawy, piersi naprzód wystawiają, a do głowy przychodzi myśl, że serca i piersi tych starców, były naprawdę szańcem niezdobytym, o który rozbijała się przemoc moskiewska, i choć ciała krwią broczyły, duch jednak zwyciężył – opisywała uroczystość diecezjalna gazeta.

 

Jednym z odznaczonych był Piotr Zabuski z Hołubli, który przeżył tortury i aż trzydzieści lat spędził na wygnaniu w Rosji. Do dziś zachował się w parafialnym kościele kostur, z pomocą którego wycieńczony i schorowany wrócił w rodzinne strony. Podjęto również starania o beatyfikację unitów, które zwieńczył Jan Paweł II, wynosząc w roku 1996 na ołtarze Wincentego Lewoniuka i jego dwunastu towarzyszy, którzy w trakcie prześladowań zginęli od kul rosyjskich żołnierzy, broniąc kościoła w Pratulinie.

 

Mieszkańcy Hołubli stali się ofiarami terroru inspirowanego nienawiścią do Kościoła. Mogli przyjąć prawosławie i zapewnić sobie święty spokój, tłumacząc swoją decyzję „realizmem politycznym”. Jednak ci prości ludzie zdecydowanie powiedzieli: „nie”, oddając swoje życie za wiarę i jedność Kościoła.

 

W tej wsi wszyscy literalnie co do jednego gospodarze, ich żony, dzieci i krewni to męczennicy. W tej wsi każdy dom, każda ścieżka, każda figura jest pamiątką bohaterskiej walki z przemocą i niewolą moskiewską – opisywał Hołublę łaciński ksiądz Antoni Kotyłło, naoczny świadek prześladowań, który z narażeniem własnego życia zapewniał unitom opiekę duszpasterską i dostęp do sakramentów. Szczęśliwy jestem, żem we wsi tej był częstym gościem, żem znał niektórych tych starych męczenników, żem obsługiwał ich dzieci i krewnych w czasach utrapienia, żem poświęcił im domy i budynki. Cześć bohaterom‑męczennikom z Hołubli!

 

Marcin Musiał

 

Artykuł został opublikowany w  54. numerze magazynu "Polonia Christiana"

 

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
 
Nick *:
 
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie